Głęboki kryzys „Wyborczej”. Czy zniknie z medialnego rynku ?

gazeta wyborcza 1.jpg

Masowe zwolnienia i podniesienie ceny gazety – to sposób „Wyborczej” na wykaraskanie się z poważnych problemów. Sen z oczu redaktorów z ulicy Czerskiej spędza spadająca na łeb sprzedaż i zdecydowanie niższe wpływy z reklam. – Czy to pomoże? Nie wiem. Myślę, że część zmian przychodzi za późno. Powstaje też wrażenie mieszania w szklance bez dodawania cukru – mówi portalowi wiertualnemedia.pl Michał Kobosko, dyrektor Atlantic Council, były naczelny m.in. „Newsweek Polska”, „Dziennika Gazety Prawnej” i „Wprost”. 

Zatrudnienie w Agorze (wydawcy „Gazety Wyborczej”) straci 135 pracowników etatowych. Zakończy też wydawanie bezpłatnego dziennika „Metrocafe.pl”. Serwis internetowy tej gazety zostanie zlikwidowany. Przychody reklamowe „Gazety Wyborczej” w pierwszej połowie tego roku zmalały o 21,4 proc. do 41,2 mln zł, a wpływy ze sprzedaży o 4,4 proc. do 51,7 mln zł – informowaliśmy na początku października. Nic więc dziwnego, że towarzysze Adama Michnika musieli sięgnąć po drastyczne rozwiązania.

Czytaj też: „Agora” ma problem. Zamykają wydawany dziennik, pracę straci ponad 100 osób

Pracę stracą nie tylko szeregowi dziennikarze. Cięcia objęły też kilka najwyższych funkcji we flagowym produkcie Agory. Z robotą na Czerskiej będzie musiał na przykład pożegnać się zastępca redaktora naczelnego „GW” Wojciech Fusk. Jednocześnie spółka zapowiedziała… podwyżki. Od 17 października „Gazeta Wyborcza” w poniedziałki i piątki kosztować będzie 3,99 zł (ostatnio było to 2,90 zł i 3,40 zł), we wtorki, środy i czwartki – 2,99 zł (poprzednio: we wtorki i środy 2,90 zł, a w czwartki 3,40 zł). Za wydanie weekendowe trzeba będzie zapłacić 4,49 zł w Warszawie i 4,29 zł w pozostałych miastach (ostatnio było to 3,50 zł).

Przypomnijmy, za rządów koalicji PO-PSL kierowana przez Adama Michnika gazeta mogła liczyć na hojność polityków. W latach 2007-2015 wydawca „Gazety Wyborczej” zgarnął od państwowych spółek ponad 17 mln zł. „GW” potrafiła zainkasować nawet 120 tys. zł za publikację jednego artykułu. Tyle kosztował tekst dotyczący cyfryzacji.

Portal wirtualnemedia.pl przepytał na temat zmian planowanych przez „Wyborczą” ludzi z branży medialnej. Niemal wszystkie opinie były zgodne i nie były zbyt optymistycznie dla Agory. Nawet gdy wygłaszali je ludzie przychylni wobec środowiska skupionego wokół Michnika.

 

Agora wciąż ugina się pod ciężarem swojej dawnej mocarstwowości. Nie chcę oceniać drogi rozwoju tej spółki medialnej, ale w ciągu ostatniej półtorej dekady popełniono wszystkie możliwe błędy

– stwierdził Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”.

 

To jest zapewne etap likwidacji papieru i przejścia „Gazety” całkowicie do internetu. Może przyspieszony poprzez stratę dużego kawałka przychodów ze spółek skarbu państwa

– powiedział Ewa Wanat, była naczelna należącego do Agory radia TOK FM.

 

Główną przyczyną obecnych decyzji wydawcy jest po prostu ekonomia i związane z nią dwa podstawowe czynniki. Pierwszym z nich jest spadek czytelnictwa „GW”. To jest konsekwencja drogi, którą tytuł obrał już dawno temu. Przestał być zrównoważonym politycznie dziennikiem prezentującym na swoich łamach różne opcje polityczne i stał się orędownikiem tylko jednej strony toczącego się sporu. To spowodowało odpływ od „GW” dużej liczby odbiorców z wszelkimi ekonomicznymi konsekwencjami tej tendencji. Poza tym wszystkie najważniejsze spółki skarbu państwa otrzymały polecenie ograniczenia swojej obecności reklamowej przede wszystkim w trzech tytułach: „Gazecie Wyborczej”, „Newsweeku” i „Polityce”. To wszystko razem musiało doprowadzić do znacznego pogorszenia wyników „GW” i w konsekwencji zrodziło konieczność restrukturyzacji, której ofiarami są nawet dziennikarze związani z gazetą o wielu lat

– podkreślił Andrzej Bober, były redaktor naczelny „Życia Warszawy” i autor programu „Listy o gospodarce”.

 

Jest to typowy ruch, który znamy już w przeszłości z działań innych mediów – czyli redukcja plus rozszerzenie kompetencji pozostałych pracowników i awansowanie tych, którzy za niższą stawkę są w stanie pracować więcej. Jest to więc szukanie oszczędności w kosztach organizacyjnych i strukturalnych, które są często najtrudniejsze do przeprowadzenia

– wyjaśnił Tomasz Gackowski, kierownik Laboratorium Badań Medioznawczych UW na Wydziale Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Na Czerskiej chwytano się już różnych sposobów mobilizacji elektoratu czytelniczego. W grudniu ubiegłego roku Piotr Pacewicz, były publicysta „GW” apelował:

 

Proszę: wykupcie prenumeratę, bo w ten sposób też bronicie demokracji. Serio, sytuacja „GW” jest finansowo trudna, a może być jeszcze gorzej, bo przeciwnicy będą kombinować. A świat bez „GW” byłby jednak gorszy, prawda? Nawet dla ludzi, którzy jej nie lubią, czy mają rozmaite pretensje. Panuje przekonanie, że „Wyborcza” i Agora to potęga finansowa. Tymczasem sprzedaż papierowej „Wyborczej” spadła w XXI wieku ponad dwukrotnie (!), reklam jest (pip) razy mniej, a duże czytelnictwo w sieci nie przynosi dochodu, bo ludzie uważają, że „jak w sieci, to za darmo”. Redakcja jest znacznie zredukowana, zarobki ograniczone, pracują jak wściekli.

źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ