Prof. Maliszewski o akcji PO ws. marszu 6 maja: „Jeżeli to nie jest złamanie prawa, to na pewno jest to złamanie standardów”

To, co mogłoby być kłopotliwe dla Prawa i Sprawiedliwości i co wykorzystuje w swej retoryce Platforma, to próba spychania PiS do narożnika partii, która jest eurosceptyczna. To nie jest prawdą, bo PiS jest po prostu eurorealistyczna

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. UKSW Norbert Maliszewski psycholog społeczny i specjalista ds. marketingu politycznego.

 

wPolityce.pl: Warszawa jest zarzucona ulotkami PO, wzywającymi Polaków do wzięcia udziału w sobotnim marszu Platformy. Wójtowie i burmistrzowie różnych gminach deklarują ponadto, że  zapewniają bezpłatny transport. Po obawia się frekwencji?

Norbert Maliszewski: Trzeba tutaj rozdzielić działalność aparatu partyjnego z działalnością samorządową. Wiadomo, że Platforma jest silna w samorządach, zwłaszcza na zachodzie Polki ma rozwinięty ten aparat. Ale trzeba pamiętać, że nie może korzystać z kanałów komunikacji samorządów dla celów stricte politycznych. Jeżeli to nie jest złamanie prawa, to na pewno jest to złamanie standardów. Świadczy to o ogromnej determinacji, by pokazać, że wzrost poparcia dla nich nie jest tylko wirtualny, sondażowy, lecz przekłada się też na konkretne poparcie na ulicy. Ta mobilizacja jest po to, by  zbudować obrazek ogromnej frekwencji.

Schetyna porównuje ten marsz PO z ubiegłorocznym, który szedł pod hasłem „Jesteśmy i będziemy w Europie”. Obecny ma pokazać „przywiązanie Polek i Polaków do wartości europejskich”. O jakie wartości chodzi? Rzeczniczka PiS wyraźnie powiedziała, że PO nie ma nic Polkom do zaprezentowania.

Trzeba pamiętać, że na ten wzrost poparcia dla PO nie zapracował Grzegorz Schetyna, lecz Donald Tusk. Teraz trzeba przełożyć to, co się wydarzyło podczas reelekcji Tuska na poparcie dla Schetyny i Platformy. To, co mogłoby być kłopotliwe dla Prawa i Sprawiedliwości i co wykorzystuje w swej retoryce Platforma, to próba spychania PiS do narożnika partii, która jest eurosceptyczna. To nie jest prawdą, bo PiS jest po prostu eurorealistyczna. Przypomnijmy, że premier Beata Szydło nawiązywała podczas rocznicy traktatów rzymskich do trzymania się takich wartości jak jedność UE i nie dzielenia jej na Unię kilku prędkości. To są też różnego rodzaju próby kojarzenia PiS z Le Pen, które nie mają oparcia w faktach. Tym bardziej, że Le Pen jest osobą, która ma jakieś kontakty z Putinem, nikt przy zdrowych zmysłach nie oskarżałby PiS o sprzyjanie Putinowi, czy prowadzenie bliskiej mu polityki.

Często podkreśla Pan, że Platforma stara się spersonalizować scenę polityczną. W  jaki sposób?

W 2009 roku napisałem tekst o Kaczyńskim- polityku, którym straszy się dzieci. Przez lata Donald Tusk, zamiast zajmować się programami, starał się taki pojedynek osobowościowy, dziś do tej optyki wraca Grzegorz Schetyna. To pojedynek opierający się na lękach i stereotypach dotyczących Jarosława Kaczyńskiego. Kaczyński zrozumiał to w 2015 roku, że może wpływać na decyzje strategiczne, ale premierem uczynił Beatę Szydło. Co więcej PiS wygrało właśnie w sporze programowym, w sporze o obietnice, m.in. 500 +, obniżenie wieku emerytalnego, czy znaczenie polityki historycznej.

Bo Platformie brakuje wyraźnego programu, który chciałaby konsekwentnie realizować, tak jak PiS to robi.

Stąd PiS na tym polu zwycięża z PO, która „jest za, a nawet przeciw”. Mówi np. w swoim programie z 2016 roku, że jest za pozostawieniem wieku emerytalnego, a teraz mówi o urealnieniu, czyli nie mówi tego wprost, albo wręcz mówi o tym, żeby płacić 13 pensję emerytom. Tak samo jest z 500+. Z jednej strony mówi o tym, że ten program jest na kredyt, a z drugiej deklaruje, ze da 500+ na pierwsze dziecko. Tak więc PO stara się obiecywać wszystko, gruszki na wierzbie i  widząc tutaj swoją słabość, znowu powraca do tej polityki personalizowania sporu, i straszenia Jarosławem Kaczyńskim.

Schetyna mówi: „6 maja bądźmy razem! Pokażmy rządzącym, że nie mają pozwolenia na niszczenie Polski. Pokażmy Europie, że jesteśmy jej ważną częścią. Pokażmy, że zależy nam na wolności i demokracji”. To nie jest już nudne dla wyborców?

To jest próba dzielenia, tworzenia sporu wokół wartości i budowanie stereotypu PiS jako partii, która jest autorytarna. Platforma mówi tym samym: to my jesteśmy za wartościami europejskimi, jesteśmy tym szerokim, racjonalnym centrum, więc za czym jest radykalna PiS? I próbuje spychać PiS do narożnika twierdząc rzekomo, że chce wyprowadzić Polskę z UE, co nie jest prawdą. Wiadomo przecież, że rozwój Polski wciąż związany jest ze środkami unijnymi i PiS nie ma wcale takiego zamiaru.

Ale to nie jest tak, że akcja mobilizowania przez PO  ludzi, by poszli na marsz 6 maja nie świadczy o tym, ze większość ludzi już nie nabiera się na ich hasła?

Tu pojawia się pytanie o pewną skuteczność. Jeżeli ostatnie sondaże nie są związane z jakimś błędem, to jest to jakiś ruch, powrót w stare koleiny. PiS musi się obawiać, by nie wpaść w te podziały, które przez długi czas funkcjonowały. Czyli robić to, co właściwie zapowiedziała rzecznik Mazurek. Nie iść w jakieś stereotypy, wizerunki, PR, lecz niech spór dotyczy programów, które są realizowane.

źródło:wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ