1.4 C
Wrocław
Gadowski o burzy wokół Caracali: Należy zrzucić z oczu łuski kolonialne! „Byli...

Gadowski o burzy wokół Caracali: Należy zrzucić z oczu łuski kolonialne! „Byli przyzwyczajeni, że w Polsce jest jak w Bantustanie”

Gadowski.png

Media francuskie prezentują francuski punkt widzenia, który przyzwyczaił się, prowadząc w Polsce interesy, że załatwia się je jak w Bantustanie. Czasem wystarczą łapówki, innym razem wystarczy pokazać świecidełka, a już kontrakty idą bardzo żywo

– mówił w rozmowie z portalem wPolityce.pl Witold Gadowski, dziennikarz śledczy, publicysta tygodnika „wSieci”.

wPolityce.pl: We Francji cała opinia publiczna stoi murem za Airbus Group. W Polsce wygląda to całkowicie inaczej. Jesteśmy świadkami zmasowanych ataków na rząd, za to jak postąpił ws. Caracali. Dlaczego polska opinia publiczna nie potrafi bronić polskich interesów, tak jak ma to miejsce we Francji?

Witold Gadowski: Sytuacja powinna być symetryczna. Francuzi walczą o swoje interesy, Polacy symetrycznie powinni walczyć o swoje. Akurat w tej sytuacji widać bardzo wyraźnie konflikt pomiędzy mentalnością niewolniczą, czy postimperialną, a mentalnością niepodległą. W momencie kiedy Polska walczy o swoje interesy, musi to wzbudzać agresję ze strony tych, którzy traktowali dotychczas Polskę jak junior partnera. To, że w Polsce odzywają się głosy krytykujące postawę rządu, może świadczyć o kilku rzeczach. Po pierwsze o tym, że odzywają się w tej sprawie ci, którzy mieli interes w takim kontrakcie, czyli mówiąc krótko, czerpali osobiste korzyści z podpisywania dotychczas takich umów. W postkolonialnych krajach jest to zwykle spotykana sytuacja, kiedy kompradorzy, elity takiego kraju, bardzo szybko się korumpują i przekładają własny interes nad interes państwa. Drugi powód, to mentalność niewolnicza: trzeba siedzieć cicho, nie podskakiwać, bo inaczej ktoś nam dokręci śrubę. Nie wierzymy w to, że możemy być niepodlegli. Ta mentalność niewolnicza może wynikać zupełnie z czystych intencji, ale jest to kompleks młodszego braciszka, niepełnowartościowego obywatela Europy. Trzeci powód, to zwykłe zapieklenie polityczne, które sprawia, że traci się z oczu horyzont polskiej racji stanu, polskiego interesu. Z tych trzech powodów wynika krytyka tej postawy.

Atak medialny też można tym wytłumaczyć?

Media zachowują się podobnie jak ci, którzy je inspirują i pieniądze, która za tymi mediami wyrastają. Jest to bardzo łatwe do rozczytania.

A czy wierzy Pan w to, że rząd wytrzyma falę krytyki w tej sprawie i się nie ugnie?

Dopóki rząd prezentuje postawę zgodną z polskim interesem, dopóty jest godzien poparcia. W momencie, kiedy ustąpi i ugnie się, to niestety narazi się na krytykę ludzi myślących tak jak ja. Znaczyłoby to, że nie czuje się silny, nie wierzy w siebie, a Polską nie może dowodzić grupa, która nie czuje siły do dowodzenia.

Wrócę do mediów, jednak tym razem francuskich. Nad Sekwaną pojawiły się mocne głosy krytyki Polski. Airbus miał działać w dobrej wierze, a my mieliśmy to odrzucić. Jesteśmy zatem niegodni zaufania, a nawet oszaleliśmy. Jest to poniekąd zrozumiałe, bo przecież dotyczy francuskiego interesu, ale czy nie jest zbyt ostra reakcja, jeżeli chodzi o skalę sprawy?

 

W interesach liczy się interes, to jest banał. Media francuskie prezentują francuski punkt widzenia, który przyzwyczaił się, prowadząc w Polsce interesy, że załatwia się je jak w Bantustanie. Czasem wystarczą łapówki, innym razem wystarczy pokazać świecidełka, a już kontrakty idą bardzo żywo. A przecież pieniądze, jakie płyną z Polski są takie same, jak te ze Stanów Zjednoczonych, czy innych krajów. Płacimy przecież prawdziwe pieniądze i powinniśmy w prawdziwy sposób się targować. Natomiast, jeżeli dotąd Francuzi nie zostali przyzwyczajeni do takiej postawy Polaków, tylko do tego, że interesy nad Wisłą robi się łatwo, a polskiego partnera można lekceważyć, to rzeczywiście teraz mogą czuć się oburzeni, ponieważ zmieniły się warunki.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ