Komunistka, która czyściła grób Bieruta, teraz z bronią w ręku w Donbasie

Ruscy.jpg

Ludmiła Dobrzyniecka, znana z czyszczenia nagrobka Bolesława Bieruta na warszawskich Powązkach, wstąpiła w szeregi terrorystów z Donbasu i działa aktywnie, z bronią w ręku, w ramach międzynarodowej brygady Interunit Ługańskiej Republiki Ludowej.

Jak informuje portal kresy24.pl, komunistyczna aktywistka, z której gwiazdę mediów całkiem niedawno zrobił TVN i „Gazeta Wyborcza”, teraz jest bohaterka mediów… „Noworosji”.

O komunistycznej aktywistce w Polsce zrobiło się głośno, w związku z incydentem na warszawskich Powązkach. Na nagrobku Bolesława Bieruta 1 sierpnia 2016 roku namalowano czerwoną gwiazdę i dopisano „KAT”. Tymczasem z relacji TVN 24 wynikało, że anonimowa, młoda kobieta „wydała pieniądze, poświęciła weekend i wyczyściła grób Bieruta”. Szybko okazało się, że była to szefowa Komunistycznej Młodzieży Polskiej organizacji nawiązującej do czasów stalinowskich, a nie żadna „zbulwersowana” przypadkowa kobieta.
 
Profil „Rosyjska V kolumna w Polsce” na Facebooku tak przedstawiał wówczas postać „anonimowej młodej dziewczyny”.

Panie i Panowie, przed Państwem Ludmiła Dobrzyniecka, lat 27, członek zarządu i „skarbniczka” partii Zmiana, a jednocześnie szefowa Komunistycznej Młodzieży Polskiej, w swoim środowisku zwana „Ludą” – czytamy.

Z kolei serwis vice.com przeprowadził nawet wywiad z „Ludą”.  Dobrzyniecka została zapytana o łagry w Związku Sowieckim.  Stwierdziła, że to w sumie „było normalne”.

„To było kiedyś normalne, że więzienia wyglądały jak łagry. Przecież w II RP wcale nie było lepiej. Gdybyśmy teraz mieli tworzyć socjalizm z przejściem do komunizmu to te więzienia byłyby trochę podobne […] Ja jestem bardziej za łagrami niż za aktualnymi więzieniami, w których są wygodne cele, telewizory, Play Station” – mówiła komunistyczna aktywistka.  

Jak czytamy, „Luda” nie jest zwyczajną lewaczką, patrzącą na PRL przez różowe okulary:

„To twarda stalinistka, dla której wzorem jest reżim północnokoreański. Jak sama przyznaje – to rodzinne: „Mój dziadek był pułkownikiem, a prababcia stalinistką. Moja matka się zawsze śmiała, że w genach to już u mnie. Jako nastolatka jeździłam po innych krajach i poznawałam innych towarzyszy.”  

 
Jak się okazuje „Luda” postanowiła zintensyfikować swoje działania i teraz krzewi komunizm w Donbasie. Jak informuje portal kresy24.pl Dobrzyniecka już od miesiąca walczy przeciwko Ukrainie w szeregach międzynarodowej brygady Interunit utworzonej w Donbasie.

Komunistyczna aktywistka błyskawicznie stała się „bohaterką” portalu novorossia.today, który relacjonował, że już podczas prawyborów samorządowych jakie odbyły się w Ługańskiej Republice Ludowej 02.10.2016 roku była jednym z wielu międzynarodowych obserwatorów. Oficjalnie potwierdzono również, że od ponad miesiąca Ludmiła Dobrzyniecka „z bronią w ręku strzeże granic tego kraju, które w każdej chwili mogą się zmienić w dowolną stronę”.

– W razie przegranej 28-latka z Warszawy może w najlepszym przypadku skończyć w polskim lub ukraińskim więzieniu, w najgorszym- może zginąć – informuje w mocno propagandowym tekście portal novorossia.today.

Co ma w tej sprawie do powiedzenia sama główna zainteresowana?

– Zasadniczo ja o tym myślałam już od samego początku wojny, ale czekałam, aż komuniści stąd dadzą sygnał, że potrzebują wsparcia. Długo nie miałam jednak kontaktu z tymi, którzy walczą z bronią w ręku. To się zmieniło rok temu, kiedy skontaktowali się ze mną ludzie z międzynarodowej brygady Interunit wchodzącej w skład brygady Prizrak. Apelowali o zasilenie ich szeregów, zarówno do walki, jak i do organizacji pomocy humanitarnej. Początkowo ostrożnie podchodziłam do tego apelu, przecież ktoś musiał im dać mój adres e-mail, to mogła być prowokacja. – tłumaczy „Luda”.

(print screen novorossia.today)

Komunistyczna aktywistka ubolewa jedynie nad tym, że Ługańska Republika, choć czerpie bezpośrednio z komunistycznej symboliki, jest jeszcze daleka od jej „komunistycznego ideału”.

– Komunizmu nie można zbudować od razu i przede wszystkim to sami ludzie muszą go chcieć. Najpierw muszą stworzyć coś dla siebie- socjalizm, a każdy definiuje go na swój sposób. Zresztą, każdy pod pojęciem komunizmu również rozumie coś innego- to nie jest doktryna, dogmat. Uważam, że jeżeli komuniści w Polsce chcą coś zmienić to muszą zacząć od siebie. Mniej mówić, a więcej robić. Walczyć dla ludzi. Większość z nich za bardzo trzyma się podręcznika, a nie pomaga ludziom. Nie pracują fizycznie, nie wiedzą co to fizyczne zmęczenie. Popełniają błąd nie chcąc się zmienić, a powinni zmiany zacząć właśnie od siebie. Tutaj jednak panuje dyscyplina- jesteś dla ludzi i musisz o tym pamiętać. Polacy chcą zmieniać świat przez internet, a oni realnie działają. – tłumaczy w rozmowie z novorossia.today „Luda”, której postawą ws. incydentu na Powązkach tak zachwycał się TVN i „Gazeta Wyborcza”.

źródło:  niezależna.pl
fot: youtube
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ