Durczok twierdzi, że nie mobbingował, ale „egzekwował dyscyplinę”. I żali się na TVN: Traktowano mnie jak pozycję w Excelu

Durczok.jpg

Kamil Durczok w udzielonym „Newsweekowi” wywiadzie zaprzecza, by molestował seksualnie czy mobbingował pracowników „Faktów” TVN. Przyznaje jednak, że krzyczał na zespół, ale to – jak wynika z jego słów – to w jego ocenie jedynie brutalne egzekwowanie dyscypliny. Żali się też na to, w jaki sposób był on traktowany przez zarząd TVN-u.

Były szef „Faktów” nie chce wymienić nazwiska „Szwajcara z TVN”.

Ja do nikogo nie mam pretensji, do niego tym bardziej, ale nie muszę pamiętać postaci, która potratkowala mnie, jak pozycję w Excelu. Jak tabelkę, którą trzeba wypełnić albo skreślić, bo coś się kalkuluje albo nie

— skarży się.

Przekonuje, że nie miał możliwości zajrzenia do raportu komisji TVN, którą powołano po artykułach „Wprost”.

To był typowy sąd kapturowy. Komisja spotkała się ze mną raz, zadała mnóstwo pytań. Na wszystkie odbpowiadałem bardzo szczerze. A jak skończyłem odpowiadać, to trzasnąłem o stół wydrukiem z wariografu – wykrywacza kłamstw.

Twierdzi też, że w raporcie sporządzonym przez komisję nie było przypadków molestowania, „bo nie mogło być”. Na pytanie o mobbing zapytał o granicę między mobbingiem a egzekwowaniem dyscypliny.

Z pewnością nie byłem szefem idealnym

— przyznaje i opowiada dalej:

Zdarzało mi się krzyczeć. Ale w redakcji było kilka osób, które nie bały się wrzeszczęć na mnie, tak jak ja na nie. Nie uwzględniłem jednego – że nie wszyscy są tacy jak oni.

Durczok wyjaśnia, w jakich sytuacjach krzyczał na zespół.

Jeśli się darłem, to dlatego, że ktoś zapomniał zerknąć do PAP czy innego źródła informacji i przekazać mi coś, co było istotne. Ale nigdy nikomu nie powiedziałem: ty idioto, ty debilu, ty kretynie. Nie umiem obrażać ludzi Ale nie uwzględniłem, że są tacy, którzy nie akceptują takiego sposobu komunikacji.

Ma także żal do szefostwa TVN-u, że po odejściu nikt nie podziękował mu za pracę.

Nie jestem strasznie zapiekły, ale jak się tyle lat ze sobą pracuje i to tak niezwykle blisko, to jednak przykro, że kogoś nie stać, by zadzwonić i powiedzieć „dziękuję”

— mówi.

źródło:wpolityce.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ