Teatr Polski i Teatr Polski – w podziemiu

MP

Dwa teatry? Mamy Teatr Polski i Teatr Polski – w podziemiu oraz uchwałę odwołującą Cezarego Morawskiego przez zarząd województwa dolnośląskiego i reakcję wojewody, wstrzymującą procedurę odwoławczą.  Taką rzeczywistość zgotowało aktorom i publiczności kilkuosobowe grono zarządu na czele z marszałkiem Cezarym Przybylskim. Od momentu powołania nowego dyrektora Teatru Polskiego, czyli od września ubiegłego roku, daje się zauważyć polityczny spektakl zależności i uwikłań Marszałka z grupą aktorów Teatru – w podziemiu.

Dyrektor Cezary Morawski zakończył zwolnienie lekarskie, od wczoraj normalnie pracuje. Z kolei powołany przez marszałka Przybylskiego Remigiusz Lenczyk, który miał pełnić obowiązki dyrektora do końca sezonu artystycznego czeka aż pracodawca, czyli Urząd Marszałkowski wprowadzi go do teatru. Kiedy i czy w ogóle tak się stanie, na razie nie wiadomo, bowiem wojewoda Paweł Hreniak blokując wykonanie uchwały zarządu, ma 30 dni na ocenę i wydanie prawnej opinii. Jej termin upłynie 25 maja 2017. Do tego czasu Morawski zarządza teatrem.

Wczoraj przeciwna strona konfliktu złożyła pismo w kancelarii wojewody Pawła Hreniaka „z prośbą o pilne spotkanie i wysłuchanie głosu Inicjatywy Pracowniczej – drugiego związku zawodowego działającego w Teatrze Polskim „(…) o spotkanie z Panem staramy się już od ponad dwóch miesięcy. Mam głęboką nadzieję, że znajdzie Pan czas w najbliższym dogodnym dla Pana terminie aby spotkać się z przedstawicielami KZ OZZ Inicjatywa Pracownicza”.

Tymczasem Remigiusz Lenczyk oznajmił, że z chwilą objęcia przez siebie funkcji pełniącego obowiązki dyrektora Teatru Polskiego, natychmiast powoła radę artystyczną „składającą się z wybitnych polskich twórców”. Niedawno Krystian Lupa deklarował powrót do Procesu Kafki… jeśli tylko marszałek Cezary Przybylski zmieni dyrektora.

Przed aktorami trzy tygodnie względnego spokoju a w tym czasie kolejne dwie premiery. W najbliższy piątek na głównej scenie na motywach Juliusza Słowackiego zobaczymy „Kordiana, czyli panoptikum strachów polskich” a za tydzień na Scenie na Świebodzkim dramat Maksa Frischa „Biedermann i podpalacze”.

Sprawa Teatru Polskiego oprócz personalnego i politycznego konfliktu pokazała również niejasne kompetencje i rozbieżność oceny sytuacji. Nie może być, aby urzędy zupełnie inaczej interpretowały przepisy. Zaniechania urzędników marszałkowskich doprowadziły do kuriozalnej sytuacji. Mamy dwa teatry i dwóch dyrektorów. Teraz sąd administracyjny – być może przez kilka lat – będzie rozstrzygał, kto naprawdę jest dyrektorem.

Sylwia Jurgiel, Rzecznik Prasowy Wojewody Dolnośląskiego spotkała się wczoraj i rozmawiała z przedstawicielami Inicjatywy Pracowniczej.

Złożone pismo trafi do wojewody, który podejmie decyzję o tym czy się spotka czy nie.

MP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ