Śląsk kończy rok porażką

slask gol.jpg

Opiekun gospodarzy Mariusz Rumak po ostatnim nieudanym spotkaniu z Lechią Gdańsk i eksperymentowaniu ze składem powrócił do tradycyjnego ustawienia swojego zespołu. Na szpicy miejsce zajął nominalny napastnik Kamil Biliński, który był wspierany przez trio Morioka-Engels-Alvarinho. Miejsce na lewej obronie zajął Mariusz Pawelec. Kolejną szansę w bramce dostał Mariusz Pawełek. W zespole gości w pierwszym składzie wybiegło dwóch graczy, którzy w 2012 roku zdobywali mistrzostwo Polski w barwach Śląska – Tadeusz Socha i Antoni Łukaszewicz.

Świąteczny nastrój na murawie

Pierwsze minuty meczu to głównie walka o piłkę w środku pola i próba przejęcia inicjatywy przez którąś z drużyn. Po stronie WKS-u aktywny był Alvarinho. Portugalski pomocnik w groźnie zacentrował w pole karne do Bilińskiego, jednak napastnika uprzedził bramkarz gości Konrad Jałocha. W kolejnej akcji skrzydłowy sam wykończył akcję strzelając mocno i celnie z dystansu sprawiając nieco problemów defensywie Arki. Od tego momentu Śląsk wyraźnie spuścił z tonu, a na kolejne zagrożenie pod polem karnym gdynian trzeba było czekać… do 45 minuty, gdy Morioka po udanym rajdzie z prawego skrzydła oddał soczysty strzał, jednak nie na tyle precyzyjny, by pokonać Jałochę. Cała połowa była toczona w jednostajnym, nudnym tempie, można było odnieść wrażenie, że obie drużyny bardziej myślą już o nadchodzących świętach, aniżeli o grze w piłkę. Odrobinę lepsze wrażenie pozostawiła po sobi,e Arka. Goście zaliczyli poprzeczkę po strzale głową Rafała Siemaszki w 18 minucie. Groźnie strzelał też Kakoko w ostatniej chwili zablokowany przez Celebana. Goście w pewnym momencie zepchnęli Śląsk do głębokiej defensywy  tak, że Ci nie mogli wyjść z własnej połowy. Do przerwy jednak bramki nie padły,

Arka odpłynęła

Po przerwie, w zaledwie 3 minuty, gdynianie zdobyli dwie bramki, które ustawiły przebieg całego meczu. Najpierw do siatki Pawełka trafił Siemaszko, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego i strzałem głowa pokonał golkipera gospodarzy. W 60 minucie było już 0:2. Tym razem Arka wykonywała rzut rożny, do piłki pierwszy doszedł Pawełek, który ją wypiąstkował, ale zrobił to na tyle nieporadnie, że ta spadła pod nogi Marcjanika. Pomocnik ”żółto-niebieskich” bez problemów strzelił nad bramkarzem WKS-u. Trener Rumak wykorzystał tylko jedną zmianę – wprowadzając na boisko Mervo kosztem Alvarinho. Pomimo niekorzystnego wyniku wrocławianie cały czas grali dwoma defensywnymi pomocnikami. Gra wyglądała bardzo słabo, WKS nie stwarzał zagrożenia, a gdyby goście byli bardziej skuteczni wynik meczu mógł być o wiele wyższy. Skończyło się na 0:2.

Śląsk Wrocław – Arka Gdynia 0:2

bramki: Siemaszko57’; Marcjanik60’

Śląsk : Pawełek – Dankowski, Celeban, Dvali, Pawelec – Stjepanovic, Kokoszka – Engels, Alvarinho(67’Mervo), Morioka – Biliński

Arka : Jałocha – Socha, Marcjanik, Sobieraj, Marciniak – Łukasiewicz, Kakoko – Wojowski(85’Błąd), Hofbauer(78’Szwoch), da Silva – Siemaszko(90’Stolc)

źródło: wroclaw.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ