CBA zatrzymało Marzenę K. – byłą urzędniczkę Min. Sprawiedliwości, która na roszczeniach reprywatyzacyjnych zarobiła 38 milionów

2999c88238664d359440a9b9c3315502.jpg

Dziś rano potwierdziły się informacje, o których portal wPolityce.pl informował już w ubiegłym tygodniu. Funkcjonariusze CBA zatrzymali „milionową”, byłą urzędniczkę Ministerstwa Sprawiedliwości, która na roszczeniach reprywatyzacyjnych zarobiła ponad 38 milionów złotych. Jak nieoficjalnie potwierdził portal wPolityce.pl prokuratorzy we Wrocławiu chcą jej postawić zarzuty nie tylko dotyczące jej kłamstw w oświadczeniach majątkowych składanych w resorcie sprawiedliwości, ale także zarzuty o charakterze korupcyjnym. Lada dzień może też dojść do kolejnych zatrzymań związanych z tą sprawą. Czy Marzena K. będzie sypać? Jaki był jej udział w aferze reprywatyzacyjnej? – to najważniejsze pytania w jej sprawie

Marzena K. została zatrzymana dziś rano w swoim mieszkaniu w Warszawie. Śledczy natychmiast zadecydowali o przewiezieniu jej do prokuratury regionalnej we Wrocławia, gdzie zostanie przesłuchana i formalnie usłyszy zarzuty.

Była bardzo spokojna, nie utrudniała czynności. Tak jakby czekała na nasze przyjście. Nie przeszkadzała też w przeszukaniach.

– mówi nam jeden ze śledczych, zajmujący się sprawą Marzeny K.

Z kolei z nieoficjalnych informacji, do których dotarł portal wPolityce.pl wynika, że Marzena K. będzie miała kolejne problemy. Wrocławscy prokuratorzy, którzy zajmują się warszawską aferą reprywatyzacyjną chcą jej postawić kolejne zarzuty. Mają one dotyczyć kwestii związanych z jej działaniami o charakterze korupcyjnym. Wszystko więc wskazuje na to, Marzena K. nie tylko oszukiwała w swoich oświadczeniach majątkowych składanych w ministerstwie sprawiedliwości, ale także mogła stanowić element układu korupcyjnego, który miał wpływ na przekręty także w warszawskim ratuszu.

W grę może też wchodzić wykorzystywanie jej koneksji w wymiarze sprawiedliwości. Marzena K. przez ponad 20 lat sprawowała bowiem funkcje w resorcie sprawiedliwości. Można spodziewać się, że wpływała na pewne decyzje lub wykorzystywała znajomości, także wśród sędziów

– mówi nam jeden z prokuratorów, zajmujący się audytem postępowań i śledztw w sprawie warszawskiej reprywatyzacji.

Marzena K. , która niemal przez ćwierć wieku przepracowała w Ministerstwie Sprawiedliwości miała cieszyć się rzekomo doskonałą opinią. Przez te lata niemal nikt nie zwrócił uwagi, że ta skromna i rzeczowa, ale lubiana przez kolegów z pracy urzędniczka, zdążyła zgromadzić kilkadziesiąt milionów złotych z tytułu roszczeń reprywatyzacyjnych. Do czasu…

Portal wPolityce.pl na początku wrzęsnia ujawnił,już 20 kwietnia tego roku, czyli na kilka miesięcy przed wybuchem afery reprywatyzacyjnej, Marzena Kruk została odwołana z funkcji Pełnomocnika do Spraw Równego Traktowania w Zatrudnieniu i Przeciwdziałania Mobbingowi w Ministerstwie Sprawiedliwości. Kilka dni później została zdymisjonowana z funkcji naczelnika Wydziału ds. Pokrzywdzonych Przestępstwem i Promocji Mediacji i przeniesiona na niższe stanowisko głównego specjalisty w Wydziale Skarg i Wniosków.

Komisja Dyscyplinarna dla Członków Korpusu Służby Cywilnej w Ministerstwie Sprawiedliwości w swoim orzeczeniu uznała panią Marzenę Kruk za winną naruszenia obowiązków członka korpusu służby cywilnej poprzez złożenie niezgodnych z prawdą oświadczeń majątkowych za lata 2011-2015 oraz złożenie niezgodnej z prawdą korekty informacji zawartych w oświadczeniach majątkowych za lata 2012-2014 i wymierzyła obwinionej karę określoną w art. 114 ust. 1 pkt 5 ustawy z 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej, tj. karę obniżenia stopnia służbowego służby cywilnej. Sprawę przekazano także do prokuratury.

Marzena K. już wiosną i latem zdawała sobie sprawę, że jej zatrzymanie to tylko kwestia czasu. Zapewne dlatego sama złożyła na siebie doniesienie w sprawie nieprawidłowości, dotyczących jej oświadczeń majątkowych. Dlaczego to zrobiła?

Z jej znajomościami wśród adwokatów, nie dziwi fakt, że ktoś poradził Marzenie K., by ta także złożyła doniesienie na samą siebie. Zdaje sobie sprawę, że tej sprawy wygrać się nie da, liczy się więc, że poprzez „przyznanie się” otrzyma niższy wyrok kary.

– mówił portalowi wPolityce.pl jeden z prokuratorów, który pracuje przy sprawie Marzeny K.

Wcześniej Marzena K. oraz dwóch jej wspólników w, zwrócili” ratuszowi działkę przy Chmielnej 70, wnioskując o ponowne rozpatrzenie sprawy jej przejęcia. Śledczy uważają, że to także był ruch wyprzedzający, który miał uwiarygodnić Marzenę K. oraz jej wspólników w oczach tak warszawskiego ratusza, jak i samych śledczych.

Dziś najważniejszym pytaniem w kontekście Marzeny K. jest to kogo będzie sypać w śledztwie. Jej wiedza może być bezcenna dla prokuratorów ze specjalnego zespołu śledczych, którzy zajmują się afera reprywatyzacyjną w Warszawie.

autor: Wojciech Biedroń

fot. youtube.com

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ