Dariusz Loranty: „Atak na policjantów w Paryżu to naplucie w twarz strukturom zajmującym się bezpieczeństwem”

Francja flaga.jpg

Zawsze wiedzieliśmy, że terroryści mieli we Francji doskonałą logistykę. Łatwo było przerzucać ludzi, których utrzymywały komórki logistyczne. To wynikało z pewnego solidaryzmu społecznego i specyfiki społeczności islamskiej. Teraz już wiadomo, że istnieją struktury bojowe i ktoś podejmuje decyzje polityczne i militarne.

– mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Dariusz Loranty, nadkom. w stanie spoczynku, ekspert bezpieczeństwa Środkowoeuropejskiego Instytutu Badań i Analiz Strategicznych CIRSA (Central European Institute of Research and Strategic Analysis), nauczyciel akademicki; SGSP Warszawa – Inżynieria Bezpieczeństwa Cywilnego. WSBiP Ostrowiec Świętokrzyski – Bezpieczeństwo Narodowe.

Terroryści uderzyli we Francji nie w zwykłych przechodniów, ale celowo w policjantów. Jak odczytywać te intencje zamachowców? Mamy do czynienia z nową taktyką?

Ostatnimi czasy w ramach tego terroryzmu, wynikającego z radykalizmu islamskiego, czyli wojny cywilizacyjnej, atakowano tzw. „miękkie” cele, czyli miejsca przebywania dużej grupy ludzi. Tamten typ działania ma głęboki sens, dlatego, że każdy z nas łatwo utożsamia się z ofiarami tego typu ataków. Natomiast atak na  funkcjonariuszy jest atakiem specyficznym i sprecyzowanym. Moim zdaniem jest to zmiana taktyki działań terrorystów. Z funkcjonariuszem policji nikt inny niż funkcjonariusz policji nie będzie się identyfikował. Strach będą więc odczuwali policjanci w Belgii i innych krajach Europy. Warto wspomnieć o tym, że francuscy policjanci protestowali przeciwko wykonywaniu patroli na terenach islamskich z odkrytą twarzą. Protest ten wyrażał się w oficjalnych wystąpieniach związków zawodowych policjantów i na odprawach. Struktury europejskie policji nie przewidują innego sposobu pracy policjanta niż w sposób jawny. Policjant to urzędnik, pracownik administracji państwowej i musimy znać jego tożsamość i fizjonomię. Nagle mamy sytuację, kiedy francuscy policjanci domagają się ukrycia twarzy, gdyż ich rodziny są atakowane. Żony i dzieci policjantów, nawet zamieszkujące z dala od miejsc patrolowania, spotykały się z agresją werbalną ludności islamskiej w miejscu zamieszkania. Należy sobie uświadomić, że do tej pory uważano, iż radykałowie islamscy w Europie nie posiadali struktur organizacyjnych.

Ta koncepcja legła w gruzach.

Dokładnie tak. Koncepcja legła w gruzach ponieważ nie tylko istnieje logistyka, ale także struktura kierownicza. Już nie mułła wzywa do aktów terroru. Istnieje bowiem centrum decyzyjne, a struktura jest piramidalna. To kierownictwo nie tylko ideologiczne, ale także walki czynnej.

Z drugiej strony atak na policjantów to wypowiedzenie wojny strukturom państwa. To też swoiste rzucenie rękawicy francuskim służbom.

Nie nazwałbym tego „rzuceniem rękawicy”, gdyż to już nastąpiło wcześniej. Nazwałbym to brutalniej. Jest to naplucie w twarz strukturom zajmującym się bezpieczeństwem. Złamano zasadę, że policjant był przeciwnikiem, ale nie atakowano go bezpośrednio. Terrorystyczna grupa decyzyjna zdecydowała się na zmianę taktyki. Policjanci zostali wyłuskani ze społeczeństwa przez radykałów, którzy znają ich tożsamość.

To potwierdza tezę, że terroryści zbudowali sprawne struktury w Europie. Poznanie tożsamości policjantów, ustalenie gdzie mieszkają i czym zajmują się ich rodziny, wymagają siatki wywiadowczej i doskonałej, podziemnej organizacji. To już nie są działania „samotnych wilków” lub przypadkowego psychopaty, który poszedł drogą radykalizmu religijnego.

Nie mam wątpliwości, że mamy tu dwa rodzaje decyzji. Każda wroga struktura posiada element decydujący w sensie politycznym, ale także bojowym. Zawsze wiedzieliśmy, że terroryści mieli we Francji doskonałą logistykę. Łatwo było przerzucać ludzi, których utrzymywały komórki logistyczne. To wynikało z pewnego solidaryzmu społecznego i specyfiki społeczności islamskiej. Teraz już wiadomo, że istnieją struktury bojowe i ktoś podejmuje decyzje polityczne i militarne.

Terroryści chcą destabilizacji Francji?

Francja znalazła się w sytuacji, w której znany jest przeciwnik, starający się wywrócić i zdestabilizować i zdeformować to państwo. Wcześniejsze działania miały na celu zastraszenie społeczeństwa. Każdy duży zamach bardzo korzystnie wpływa na system strukturalny formacji bezpieczeństwa. Pojawiają się większe pieniądze, szkolenia i służby sprawniej działają. Tymczasem uderzenie nastąpiło w policję. To nowy element.

Czy w takim razie ataki na policjantów i innych funkcjonariuszy służb specjalnych będą się nasilały i powtarzały?

Z całą pewnością to nastąpi. Pamiętajmy jednak, że Francja to wciąż potężny kogut. Francuzi w ramach swojej fałszywej polityki bezpieczeństwa rzucą duże środki, polepszą system bezpieczeństwa rodzin policyjnych, ale to nie wyeliminuje problemu.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ