Prezesowi TK konstytucyjny szwindel PO „jakoś przemknął”. Nie czytał korespondencji od innych sędziów?

rzepiliński.jpg

 

 

Co tu jest skandalicznego?

— zapytał prezes Trybunału Konstytucyjnego po wycieku kolejnych e-maili sędziów TK.

Tym razem dotyczących zamachu na Konstytucję dokonanego przez PO pod koniec jej rządów. Nie wypada tak szacownej osobie nie odpowiedzieć, więc niniejszym to czynię.Skandaliczne jest pana zachowanie, panie prezesie, i pakowanie się po uszy w kłamstwo. Żeby je panu unaocznić, będę potrzebował garści cytatów i szczypty logiki, reszta jest prosta jak struktura pańskiej obłudnej narracji.

A zatem – 18 grudnia 2015 roku na pytanie red. Piaseckiego w TVN24, czy „nie zapaliła się panu czerwona lampka, że PO próbuje dokonać konstytucyjnego szwindla?”, odpowiadał pan:

Nie, gdyby się zapaliła to oczywiście, ale mi się nie zapaliła. (…) Nie zwróciłem uwagi na ten przepis, bo dla mnie było oczywiste, że taka będzie sekwencja wyboru. Ten przepis nie przewidywał takich emocji politycznych.

Kwestia ta powraca w niedawnym, „ocieplającym” pański wizerunek wywiadzie dla „Wyborczej” na plaży. Pytanie dziennikarza:

Nie mógł pan jakoś tego zablokować albo przynajmniej powiedzieć, że to jest złe, niezgodne z konstytucją?

Odpowiedź pana prezesa:

Nie, nie mogłem, bo to jakoś tak przemknęło, w ogóle nie było przedmiotem dyskusji. Może ci, którzy dziś atakują Trybunał, już wtedy kombinowali (…). W każdym razie ja zaraz na początku października, zaproszony przez telewizję Republika, powiedziałem (…), że dla mnie to jest niezrozumiałe, żeby obsadzać miejsca wtedy, kiedy one po pierwsze nie są jeszcze wolne, a po drugie, kiedy te wakaty pojawią się już w okresie nowego Sejmu.

Tymczasem, jak wynika wprost z opublikowanych przez TVP Info e-maili sędziów TK, otrzymywał pan od nich liczne sygnały, że PO szykuje „szwindel”. Miesiąc przed wejściem w życie ustawy PO o TK, wiceprezes Biernat alarmował:

Panowie, tworzy się fatalna atmosfera wokół ustawy o Trybunale.

I wskazywał, które zarzuty wobec ustawy PO są absolutnie uzasadnione: „procedura wyłaniania kandydatów na kandydatów, wyłanianie sędziów w 2015 r., niskie wymagania kwalifikacji kandydatów na sędziów” itd. Biernat radził, by tłumaczyć w mediach, że na te zapisy sędziowie TK „nie mieli wpływu”.

A sędzia Piotr Tuleja dodawał:

Być może Andrzej (Rzepliński – przyp. KF) powinien porozmawiać z Kopacz, żeby uświadomić jej powagę sytuacji. Jak będą szli w zaparte i cynicznie rozgrywali projekt, to potem nie powinni się dziwić wynikom wyborów. Opozycja zrobi z tego sztandarowy motyw kampanii wyborczej pt. »Jak PO psuje państwo«. I będą mieli rację.

Jak to się ma o stwierdzeń pana prezesa, że „to jakoś tak przemknęło, w ogóle nie było przedmiotem dyskusji”? Jak sam pan mówi, pracuje od ósmej do siódmej. Nie ma pan czasu czytać maili od innych sędziów? Dziś twierdzi pan, że te, które wyciekły, „stawiają Trybunał w bardzo dobrym świetle – pokazują, że byliśmy w równym dystansie do wszystkich”. Tyle że to nieprawda. Pan nie był. I nie musiała się panu zapalać lampka, wystarczyło nie zamykać oczu i uszu na sygnały płynące od innych sędziów Trybunału. A jednak jedynym, co pan wtedy zrobił (kto wie – może już wtedy pan „coś kombinował”?), było kilka zdań w Telewizji Republika. Choć miał pan nieskrępowany dostęp do mediów o znacznie większym zasięgu.

Czy mógł pan zareagować bardziej zdecydowanie? Oczywiście – wszak sam pan to mówi we wspomnianym wywiadzie w „GW”:

Jak jest projekt, to z natury rzeczy prezes Trybunału może się na jego temat wypowiadać. A nawet powinien. Tak jest we wszystkich państwach i na Boga, tutaj udowadnianie czegoś jest degradowaniem pozycji nie tylko Prezesa, ale też samego sądu konstytucyjnego, który jest przedmiotem zmiany ustawy. Trybunał nie może być przedmiotem zmiany ustawy, której projekt nie jest z nim konsultowany (…). To są podstawy tworzenia dobrego prawa.

Jak to zatem możliwe, by szef tak ważnego – jak pan twierdzi – organu, jakim jest Trybunał Konstytucyjny, mógł samemu sobie tak bardzo zaprzeczać? I to w jednym wywiadzie? Ano – odpowiedź jest prosta: ta ostatnia wypowiedź nie dotyczy projektu pańskich przyjaciół z PO, ale „gości” z PiS.

Ot, cała prawda o apolityczności pana prezesa. Warto jednak przypomnieć, że takim właśnie, apolitycznym, nakazuje panu być Konstytucja RP. A zatem – czy pan jej nie zna, czy nie rozumie?

 

autor Krzysztof Feusette

 

foto: you tube

źródło:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ