Kulisy śledztwa ws. milionowej urzędniczki. Marzena K. w przyszłym tygodniu usłyszy zarzuty!

prokuratura generalna.jpg

Doniesienie do prokuratury, które Marzena K., była urzędniczka z Ministerstwa Sprawiedliwości, złożyła sama na siebie, to „zwykła taktyka obrończa”, która ma na celu uzyskanie niższego wyroku w niemal już pewnym procesie z jej udziałem – twierdzi jeden z prokuratorów, pracujący przy sprawie Marzeny K. Z informacji, do których dotarł portal wPolityce.pl wynika, że b. urzędniczka i potentatka na warszawskim rynku reprywatyzacyjnym w przyszłym tygodniu może usłyszeć zarzuty.

Marzena K. , która z tytułu roszczeń reprywatyzacyjnych otrzymała już 38 milionów złotych z warszawskiego ratusza rozpaczliwie broni się przed nieuchronnymi zarzutami prokuratorskimi, które lada dzień przedstawi jej prokurator. Jak poinformowała „Rzeczpospolita”, Marzena K., już pod koniec maja sama na siebie złożyła doniesienie do prokuratury w sprawie nieprawdy, którą poświadczyć miała w swoim oświadczeniu majątkowym.

Tymczasem, jak ustalił portal wPolityce.p, Komisja Dyscyplinarna dla Członków Korpusu Służby Cywilnej w Ministerstwie Sprawiedliwości w swoim orzeczeniu uznała panią Marzenę Kruk za winną naruszenia obowiązków członka korpusu służby cywilnej poprzez złożenie niezgodnych z prawdą oświadczeń majątkowych za lata 2011-2015 oraz złożenie niezgodnej z prawdą korekty informacji zawartych w oświadczeniach majątkowych za lata 2012-2014 i wymierzyła obwinionej karę określoną w art. 114 ust. 1 pkt 5 ustawy z 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej, tj. karę obniżenia stopnia służbowego służby cywilnej. Sprawę przekazano także do prokuratury.

Z jej znajomościami wśród adwokatów, nie dziwi fakt, że ktoś poradził Marzenie K., by ta także złożyła doniesienie na samą siebie. Zdaje sobie sprawę, ze tej sprawy wygrać się nie da, liczy się więc, że poprzez „przyznanie się” otrzyma niższy wyrok kary.

– mówi jeden z prokuratorów, który pracuje przy sprawie Marzeny K.

Marzena K. nawet swoimi rozpaczliwymi próbami korekt w oświadczeniu majątkowym nie mogła uratować swojej posady w resorcie sprawiedliwości, w którym przepracowała 24 lata. Jak informował bowiem portal wPolityce.pl, już 20 kwietnia tego roku, czyli na kilka miesięcy przed wybuchem afery reprywatyzacyjnej, Marzena Kruk została odwołana z funkcji Pełnomocnika do Spraw Równego Traktowania w Zatrudnieniu i Przeciwdziałania Mobbingowi w Ministerstwie Sprawiedliwości. Kilka dni później została zdymisjonowana z funkcji naczelnika Wydziału ds. Pokrzywdzonych Przestępstwem i Promocji Mediacji i przeniesiona na niższe stanowisko głównego specjalisty w Wydziale Skarg i Wniosków.

Zdaniem naszych rozmówców, wiedza Marzeny K. może mieć znaczący wpływ na inne sprawy prokuratorskie, dotyczące warszawskiej reprywatyzacji. Jeśli była urzędniczka resortu sprawiedliwości zacznie „sypać”, to zarzuty prokuratorskie usłyszeć może nawet kilkanaście innych osób.

Wojciech Biedroń

wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ