opozycja wreszcie przyznała rację PiS ws. uchodźców

sejm.png

 

431 posłów stwierdziło, że przymusowa relokacja uchodźców jest sprzeczna z zasadą pomocniczości, a 250 tys. euro za każdą nieprzyjętą osobę to absurd. Czyli także politycy obecnej opozycji, którzy jeszcze niedawno głośno krzyczeli o konieczności i potrzebie sprowadzania imigrantów do Polski. Warto więc pamiętać, że PiS mówił o tym od początku kryzysu imigracyjnego. Jarosław Kaczyński już podczas ubiegłorocznej debaty o uchodźcach mówił, że „rząd nie może podejmować decyzji pod wpływem obcego nacisku i bez wyraźnej woli narodu”. Posłowie opozycji przekonują teraz jak tylko mogą, że „pomagać należy na miarę swoich możliwości”. Padły też słowa o tym, że właściwe podejście do tematu uchodźców miała Ewa Kopacz – poprzednia premier. Hipokryzja najwyższych lotów.

W piątek Sejm opowiedział się przeciw mechanizmowi przymusowej relokacji uchodźców. Projekt uchwały poparły wszystkie kluby.

 

Należy rozumieć wręcz, jako karę finansową dla tych państw, które odmawiają przyjęcia migrantów oraz próbę wywarcia nacisku na państwo członkowskie niechętne wobec przyjmowania uchodźców

– mówiła przewodnicząca komisji ds. Unii Europejskiej – Izabela Kloc z PiS.
 
Komisja w przygotowanym projekcie uchwały zaznaczyła, że rozporządzenie Parlamentu Europejskiego dotyczące kryteriów i mechanizmów przyjmowania migrantów nie jest zgodne z zasadą pomocniczości – jednego z artykułów Traktatu o Unii Europejskiej.
 
Polityk Platformy Obywatelskiej Tomasz Głogowski wił się jak mógł i przekonywał w Sejmie, że to wszystko dzięki Ewie Kopacz, która będąc premierem zgadzała się wyłącznie na „niewielką liczbę osób”.
 

 

Pomagać należy na miarę swoich możliwości i z głową. Teraz z perspektywy czasu można ocenić, że właściwe było podejście poprzedniego rządu, rządu Pani Ewy Kopacz, która zgodziła się na przyjęcie przez Polskę niewielkiej liczby uchodźców

– usiłował tłumaczyć w Sejmie Tomasz Głogowski z Platformy Obywatelskiej.
 
Ale to jedynie zaklinanie rzeczywistość. Odświeżamy pamięć politykom PO.

W kwietniu 2015 roku do polski dotarły szokujące informacje z Brukseli. Okazało się, że pomimo wyjątkowo niekorzystnych dla Polski zapisów eurodeputowani Platformy Obywatelskiej forsowali koncepcję nakładającą na Polskę obowiązek przyjmowania uchodźców z Afryki. Mogli być wśród nich groźni islamiści.

Kto chciał przyjąć 12 tys. uchodźców, bo „tyle przychodzi na mecze Legii”? Nikt inny, tylko Ewa Kopacz.

Ewa Kopacz przekonywała niejednokrotnie, że Polska nie powinna narzekać, ponieważ przyjmiemy najmniej uchodźców, a ich liczba jest symboliczna. Psikusa byłej premier zrobił jeden z korespondentów „The Times”, który opublikował zestawienie uwzględniające nowy podział uchodźców. Wynikało z niego, że Polska jest wśród krajów, które przyjmą największe grupy.
 
Co ciekawe Prawo i Sprawiedliwość od początku przekonywało, że tak nie może być. Jarosław Kaczyński we wrześniu 2015 roku mówił, że „rząd nie może podejmować decyzji pod wpływem obcego nacisku i bez wyraźnej woli narodu”.
 
Jaka była wtedy odpowiedź Ewy Kopacz? Zaatakowała śp. Lecha Kaczyńskiego.
 
Platforma Obywatelska robi teraz dobrą minę do złej gry. Powiedzieć trzeba jedno. Opozycja chcąc nie chcąc przyznała rację Jarosławowi Kaczyńskiemu. Najlepiej oddaje to wynik głosowania z PO wyłamał się tylko Marcin Święcicki, który wstrzymał się od głosu. Stosuje zasadę o której wymsknęło się Tomaszowi Siemoniakowi, by krytykować PiS bez względu na wszystko? 

fot. youtube.com

źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ