Skarby Dolnego Śląska: Klasztor Salwatorianów

bagno.jpg

Z wielkim zadowoleniem patrzę na poczynania urbanistów miejskich, projektujących muzea współczesnej techniki, ekspozycje mebli, dywanów i innych dóbr materialnych oraz przebogate wystawy artykułów spożywczych na obrzeżach miasta. Dojeżdżając w niedzielę (dzień świąteczny i wolny – przeznaczony na odpoczynek i rodzinny kontakt) do rogatek miasta, z ulgą spoglądam na zatłoczone parkingi przed budowlami do zwiedzania. Oznacza to jedno – na pięknych trasach turystycznych Dolnego Śląska nie będzie tłumów.

Klasztor Salwatorianów, wieś Bagno
Klasztor Salwatorianów, wieś Bagno
Klasztor Salwatorianów, wieś Bagno

Jeszcze dalej poszli producenci telewizorów, wymyślając przycisk wyłączenia gdzieś z tyłu lub w innym niewygodnym miejscu, zaś producenci zapierających dech w piersiach seriali i innych programów, nie wiedzieć czemu zwanych informacyjnymi, usilnie chcą zniewolić posiadaczy urządzenia i zmusić ich do pozostania w kapciach.

Na całe szczęście nie wszyscy dali się powyższym dobrom omamić. Każda pora roku i niemal każda pogoda winna skłaniać zatrutych spalinami mieszczuchów do przebywania na świeżym powietrzu, poza miastem. A gdy dołączy się do takiego wypoczynku obejrzenie ciekawego obiektu lub po prostu przyrody, dzień można uznać za udany. Gwarancją miłego dnia jest z całą pewnością odwiedzenie wsi Bagno, położonej zaledwie 35 km od centrum Wrocławia, 6 km na zachód od Obornik Śląskich, po lewej stronie drogi lokalnej Osolin – Godzięcin.

Na skraju wsi znajduje się pięknie odrestaurowany gmach pałacu, składający się w zasadzie z dwóch budynków, wraz całym zapleczem i parkiem krajobrazowym z rzadkim drzewostanem.

Od 1930 roku, z wojenną przerwą, pałac należy do Salwatorian. Aktualnie mieści się tu Wyższe Seminarium Duchowne i Dom Zakonny.

Obiekt jest częściowo udostępniony do zwiedzania. W dni świąteczne o pełnych godzinach, między 13.00 a 17.00, Ojcowie oprowadzają zainteresowanych po niektórych pomieszczeniach. A jest co oglądać.

Rezydencja powstała w połowie XVIII stulecia na miejscu – jak podają przekazy – XIII-wiecznego grodziska księcia Konrada II, którego mieszkańcy słynęli z niemoralnego prowadzenia się, zniszczonego podczas wojny trzydziestoletniej.

Najstarsza, barokowa część obecnego pałacu (zwana Starym Zamkiem) zbudowana została przez hr. Henryka Leopolda von Seher-Thos i jego żonę Joannę Fryderykę von Wentzky.

W 1905 roku pałac kupił wrocławski przemysłowiec i browarnik – Georg Kissling. Marzeniem rotmistrza było zostanie szlachcicem. Kupił więc dodatkowo dobra rycerskie w pobliskim Osolinie i Brzeźnie Małym. Odrestaurował wnętrza starego gmachu i dobudował drugie neobarokowe skrzydło pałacu, zwane dzisiaj „Nowym Zamkiem”. Cała posiadłość otoczona została pięknym parkiem z rzadko spotykanym drzewostanem (jodła olbrzymia i kalifornijska, dąb błotny, choina kanadyjska i in.) i obiektami tzw. małej architektury (kościółek, altana filozofów, grota), a także z miniaturowym boiskiem sportowym.

W 1908 roku Kisslingowie przeprowadzili się do nowej rezydencji i czynili przygotowania do odwiedzin rodziny cesarskiej. Wybuch pierwszej wojny światowej zniweczył plany podjęcia cesarza Wilhelma II i uzyskanie upragnionego tytułu szlachcica (do dzisiaj na ścianach pałacu pozostały wolne miejsca na herb Kisslingów).

Od śmierci rotmistrza w kwietniu 1922, lokalnymi dobrami zarządzał syn Conrad Kissling, który pięć lat później sprzedał Bagno wraz z pałacem, zatrzymując jedynie otoczone fosą wzgórze, niegdyś słowiańskie grodzisko, które stało się miejscem rodzinnego pochówku (miejsce warte zwiedzenia).

Rodzinny majątek Kisslingów przeszedł na stan Śląskiego Towarzystwa Kredytowo-Ziemskiego z siedzibą we Wrocławiu, by za jego pośrednictwem, w 1930 roku, trafić w ręce Zgromadzenia Salwatorian. Bracia prowadzili szeroko pojętą pracę apostolsko-duszpasterską, misyjną, rekolekcyjną, naukową i publicystyczną. Do 1940 roku w klasztorze funkcjonowało studium filozoficzno-teologiczne, a następnie nowicjat.

Później bracia musieli się przenieść do domku na skraju parku. W budynkach klasztornych władze zorganizowały obóz dla wysiedleńców pochodzenia niemieckiego z Besarabii, po nich zamieszkali tu volksdeutsche z Jugosławii i volksdeutsche polskiego pochodzenia z okolic Łodzi.

Po zakończeniu działań wojennych Salwatorianie wrócili do dawnej siedziby i do dzisiaj kontynuują swoją duszpasterską działalność. Ciekawym pozwalają zwiedzić niektóre, pieczołowicie odrestaurowane wnętrza. Wystarczy jedynie poprosić.

Z zamkiem zwanym niegdyś Zimnikiem łączy się legenda, według której mieszkające w nim próżne panny wymyśliły któregoś letniego dnia, by całą drogę od zamku do wsi wysypać solą, aby pojeździć sobie, jak po śniegu – saniami. Po zmądrzeniu, a były już staruszkami, w akcie błagania Boga o przebaczenie młodzieńczych wybryków, na cmentarzu posadziły trzy lipy – korzeniami do góry. Wyrośnięcie drzew miało być oznaką wybaczenia. W 1930 roku, a więc w czasie wprowadzenia się do pałacu Salwatorian, lipy miały już wysokość 9 m. Wybaczenie stało się faktem (za Joanną Lamparską „Tajemnice, Zamki, Podziemia” Wrocław 1999).

 Klasztor Salwatorianów i Wyższe Seminarium Duchowne
Bagno 86, 55-120 Oborniki Śląskie

źródło: ludzkasprawa.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ