Nasz wywiad: Z powodu smogu we Wrocławiu żyje się nawet o rok krócej

smog.jpg

Czym jest smog? Gdzie na Dolnym Śląsk jest go najwięcej? Jakie choroby powoduje? Rozmawiamy z Pawłem Karpińskim, ekologiem i zastępcą dyrektora Wydziału Środowiska Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego.

Mówiąc „smog” mam przed oczami gęstą chmurę, która unosi się nad miastem – choć to mało bystre skojarzenie, to chyba trudno o popularniejsze. Skąd wziął się smog?

Paweł Karpiński: Zacznijmy od tego, że smog to inaczej „niska emisja” czyli mieszanina toksycznych gazów i pyłów, które zalegają pomiędzy budynkami. Zaczął nam towarzyszyć przy okazji „rewolucji przemysłowej” tzn. kiedy ludzie z terenów wiejskich zaczęli gromadzić się w miastach i wykorzystywać węgiel do np. ogrzewania domów. Polski smog w 70 % tworzą domowe paleniska, a w 30 % ruch samochodowy.

To zatem postępująca choroba cywilizacyjna?

Paweł Karpiński: Za przykład może posłużyć wiktoriańska Anglia. Londyn był kiedyś najbardziej zanieczyszczonym miastem w Europie. Przypomnijmy, że w trakcie trwającego 5 dni „wielkiego smogu londyńskiego” (od 5 do 9 grudnia 1952 roku) zmarło aż ok. 12 tys. ludzi! To pokazuje skalę zagrożenia. Ale dziś w Londynie jest dużo czyściej niż np. Warszawie czy Wrocławiu. Resumując – ze smogiem można sobie poradzić.

Ograniczenie emisji rozwiąże sprawę?

Paweł Karpiński: Można walczyć ze smogiem, ale te działania muszą mieć charakter ogólnokrajowy. Na sprzedawany węgiel należy nałożyć normy jakości. Także powinien zostać wprowadzony zakaz palenia miałem w piecach domowych. Powinien on również dotyczyć zasiarczonego, wysokopopiołowego węgla, który często odrzucany jest przez energetykę zawodową. A także powinny zostać nałożone normy emisyjne na sprzedawane piece węglowe. Reasumując: zgodnie z polskim prawem można palić jakimkolwiek węglem w jakimkolwiek piecu, nawet zrobionym własnoręcznie, który źle spala i truje. Na poziomie wojewódzkim i gminnym należy termomodernizować budynki, wymieniać w nich ogrzewanie najlepiej na ciepło systemowe lub przynajmniej gazowe. Warto również stosować Odnawialne Źródła Energii i przede wszystkim zająć się edukacją mieszkańców – żeby nie palili śmieciami, co jest w Polsce bardzo powszechne. Można też do przepisów krajowych wprowadzić rozwiązanie niemieckie – tam domowe piece węglowe nadzoruje kominiarz i on odpowiada za ich stan, rodzaj spalanego w nich paliwa i emisję.

Które rejony Polski są najbardziej zanieczyszczone?

Paweł Karpiński: Najbardziej zanieczyszczonym dużym miastem w naszym kraju jest Kraków. Na drugim miejscu jest Wrocław. Ogólnie bardziej zanieczyszczone są uprzemysłowione i „zagęszczone” województwa Polski centralnej, południowej i zachodniej. Najczyściej jest na ścianie wschodniej i północno-wschodniej. Dużym problemem są lokalne zanieczyszczenia, często nieopomiarowane ze względu na zbyt małą liczbę stacji pomiarowych WIOŚ. Dolny Śląsk jako całość to „średnia krajowa”. Natomiast mamy dużo miast i tam lokalnie zanieczyszczenie powietrza jest duże. Polska obok Bułgarii jest najsilniej zanieczyszczonym krajem w Europie.

A najbardziej zanieczyszczone dolnośląskie miasteczko to…

Paweł Karpiński: Zdecydowanie Nowa Ruda. Jeśli norma rakotwórczego benzo(a)pirenu wynosi 1 ng/m3, to we Wrocławiu są 4 ng/m3 a w Nowej Rudzie 17 ng/m3 (źródło: WIOŚ)! Wynika to z ukształtowania terenu (Nowa Ruda leży w kotlinie) i z niezamożności społeczności lokalnej – palą głownie węglem. Poza Nową Rudą zanieczyszczone są przede wszystkim centra dużych miast, a w okresie grzewczym praktycznie każde miasto ma przekroczenia zawartości szkodliwych substancji w powietrzu.

Trudno sobie wyobrazić, że tak duże miasto jak Wrocław jest mniej zanieczyszczone niż Nowa Ruda, która liczy ok. 25 tys. mieszkańców.

Paweł Karpiński: We Wrocławiu około połowa mieszkań nie jest podłączona do ciepłowni. Pieców węglowych jest ok. 50 tys. I choć Nowa Ruda jest najbardziej zanieczyszczonym dolnośląskim miasteczkiem, to Wrocław jest jednym z dziesięciu najbardziej zanieczyszczonych miast Europy. Co ciekawe – w okresie grzewczym najczystsze powietrze jest w dużych blokowiskach, a najbardziej zanieczyszczone w starym Śródmieściu i w „elitarnych” osiedlach domków jednorodzinnych. Problemem jest również intensywny ruch samochodowy w mieście. Wrocław wymaga działań naprawczych. Jednym z nich był zeszłoroczny program „Kawka” dzięki któremu wymieniono w mieście ok. 200 pieców węglowych. Potrzeba też rozwiązań systemowych – kolejnych obwodnic, poprawy komunikacji miejskiej być może zakazu wjazdu do centrum miasta silnie trujących pojazdów ze starymi silnikami diesla. Należy też termomodernizować budynki i podłączać je przede wszystkim do ciepłowni. W Warszawie do ciepłowni podłączonych jest aż 70 % budynków. Dodajmy, że smog wywołuje alergie, astmy, nowotwory i stany przemęczenia. Ekolodzy z Dolnośląskiego Alarmu Smogowego obliczyli, że z powodu smogu we Wrocławiu żyje się średnio nawet 1 rok krócej!

A na szczeblach samorządowych – Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego ma wydział zajmujący się tym problemem?

Paweł Karpiński: Oczywiście. W Wydziale Środowiska jest Dział Emisji do Powietrza. Ten dział zajmuje się od kilku lat monitorowaniem stanu powietrza na DŚ i opracował Program Ochrony Powietrza (POP) dla Dolnego Śląska (wielokrotnie aktualizowany, ok 600 stron). Gminy, w których stwierdzono przekroczenia zanieczyszczeń przygotowują Program Ograniczenia Niskiej Emisji – są to dokumenty wykonawcze do POP-u, konkretnie wskazujące działania danej gminy celem przywrócenia prawidłowego stanu czystości powietrza. W nowym RPO na działania ograniczające emisję przeznaczone jest aż prawie 400 mln euro.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ