Kanclerska: Ochrona prawna zwierząt – W oczekiwaniu na nową ustawę warto przypomnieć kilka faktów

W czerwcu br. Ministerstwo Sprawiedliwości, w reakcji na liczne przypadki znęcania się nad zwierzętami oraz szokujące przykłady ich bestialskiego uśmiercania, przedstawiło projekt ustawy wzmacniającej prawną ochronę zwierząt. Szkoda, że 4 października – w Światowym Dniu Zwierząt – ustawa nie została uchwalona.   

W oczekiwaniu na nową ustawę warto przypomnieć kilka faktów. Utworzone w 1864 r. na ziemiach polskich Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami było drugą tego typu organizacją na świecie. Jego działalność doprowadziła do wydania w 1928 r. przez Prezydenta RP Ignacego Mościckiego rozporządzenia o ochronie zwierząt – jednego z pierwszych takich przepisów w Europie. Polacy powinni też pamiętać o prawniku Bronisławie Łozińskim. W publikacji „Prawo zwierząt. Studium socjologiczne” (1895) analizował on status prawny zwierząt w Europie i USA oraz postulował ściganie przestępstw wobec zwierząt przy pomocy skargi publicznej. Przełomem w sytuacji zwierząt w Polsce była Ustawa o Ochronie Zwierząt z 1997 r. zawierająca ideę ich dereifikacji – „Zwierzę jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.” (Art.1, Ust. 1). Dziś trudno w to uwierzyć, ale tradycyjna cywilistyka zaliczała zwierzęta do kategorii… przedmiotów. Przypomnijmy wreszcie, że ostatnie wytyczne, podpisane przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego przed odejściem z funkcji Ministra Sprawiedliwości, dotyczyły podwyższenia wyroków w sprawach o okrucieństwo przeciwko zwierzętom. Mówił on nawet o tym w rozmowie z Michałem Karnowskim i Piotrem Zarembą („Alfabet braci Kaczyńskich”). Z kolei Prezydent RP Andrzej Duda podczas kampanii wyborczej w 2015 r. napisał „List do wszystkich tych, którzy są przyjaciółmi zwierząt”. Czytamy w nim m. in.: „Pragnę zapewnić wszystkich Polaków, że jako Prezydent Rzeczypospolitej nie podpiszę żadnej ustawy, która by pogarszała los zwierząt i podpiszę każdą ustawę, która ten los poprawi. Jako Prezydent będę również otwarty na współpracę ze wszystkimi ludźmi dobrej woli i organizacjami działającymi na rzecz zwierząt, także w zakresie inicjatyw ustawodawczych Prezydenta”.

 

Można zapytać, dlaczego ochrona zwierząt musi mieć charakter ustawowy? Po pierwsze dlatego,  żebyśmy nie żyli w schizofrenicznej rzeczywistości. Prawo uznające okrutne zabicie zwierzęcia za czyn o „niskiej szkodliwości społecznej” stoi w sprzeczności ze wzrastającą świadomością moralną  obywateli wobec zwierząt. Po drugie, umocowanie w prawie pozwala na kształtowanie pożądanych zachowań w oparciu o system sądowniczych kar. Po trzecie, opieranie ochrony zwierząt na ludzkiej wrażliwości i dobrej woli, podobnie jak propagowanie empatii, jest mało skuteczne. Cechy te mają bowiem charakter elitarny, zawsze więc znajdą się osoby ich pozbawione. A poza tym, realizacja  ochrony zwierząt w nowoczesnym państwie nie może być scedowana na indywidualnych obywateli  i niejako uzależniona od ich stanu psychicznego (empatii bądź jej braku), a przez to być fakultatywna i polegać jedynie na zasadach wolontariatu.

 

Musimy mieć jednak świadomość, że sama ochrona prawna zwierząt to za mało. Prawo może bowiem dostarczyć tylko negatywnie formułowane zasady moralne, aby przeciwdziałać krzywdzeniu zwierząt. Tymczasem niezbędna jest jeszcze wizja moralnego dobra. Normy określające zachowanie w stosunku do zwierząt potrzebują uzasadnienia ukazującego racje ich powszechnej obowiązywalności. To uzasadnienie może mieć oczywiście różną proweniencję i aksjologię. 

 

Katolicy, szacunek dla zwierząt budują na fundamencie teologicznym. Przypomniał o tym Papież Franciszek w encyklice „Laudato si’. W trosce o wspólny dom”.  Znajdziemy w niej również passus dotyczący wymienionych wyżej wątpliwości: „Prawa i przepisy nie wystarczą na dłuższą metę, aby ograniczyć złe zachowanie, nawet jeśli istnieje skuteczna kontrola. Jeśli norma prawa ma wywołać znaczące i trwałe skutki, trzeba, aby większość członków społeczeństwa ją zaakceptowała, wychodząc z właściwych motywacji, i podjęła osobistą przemianę”.

 

Okrucieństwo wobec zwierząt zawsze przekłada się, zdaniem Papieża, na sposób traktowania ludzi. „Serce jest jedno – pisze Franciszek – i ta sama mizeria, która prowadzi do znęcania się nad zwierzętami, niechybnie przejawi się w relacji z innymi osobami.”

 

autor: Agnieszka Kanclerska, wolontariuszka w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt we Wrocławiu

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ