Ukraina nie chce przyznać się do zbrodni, rozmowa ze Stanisławem Srokowskim, autorem książki według której powstał film, pt: Wołyń

stan. Srokowski 23.jpg

M.P. Na polecenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy w Kijowie odwołano projekcję filmu W. Smarzowskiego pt: Wołyń. Dalej trwa zakłamywanie historii wołyńskiej?

St. S. Nie historii a rzezi. I nie wołyńskiej a całej tej części terytorium II Rzeczypospolitej. Film ukazuje pewien fragment dziejowy. A naprawdę dramat rozgrywał się w czasie i przestrzeni o wiele większym. To były aż cztery województwa. Oprócz wołyńskiego jeszcze tarnopolskie, lwowskie i stanisławowskie.   

M.P. Film, mimo, iż fabularny oparty jest na faktach. To co czytamy w pana książce pt: Nienawiść, Smarzowski pokazał z pieczołowitą dokładnością.

St. S. Tak, żadna scena nie jest wymyślona. Już dzisiaj nikt nas nie okłamie. Po projekcji filmu mamy rzeczywistość z którą musimy się zmierzyć. My i Ukraińcy, lecz przede wszystkim oni. Ale chciałbym abyśmy teraz pogłębiali wiedzę o wydarzeniach z okresu przed ’39 , w czasie II wojny światowej i długo jeszcze po jej zakończeniu, praktycznie do lat ’50 XX wieku.

Zachęcam aby na Wołyń patrzeć szerzej, przecież przeżyliśmy trzy okupacje jednocześnie. Tego żaden naród nie doświadczył. Tam Polacy mieli okupanta sowieckiego, niemieckiego i ukraińskiego, dlatego film wymaga dalszego drążenia. Smarzowski świetnie pokazał naszą rzeczywistość, która do tej pory była zakłamywana.

M.P. Ale nazwanie rzeczy po imieniu rodzi problemy prawne. Ukraina na to nie jest gotowa.

St. S. Właśnie tak jest. Dzisiaj oficjalnie nie mamy wiedzy co się obecnie dzieje na Kresach. Bo Bandera na Ukrainie jest bohaterem, podobnie jak wszyscy banderowscy przywódcy. Ten film to rewiduje dlatego tak trudno Ukrainie przyjąć prawdę. W gruncie rzeczy film mógł mieć rolę ozdrowieńczą. Mogliby zmierzyć z przeszłością. Nie chcą a Polska nic nie robi aby Ukraina poznała prawdę o sobie i tzw. bohaterach.

Dzisiaj, wbrew doktrynie politycznej kolejnych polskich rządów film Smarzowskiego przywraca Polakom godność. Wśród kresowian jest wiele goryczy. Przez zgodę na przemilczanie przesuwamy granice odpowiedzialności. Do tej pory żyliśmy w świecie kłamstwa, dzięki filmowi zacznie się to zmieniać ale tam…

M.P. Co doprowadziło do rzezi na Wołyniu?

St. S. Moim zdaniem złożyło się na to kilka czynników ale głównym źródłem była nienawiść. Wiemy, że natura ludzka zdolna jest do rzeczy wyjątkowych. Dobrych i złych. Siebie poznajemy w sytuacjach ekstremalnych. Jeśli prześledzić początki Ukrainy, bo to młode państwo i zaczerpnięte z nazizmu i stalinizmu propagowane wśród  ukraińskiej inteligencji doktryny to mamy źródło ludobójstwa. Ogłaszany w cerkwiach Dekalog Ukraińca wcielano w życie, czyli mamy punkt zaczepienia. Jest nienawiść, są emocje, te z kolei popychają do czynów.  Na przełomie 1929/30 powstała UPA. Z polecenia Bandery zaczynają się mordy i terror, coraz bardziej śmiałe, bowiem nikt im nie przeszkadza.

UPA mordowała Polaków, ale też Czechów, Niemców, Żydów, Ormian i nawet swoich ziomków – bo w czasie rzezi zamordowali 60 do 80 tys. Ukraińców, tych którzy nie chcieli być banderowcami lub nie utożsamiali się ich ideologią. To jest dzisiaj wielka trauma dla samych Ukraińców.

M.P. Pisał pan o sposobach mordowania.

St. S. Tak, było ich 360. Smarzowski pokazał część. Jak przypomnimy sobie pierwsze pół godziny filmu, po pięknych obrazach wesela i codzienności, rytuałów typowych dla Kresów, mamy sceny zarzynania Polaków, między innymi ściągania rękawiczek. Bandera „prosił” o określoną ich liczbę. Ludzie na żywca byli obdzierani ze skóry. Ściągano z różnych części ciała, najczęściej z rąk …i przynosili te rękawiczki Banderze.

M.P. Co dalej z Ukrainą?

St. S. Ukraina dzisiaj ma problem, bo tam ideologia faszystowska dalej funkcjonuje. Przecież niedawno przyjęli uchwałę, z której jasno wynika bohaterskość banderyzmu. Postawiono ponad 100 pomników. Na każdym większym placu, w każdym ukraińskim mieście są bilbordy i plakaty z wizerunkiem Bandery i pozostałych przywódców UPA. Jeśli dzisiaj pojedziemy do Lwowa takie rzeczy widzimy w przestrzeni publicznej często, nawet w restauracji nazwy potraw związane są z ich idolami. Alkohole tak samo. Czy to jest normalne?!

Teraz jest dobry czas na pojednanie pomiędzy Ukraińcami i Polakami. Tylko należy stanąć w prawdzie. Przyznać się, przeprosić i budować dobrosąsiedzkie relacje. Ale oni tego nie chcą, odwołanie projekcji tego dowodzi.

Uważam, mimo wszystko, że polski rząd powinien z uporem stawiać Ukrainie pytania kiedy staną w prawdzie? My, możemy zmieniać ich mentalność przez kulturę i przez przemyślaną politykę. Według mnie te dwa czynniki, mogą być pomocne w budowaniu porozumienia. A zwłaszcza wpływać na ich postrzeganie zbrodni wołyńskiej.

Małgorzata Paw

ZOSTAW ODPOWIEDŹ