Jak to jest z tą mobilnością miejską?

zrównoważ-transport-Fenomen.jpg

Temat mobilności coraz częściej pojawia się w przestrzeni miejskiej, zmuszając do zastanowienia się nad otoczeniem mieszkańców danego obszaru. W terminie „zrównoważona mobilność miejska” nie chodzi bowiem o skrócenie czasów podróży, czy łatwiejszy dojazd wybranym środkiem transportu, ale o cały szereg działań poprawiających komfort i jakość życia.

Obecnie często zapomina się, że otoczenie mieszkańców należy rozpatrywać nie tylko jako elementy układanki, które muszą do siebie pasować, ale także jako pewną całość. W kwestii mobilności uwaga skupiana jest na przemieszczaniu się mieszkańców.

Dla wielu wrocławian głównym środkiem transportu w codziennych podróżach jest samochód osobowy. Trend jest wyraźny – corocznie wzrasta liczba aut, a równocześnie układ drogowy jest rozbudowywany. Efekty tej rozbudowy są we Wrocławiu widoczne – po otwarciu AOW z ulic zniknęły ciężarówki, jednak powstałą przestrzeń szybko wypełniły samochody osobowe. Kierowcy narzekają na „źle działający” ITS, podczas gdy system sprawił, że przepustowość wzrosła. Emisja spalin rośnie, czas spędzany w podróży rośnie, maleje chęć do życia w mieście, co nierzadko kończy się wyprowadzką za miasto i… zakupem samochodu, bo czymś trzeba do pracy dojeżdżać. Korkują się wloty do miasta, kierowcy coraz głośniej podnoszą kwestie budowy nowych dróg i poszerzania już istniejących – i koło się zamyka.

Alternatywą mógłby być transport publiczny, ale nie jest – władze miasta nie rozumieją prostego faktu, że nie wystarczy zapewnienie komunikacji miejskiej, by ludzie chcieli zostawić samochody. W dzisiejszych czasach podróż musi być pewna, możliwie krótka, z możliwie małą liczbą przesiadek,
w komfortowych warunkach. Wrocławska komunikacja miejska tych warunków nie spełnia. Choć kursy niezrealizowane zgodnie z rozkładem stanowią zaledwie promile wszystkich kursów, to dla pasażera, któremu codziennie spóźnia się autobus o 7:24, wygląda to całkiem inaczej. W teorii da się przejechać miasto z jedną przesiadką, ale zajmuje to bardzo dużo czasu. Przesiadki trwają zbyt długo, częstotliwości kursowania pojazdów (szczególnie na peryferiach) są niskie. Wiele przystanków nie jest dostosowanych do potrzeb pasażerów (np. osób o ograniczonej mobilności), są wąskie i zatłoczone.

Dla pasażerów bardzo ważna jest jakość taboru komunikacji publicznej. Autobusy, choć wszystkie są niskopodłogowe, to w warunkach wrocławskich nie powinny być użytkowane dłużej niż 12-13 lat. Autobusy starsze są wyeksploatowane i zdecydowanie nie są przyjazne pasażerom – są głośne, mało estetyczne. W kwestii tramwajów działanie władz Wrocławia jest kompletnie niezrozumiałe. Kupowane są wozy wysokopodłogowe w 75%, utrudniające wygodne korzystanie (m.in. wsiadanie i wysiadanie) z transportu zbiorowego. Co z tego, że teraz są nowe, skoro w 2040 nadal będą przewozić wrocławian, będąc świadectwem krótkowzroczności kupujących.

W dobrym położeniu są rowerzyści – inwestycje przeznaczone dla nich są stosunkowo tanie, dzięki czemu powstaje ich coraz więcej, a ścieżki i drogi rowerowe zaczynają łączyć się w coraz rozleglejszą sieć. Oczywiście, część inwestycji powinno być wykonanych lepiej, niemniej dzięki staraniom aktywistów i oficera rowerowego cykliści mają gdzie jeździć.

Ostatnią, ale najważniejszą, grupą są piesi. Pieszym jest każdy z nas, niezależnie czy idziemy z domu na parking, czy do tramwaju bądź autobusu, czy gdziekolwiek indziej.

W przestrzeni publicznej Wrocławia zbyt często piesi traktowani są jako dodatek do miasta, którym należy dać tyle przestrzeni, by mogli się jakoś przemieszczać, a resztę przekazać innym uczestnikom ruchu. Sytuacji pieszych nie poprawiają długie cykle świetlne, przejścia podziemne, a także, o czym często się zapomina, niekomfortowe trasy i nieatrakcyjne otoczenie.

Trzeba wspomnieć, że w naszym mieście zbyt wiele drzew jest wycinanych, a zielone parcele zamieniane są na betonowe place. Choć to nie jest oczywiste, to takie działania również mają wpływ na zmniejszanie się liczby pieszych. Nie będą oni korzystać z miejsc, w których nie będą się czuli komfortowo i bezpiecznie.

modalsplit-w-miastach-plRys. 1. Podział zadań przewozowych w dużych polskich miastach, tzw. modal split (walk – podróże piesze, bike – podróże rowerowe, PT – public transport, czyli transport publiczny, car – podróże samochodem); źródło. Jeśli chodzi o liczbę podróży pieszych, gorzej niż we Wrocławiu jest tylko w Poznaniu.

Dlaczego te wszystkie elementy są tak ważne? Nasze miejsce zamieszkania to nie tylko cztery ściany, w których śpimy. To także przestrzeń, przez którą się przemieszczamy, przestrzeń, która może zachęcać lub zniechęcać do zmiany przyzwyczajeń. Mobilność w mieście to nie tylko wyjście z domu, przejazd do pracy, powrót przez supermarket – jest to przede wszystkim nasze codzienne życie w otoczeniu. Ważne, aby priorytety w kształtowaniu mobilności były prawidłowo ułożone.

I tak podstawową wartością w kształtowaniu jakości życia mieszkańców powinien być komfort, na który składać się będzie wiele różnorodnych czynników. To oznacza, że w całym systemie miejskim najistotniejsi powinni być piesi i przestrzeń w mieście należy kształtować dla nich. Nie mogą to być wyłącznie „strefy” dla nich przeznaczone, należy pamiętać o łączeniu tych stref wygodnymi dojściami. Miejsca służące przemieszczaniu się pieszych powinny być otoczone drzewami i zielenią, dobrze utrzymane i zadbane, jednocześnie spięte w system umożliwiający sprawne przejście między celami – przystankiem, domem, miejscem pracy, miejscem rekreacji. System dla rowerzystów może – i powinien – występować w takich łącznikach, choć w formie odseparowanych ciągów. Rozwiązania infrastrukturalne ścieżek i dróg rowerowych powinny być bezpieczne, zachęcając i ułatwiając codzienne podróże rowerem.

W strefach zurbanizowanych transport zbiorowy łączy bardziej odległe części miasta. By był pozytywnie odbierany przez pasażerów, powinien charakteryzować się kilkoma istotnymi cechami. Pojazdy komunikacji zbiorowej powinny być ciche (zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz), nisko- lub bezemisyjne, wygodne przy codziennych podróżach. Znacznym ułatwieniem, nie tylko dla osób niepełnosprawnych czy starszych, są wejścia z dostępem do niskiej podłogi, skracające czas wymiany pasażerskiej. Infrastruktura wykorzystywana w ramach transportu zbiorowego powinna być możliwie najwyższej jakości, eliminująca drgania i hałas. Przystanki należy budować w taki sposób, by były przyjazne dla pasażerów (szczególnie o ograniczonej mobilności), szerokie, z peronami na wysokości podłogi w pojazdach, bez zbędnych odstępów. Komunikacja zbiorowa musi być pewna, niezawodna, szybka, z minimalną liczbą przesiadek (które w mieście wielkości Wrocławia są nieuniknione). Poza miastem, w obszarze aglomeracji, należy dążyć do tworzenia korytarzy transportowych o stosunkowo wysokiej częstotliwości, tak by mieszkańcy okolicznych miejscowości mogli dojeżdżać do stacji pasażerskich z pewnością, że ich pojazd będzie bezpieczny na strzeżonym parkingu, a transport do miasta szybki i pewny.

Niestety, informacje dla kierowców nie są najlepsze. We Wrocławiu transport drogowy zajmuje zbyt dużo miejsca – szerokie drogi, parkingi (zarówno te legalne, jak i rozjeżdżana zieleń miejska czy zastawiane chodniki), jest także bardzo energochłonny i emituje duże ilości szkodliwych substancji. Dostępność dla samochodów powinna spadać w miarę zbliżania się do centrum miasta.

Zapewne kierowcy w tym miejscu zaczną protestować, ale już spieszę z wyjaśnieniami: transport samochodowy w mieście powinien dotyczyć tylko tych, którzy samochodem przemieszczać się muszą. W tym celu niezbędna jest rozbudowa sprawnego systemu transportu zbiorowego, a dopiero potem ograniczanie ruchu samochodów w mieście. Pomocna jest infrastruktura przy stacjach kolejowych i przystankach, pozwalająca na bezpieczne pozostawienie samochodu (i roweru), skąd dalsza podróż odbywa się transportem zbiorowym.

Co będzie rezultatem? Ciche, zielone, komfortowe, przyjazne mieszkańcom miasto, w którym pieszy jest podstawowym elementem układu, transport zbiorowy ułatwia przemieszczanie się w ramach miasta i aglomeracji, a samochodu używa się tylko wtedy, gdy naprawdę jest potrzebny. Wady? Niezbędne są radykalne decyzje, nierzadko ograniczające ruch samochodów. Zmiany nie będą widoczne od razu, potrzeba lat, a nawet dekad, by miały one wpływ na życie mieszkańców. Ważne jest myślenie o przyszłości, o następnych pokoleniach – jeśli zaczniemy teraz, to pozostawimy po sobie miejsce, w którym im będzie się lepiej żyło. Chyba warto?

Autorem tekstu jest Patryk Wrona, specjalista ds. transportu, członek Wrocławskiego Ruchu Obywatelskiego.

Rys. Fundacja Normalne Miasto FENOMEN (opracowanie własne)

źródło: hipermiasto.com

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ