Biedermann i podpalacze, nowa premiera na Świebodzkim

MP Biedermann

Wpuszczamy do domu gości i pozwalamy by robili z nami co chcą? Czy raczej pozbędziemy się intruzów, zwłaszcza, że pod skórą czujemy, że nie goście to, a przeciwnicy.

Biedrmann i podpalacze Maksa Frischa – najnowsza premiera Teatru Polskiego na Scenie na Świebodzkim. To opowieść o przekraczaniu granic z jednej strony. Z drugiej, bohater zapewnia sobie komfortową sytuację kosztem niedogodności, później nawet wyrzeczeń.

Podpalacze od początku do końca mówią prawdę, jednak nieszczęsny Biedermann nie wierzy im. Spektakl nie odpowiada na pytanie, czy możemy bezrefleksyjnie kogokolwiek wpuszczać do domu, raczej pokazuje nas, w niecodziennych sytuacjach, kiedy zaczynamy bać się naszego „gościa”, który nota bene wprosił się do nas sam. Widzimy dość szybko podporządkowanie gospodarza domu, staje się bezwolny, nie potrafi obronić tego co do tej pory było celem życia.

Fischer porusza kilka ważnych kwestii o współczesnym człowieku – i nie ważne z jakiego kraju pochodzi – bowiem w tej sztuce, zauważa się uniwersalne wartości dotyczące człowieczeństwa jako takiego. Dla każdego z nas istotne są emocje i pewne działania skierowane do drugiej osoby, np. odpowiedzialność, pomoc, odwaga cywilna. Tutaj widzimy, że człowiek sam dla siebie jest największym wrogiem. Końcowa scena, genialna. Czy po obejrzeniu Biedermanna odpowiemy sobie na pytanie czym jest człowieczeństwo i dlaczego tak łatwo je tracimy?

Silke Johanna Fischer, reżyser przedstawienia

Ludzie mogą się bać podpalaczy ale równocześnie mogą się bać Biedermanna. Poprzez kamery, którymi się otacza, kontroluje swój świat, dlatego ma poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie ten kontrolowany świat ma kontrolę nad nim. Biedermann prawdopodobnie jest człowiekiem samotnym ale on tego nie wie. Silne emocje a przede wszystkim strach przed podpalaczami uczłowiecza go.

Silke Fischer o pracy z aktorami

Super! bardzo dziękuję za artystyczne napięcie, to jest jedna drużyna a każdy coś wnosi od siebie do realizacji.

MP Silke Johanna Fischer

Ciekawa scenografia i kostiumy Stefana Morgensterna to pomysł, który zrodził się po zobaczeniu przestrzeni w jakiej przyszło pracować.

Zamiarem scenografa, było wprowadzenie widza w loft, który Bierdermann zamieszkuje. Tym samym publiczność jest uczestnikiem tego, co dzieje się w rozległym, nowobogackim mieszkaniu Biedermanna. W tym sensie widownia staje się częścią przedstawienia, dookoła niej dzieją się rzeczy ważne.

Biedermann z żoną otaczają się ekscentrycznym designem, stać ich na drogie wyposażenie i bibeloty, jak zestaw monitorów które pomagają śledzić co dzieje się na terenie jego posiadłości. Monitoring jest też swego rodzaju rzeźbą artystyczną. Biedermann jest typowym wyznawcą filozofii mieć, niż być.

 

 

MP

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ