Jackowski: Solidarność europejska ws. uchodźców? „Niemcom nie przeszkadza jej łamanie przy okazji polityki energetycznej”

Jackowski.png

Nie ma w tej chwili w Polsce możliwości, żeby ich przyjmować w formule przymusowych kontyngentów

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jan Maria Jackowski, senator Prawa i Sprawiedliwości.

wPolityce.pl: Panie senatorze, do debaty publicznej wraca temat przyjmowania imigrantów i uchodźców. Dziś do dyskusji włączył się nawet Donald Tusk, sugerując niejasne „konsekwencje”, jakie mają czekać Warszawę, jeśli Polska nie przyjmie oczekiwań Brukseli. Jak Pan rozumie takie słowa?

Jan Maria Jackowski, senator PiS: Po pierwsze trzeba zaznaczyć, że Donald Tusk poparł już swojego czasu przymusową relokację imigrantów. Pomysł, dodajmy, szkodliwy dla Polski i całej Unii Europejskiej. Jako przedstawiciel establishmentu europejskiego Tusk brnie w to, dolewa oliwy do ognia, zamiast zająć się przyczynami kryzysu migracyjnego. Stanowisko rządu polskiego w  sprawie imigrantów jest niezmienne: nie ma w tej chwili w Polsce możliwości, żeby ich przyjmować w formule przymusowych kontyngentów. Nie boimy się szumnych zapowiedzi KE i nie zgodzimy się na narzucanie jakichkolwiek kwot Polsce i innym krajom członkowskim UE. oczekujemy, ze Bruksela zacznie z polskim rządem rzeczowo rozmawiać i słuchać argumentów. Chcemy pomagać potrzebującym i już to robimy na większą skale niż w czasach koalicji PO – PSL poprzez większy udział w międzynarodowych akcjach humanitarnych. Stanowisko polskiego rządu jest jasne – bronimy suwerenności i prawa do decydowania o żywotnych interesach państwa polskiego. Ale to także obrona interesów całej Europy – mechanizm przymusowej relokacji absolutnie nie rozwiązuje przyczyn kryzysu migracyjnego. Inni nawarzyli piwa, a kto inny ma je pić… Mówienie o solidarności europejskiej jest zresztą obłudne – Niemcom absolutnie nie przeszkadza łamanie solidarności europejskiej przy okazji polityki energetycznej (i rozmowach z Gazpromem). Niestety, ale w UE utarła się praktyka, że są równi i równiejsi.

Groźby w tej sprawie są realne?

To pochodna tego, co zrobił rząd Platformy i sama premier Ewa Kopacz, która złamała solidarność Grupy Wyszehradzkiej w 2015 roku, popierając ten mechanizm wbrew stanowisku V4. Gdyby tak się nie stało, to być może UE uniknęłaby przynajmniej części negatywnych zjawisk związanych z kryzysem migracyjnym. Być może dziś dyskusja byłaby zupełnie inna.

Z tego punktu widzenia zachowanie i słowa Donalda Tuska mogą sugerować, że to on wpłynął na Ewę Kopacz, by ta złamała solidarność V4 w imię interesów establishmentu europejskiego.

Jak Pan odnosi się do pomysłu zorganizowania referendum ws. przyjmowania uchodźców?

Przywołałem słowa prof. Krasnodębskiego, który właśnie na łamach wPolityce.pl zgłosił taki postulat. To pomysł, który zresztą swojego czasu zgłaszało ugrupowanie Kukiz‘15. Sytuacja jest dynamiczna i nie wykluczam, że w przyszłości trzeba będzie odwołać się do woli Polaków – nie można z góry zakładać, że konsultacji w trybie referendalnym w tej kwestii nie będzie.

Europoseł PO Barbara Kudrycka ostro skrytykowała na forum PE polską postawę ws. kryzysu imigracyjnego. Z drugiej jednak strony kierownictwo Platformy mówi o tym, że nie jest za przyjmowaniem uchodźców…

Platforma kręci w tej sprawie. Jeżeli brać literalnie to, co zadeklarował Grzegorz Schetyna, to PO powinna jak najbardziej poprzeć stanowisko Polski. Szef PO mówił przecież, że jest przeciwko przyjmowaniu imigrantów do Polski. To stanowisko zbieżne z tym, co mówi rząd Beaty Szydło. Od lidera Platformy oczekujemy jasnej deklaracji w tej sprawie.

Wypowiedź pani poseł Kudryckiej wskazuje na to, że co innego mówi, co innego myśli, a jeszcze co innego robiłaby, gdyby była przy władzy.

not. Piotr Czartoryski-Sziler\

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ