Bartłomiejczyk: Czeka nas realny wzrost wynagrodzeń w najbliższych latach

rozwój.jpg

Polacy przez lata patrzyli z zazdrością na zachód, nie znajdując wytłumaczenia dlaczego muszą zarabiać za tą samą pracę mniej niż ich sąsiedzi za zachodnią granicą. Problem przeszłości socjalistycznej przestaje jednak być naszym problemem i niebawem odczujemy poprawę w wynagrodzeniach i to nie za sprawą kolejnej podwyżki płacy minimalnej.

Problemy z wynagrodzeniami trwają od początku transformacji. Ich przyczyna jest oczywiście złożona, choćby poziom PKB na mieszkańca który wynosił około 500 dolarów na obywatela, dziś to kwota około 20 tysięcy. Wzrost PKB ciągnął niemrawo za sobą wzrost wynagrodzeń i tak od pensji 800 zł doszliśmy do koło 2000 brutto kwoty minimalnej. Jednak taka kwota nie może zadowolić i słusznie. Wynagrodzenie ustalane na poziomie minimum, nie może także zobligować rynku do zwiększenia wynagrodzeń ponad te kwoty. Dotychczas mieliśmy do czynienia w Polsce z rynkiem pracodawców, gdzie praca była towarem deficytowym, a popyt na miejsce pracy był większy niż jej podaż. Nie mniej to się wyraźnie zmienia. W chwili obecnej bezrobocie spada do rekordowych poziomów. W najbliższym roku czeka nas dalszy spadek bezrobocia oraz wzrost gospodarczy przekraczający 3% PKB.  Do tego dochodzi zmiana koniunktury gospodarczej na świecie. Po latach zbierania się z kryzysu z roku 2008 gospodarka światowa wyraźnie wchodzi w cykl ożywienia i wzrostu. Składa się na to wiele czynników, ale dla Polski jest to dobra wiadomość. Dobra światowa koniunktura napędzi dodatkowo wzrost gospodarczy, ten zaś wygeneruje nowe miejsca pracy i mam nadzieję, że przy pomocy polskiego rządu będą to miejsca w obszarze innowacyjności. Nowe miejsca pracy przy słabej podaży pracowników będą więc generowały odwrócenie tendencji i po raz pierwszy w Polsce zaistnienie sytuacja taka jak na zachodzie, czyli większy popyt na pracowników niż ich podaż.

Oznacza to, że firmy chcąc mieć wykwalifikowanego i dobrego pracownika, same będą do poszukiwały oferując atrakcyjne wynagrodzenia. Sytuacja ta będzie odczuwalna w większych miastach, w kwestii małych miejscowości, zmiana może nadejść późno lub wcale. Wszystko będzie zależało od lokalizowania inwestycji i rozbudowy infrastruktury kolejowej, łączącej małe miasta z dużymi. Tworzenie całych regionów, skomunikowanych aglomeracji jest nieuniknione. Rozproszenie kapitału ludzkiego, działa niekorzystnie dla pracownika i pracodawcy, więc dążenie do skomunikowania lub migracji do wielkich miast jest koniecznością.

Polska posiada wielką bazę wykształconego społeczeństwa, jednak dotychczas nie mogła zaoferować dostatecznie dużo miejsc pracy lub na rynku znajdowały się mało atrakcyjne posady. Ta tendencja może ulec zmianie w nadchodzącym cyklu ożywienia. Problemem pozostają koszty pracy. Niestety opodatkowanie jest czynnikiem hamulcowym. Rozbudowa programów socjalnych sprzyja stabilizacji walczy z trendem demograficznym, jednak potrzebna jest budowa rezerwy budżetowej na obniżenie podatków. W pierwszym roku obniżki, budżet państwa może odczuć stratę, ale z kolejnymi latami zyska dwukrotnie. Niższe koszty pracy to wyższe pensje, wyższe pensje to większa konsumpcja, ta zaś daje nowe miejsca pracy i nowe wpływy z VAT i podatków. Obniżka podatków jest kluczowa dla rozwoju. Obciążenie zawsze będzie hamulcem, nie motorem napędowym. Rozumieją o Brytyjczycy czy ostatnio nawet Rumuni. Obniżka wygenerowała zysk i napędziła gospodarkę. 

autor: Arkadiusz Bartłomiejczyk

Jako politolog analizuję i komentuje wydarzenia w Polsce i na świecie, byłem organizatorem licznych konferencji naukowych poświęconych bezpieczeństwu Polski, które organizowałem jako prezes Wrocławskiego Koła Naukowego Politologów. Autor książki poświęconej tematyce bezpieczeństwa Polski zatytułowanej ,,Konflikt na Ukrainie a Bezpieczeństwo Polski w zachwianym ładzie postzimnowojennym”.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ