„Wołyń” – to jest „wielki, wyjątkowy, niezwykły i wstrząsający film”

wol.jpg

Na zaproszenie Marszałka Województwa Dolnośląskiego delegacja dzierżoniowskich Kresowian udała się 29 września br. do Dolnośląskiego Centrum Filmowego we Wrocławiu na konferencję naukowo–historyczną organizowaną pod hasłem: „Wołyń – budzenie prawdy historycznej”.

Konferencji przewodniczył członek Zarządu Województwa – dr Tadeusz Samborski. Temat ciekawy, chwytliwy, ważny, ale też niezwykle trudny, bowiem dotyczy prawdy historycznej.

Jak dziwnie by to nie brzmiało, to właśnie historia w równej mierze zarówno zbliża narody obu krajów, jak i odpycha. W historii stosunków polsko – ukraińskich bardzo łatwo można znaleźć fakty, od których krew się burzy w żyłach oraz wzywa do kategorycznego sprzeciwu i potępienia. Wydawałoby się, że wszystko jest proste. Niestety, oprócz historii – mamy do czynienia z pamięcią historyczną. A pamięć – to nie jest historia. Pamięć to jest to, co tkwi w umysłach, co świadomie i podświadomie pozostało z tamtych tragicznych lat w nas, żyjących ludziach. I o tych kwestiach, a także o konieczności edukacji historycznej, o budzeniu prawdy i pamięci historycznej mówili prelegenci zaproszeni na konferencję: dr Lucyna Kulińska, ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski, dr Tadeusz Samborski i Stanisław Srokowski – pisarz, autor wielu powieści o tematyce kresowej m.in. „Ukraiński Kochanek” i „ Nienawiść”.

Po przerwie organizatorzy zaprosili uczestników konferencji do obejrzenia najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego pt. „Wołyń”. To najbardziej oczekiwany polski film, którego premiera w kinach odbędzie się 7 października br. Film przedstawia tragedię Polaków, na których dokonane zostało ludobójstwo przez nacjonalistów ukraińskich OUN – UPA. Film ma za cel przedstawić prawdę historyczną, która od lat jest fałszowana przez Ukraińców, a przez Polaków przez dekady przemilczana.

Akcja filmu rozgrywa się w małej wiosce zamieszkałej przez Ukraińców, Polaków oraz Żydów i obejmuje okres sześciu lat, od wiosny 1939 roku do lata 1945 r. Scenarzysta i reżyser Wojciech Smarzowski umiejętnie włożył w 150-minutowe dzieło najbardziej rażące fakty tragicznych wydarzeń (od sielanki do rzezi) na Wołyniu. Wprawdzie przedstawione jest życie jednej wsi, lecz w rzeczywistości obejmuje swym zasięgiem i tragizmem każdą polską wieś na Kresach.

Nie jestem krytykiem, ale mogę powiedzieć, że obejrzałem wielki, wyjątkowy, niezwykły i wstrząsający film. Film, w którym można odnaleźć cząstkę siebie. Film, który nie pozwoli udusić prawdy. Mimo pozytywnych opinii i recenzji opublikowanych w różnych mediach film „Wołyń” nie został dostrzeżony na festiwalu w Gdyni, a powinien – za odwagę, pionierskość, rozmach, wykonanie. Powiem tak – „Wołyń” nie potrzebuje nagród. Największą nagrodą dla filmu i jego twórców będzie publiczność, która pójdzie do kin. To będzie lepsze od każdej statuetki.

Po filmie widzowie długotrwającymi oklaskami docenili arcydzieło, dziękując reżyserowi i aktorom obecnym na sali za poruszające świadectwo tamtych strasznych czasów. W dyskusji panelowej z udziałem zaproszonych gości, twórców, producentów i aktorów grających główne role – Michaliny Łabacz i Arkadiusza Jakubika – mówiono o różnych kwestiach dotyczących filmu, od pomysłu do końcowego efektu. Po gali była możliwość rozmowy bezpośredniej z wymienionymi osobami, a także wykonania zdjęć pamiątkowych z ich udziałem.

Polecam gorąco to wielkie arcydzieło pt. „Wołyń”.

Florian Kuriata

źródło: zprawa.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ