Z dziejów wsi śląskiej – o nieszlacheckich lennikach na Śląsku w późnym średniowieczu

domena publiczna

W klasycznym modelu społeczeństwa średniowiecznego wyszczególniane są trzy stany: duchowieństwo (ci, którzy się modlą – oratores), rycerstwo (ci, którzy walczą – bellatores) i wszyscy inni, czyli ci, którzy muszą pracować (laboratores). Jednak bliższe przyjrzenie się źródłom wykazuje, że stany te wcale nie były jednolite, a co więcej – istniały pewne grupy ludności, które wymykały się jednoznacznemu zaklasyfikowaniu. Należą do nich na przykład śląscy lemani.

W powszechnym rozumieniu rycerz to przedstawiciel warstwy uprzywilejowanych właścicieli ziemskich, zobowiązanych do pełnienia służby wojskowej w ramach pospolitego ruszenia. Obowiązek ten wynikał z tytułu władania ziemią, a służbę pełniono konno („Ritter” to po niemiecku jeździec, konny wojownik). Gdy przynależność do tej warstwy stała się dziedziczna (z czym związany był m.in. proces heraldyzacji, czyli przyjmowania dziedzicznych znaków), można już mówić o szlachcie. Za synonimy rycerza uchodzą terminy wasal, feudał czy lennik. Wszystkie z nich faktycznie występują w średniowiecznych zapiskach, ale nie zawsze oznaczały rycerza sensu stricto.

W latach 1374-1406 w 10 wsiach z terenu księstw świdnickiego i jaworskiego ujawnili się ludzie, których określano mianem „lenników” (Lehnmann), a którzy rycerzami z pewnością nie byli. Posiadali uprzywilejowane dobra ziemskie, łany wolne, czyli zwolnione od tzw. szosu, podatku gruntowego świadczonego na rzecz pana terytorialnego. Majątki te były jednak niewielkich rozmiarów, niewiele różniące się od działek, na których gospodarowali bogatsi chłopi (1-3 łany). Niekiedy było we wsi kilku lemanów, np. w Wierzbnej pod Świdnicą zapiska z 1403 roku dokumentuje 2 ludzi takiej kategorii.

Dobra lemanów były wolne od podatku, ale spoczywały na nich inne ciężary. Konkretniej – szło o obowiązek służby wojskowej, pełnionej na rzecz pana wsi, na ogół „prawdziwego” rycerza. Choć nie zawsze tak było – lemani ze Starego Strzegomia i pobliskiej Grabiny służyli dziedzicznym wójtom Strzegomia. Mamy zatem ślad po istnieniu na Śląsku czegoś na kształt drabiny feudalnej z lemanami jako najniższym jej szczeblem.

Lemani siedzieli głównie (80% przypadków) we wsiach pod Świdnicą i Strzegomiem. Jednak chyba najciekawszy jest przypadek z okolic Jawora. W 1374 r. Kleryk Bolz sprzedał Albrechtowi Beyer swoje dobra w Myśliborzu i pobliskiej Kobylicy (dzisiaj przysiółek Myśliborza). Z transakcji wyłączono lemana, który miał służyć „z rękawiczkami” (mit den Hanczken). To zagadkowe sformułowanie oznacza, że ów leman raczej nie był już potencjalnym wojownikiem. Zamiast walczyć u boku pana wsi, miał wytwarzać rękawiczki na potrzeby dworu. Wpisuje się to w szersze zjawisko – w XIV wieku na Śląsku coraz częściej powinności rycerskie zastępowano specjalnym podatkiem. Także zobowiązania wojskowe lemanów spod Świdnicy i Jawora mogły być zatem zamieniane na podatek lub posługę, dzielone i sprzedawane.

Robert Sikorski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ