Śląsk remisuje

domena publiczna

Śląsk Wrocław zremisował 2:2 z Górnikiem Łęczna w spotkaniu 29. kolejki LOTTO Ekstraklasy. Mimo że do przerwy gospodarze prowadzili dwoma golami, nie potrafili wygrać. 

Wielki mecz w Wielką Sobotę?

Zwycięstwo gospodarzy w tym meczu należało do absolutnych priorytetów, jeśli piłkarze Jana Urbana marzyli jeszcze o awansie do czołowej ósemki ligi. Rywal z Łęcznej to aktualnie najgorsza drużyna w piłkarskiej Ekstraklasie. Zespół prowadzony przez byłego selekcjonera reprezentacji Polski – Franciszka Smudę walczy o wygrzebanie się z dna tabeli. Oprócz kiepskiej formy przeciwników, na korzyść wrocławian działał fakt, że w Ekstraklasie nigdy z Górnikiem nie przegrali. W pierwszej rundzie obecnego sezonu padł wynik 3:0 dla Śląska. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego niemal wszystko przemawiało za WKS-em.

W świątecznym nastroju

Spotkanie od początku toczone było w spokojnym rytmie, a piłkarze zdawali się być myślami bardziej przy świątecznym stole aniżeli na murawie Stadionu Wrocław. Śląsk, tak jak można było się spodziewać, dłużej utrzymywał się przy piłce, podczas gdy goście wyraźnie nastawili się na grę z kontrataku. Pomimo braku w składzie Ryoty Morioki i Juana Romana, zawodnicy Jana Urbana swobodnie operowali piłką w przednich formacjach.

Dwa:jajo do przerwy

Przewaga Śląska była widoczna aż nadto i jedynie kwestią czasu wydawały się gole, które tę przewagę udokumentują. Pierwszy z nich padł dosyć szybko, bo w 16. minucie. Kapitalnym podaniem piętą popisał się Sito Riera. Po tym zagraniu, dowodzącym wysokich umiejętności technicznych Hiszpana, piłka trafiła do wbiegającego w pole karne Bilińskiego, który mocnym strzałem pokonał bramkarza gości.  Na 3 minuty przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę gospodarze podwyższyli prowadzenie. Dwójkową akcję Biliński – Pich zakończył Słowak, który wybiegł na czystą pozycję po otrzymaniu piłki od Bilińskiego i nie dał szans próbującemu interweniować Sergiuszowi Prusakowi. Do przerwy 2:0 dla Śląska.

Tylko jeden punkt do koszyczka

Pomimo dominacji w pierwszej fazie meczu, WKS nie potrafił dowieźć zwycięstwa do końca. Po obiecującym początku drugiej połowy, gdzie wrocławianie mieli szanse na trzecią bramkę, to zawodnicy z Łęcznej zaczęli nieoczekiwanie trafiać do siatki Mariusza Pawełka. W 57. minucie zupełnie niepilnowany w polu karnym Szymon Drewniak wykorzystał dośrodkowanie z lewej strony boiska i uderzeniem głową zdobył gola kontaktowego dla Górnika. To podbudowało gości, którzy coraz śmielej zaczęli atakować. Ich kolejne próby zostały nagrodzone w 81. minucie. Piłka w „szesnastce” Śląska znalazła się pod nogami Javiera Hernandeza, który z bardzo ostrego kąta przelobował Pawełka. Wydaje się, że golkiper wrocławskiego zespołu mógł przy tym strzale zachować się lepiej. WKS walczył jeszcze o decydujące trafienie, ale nie starczyło już czasu, by ustrzelić rywala. Drużyna Jana Urbana jedynie zremisowała, jak się wydawało, wygrany mecz.

Śląsk Wrocław – Górnik Łęczna 2:2

Bramki: Biliński 16’; Pich 42’ – Drewniak 57’; Hernandez 81’

Śląsk: Pawełek – Dankowski, Celeban, Kokoszka, Lewandowski, Kovacević, Stjepanović, Riera, Madej (81’ Engels), Pich, Biliński (64’ Zwoliński)

Górnik: Prusak, Eugen Matei, Komor, Pitry, Jarecki, Bonin, Sasin (68’ Ubiparip), Piesio (61’ Grzelczak), Tymiński (46’ Drewniak), Hernandez, Śpiączka

źródło: wroclaw.pl

za Tomasz Korek

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ