Czerska w egzaltacji o Kongresie Prawników Polskich: „Ręce unoszące w górę egzemplarze konstytucji, odwaga i godność”. Zapomnieli o chamskim wyjściu z sali?

fot: youtube

Komentarz dyżurnego obrońcy kasty sędziowskiej – Wojciecha Czuchnowskiego o Kongresie Prawników Polskich, bardziej przypomina egzaltowany poemat, a nie relację i opinię na temat tej politycznej hucpy części sędziów, adwokatów i radców prawnych. Nawet w chamskim opuszczeniu sali przez prawników, w trakcie wykładu wiceministra Warchoła, dziennikarz Michnika, upatruje czegoś godnego i wartego pochwały.

 

Czuchnowski w artykule „Tam była Polska” daje się ponieść ideologicznej egzaltacji i już w pierwszych zadaniach komentarza wychwala zachowanie prawniczej elity.

W sobotę sędziowie, adwokaci i radcy prawni dali wyraz odwagi, solidarności i godności, której oczekują od nich wolni Polacy. Z katowickiego Kongresu Prawników Polskich warto zapamiętać kilka momentów: ręce unoszące w górę egzemplarze konstytucji podczas wystąpienia prezydenckiego ministra Andrzeja Dery, słowa prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf, że to konstytucji, a nie partii sędziowie przysięgali wierność, wreszcie niemal tysiąc delegatów opuszczających salę w proteście przeciwko ordynarnym połajankom wiceministra sprawiedliwości.

– czytamy w komentarzu Czuchnowskiego.

Zdaniem dziennikarza, to właśnie rząd Prawa i Sprawiedliwości jest winien rzekomej nagonki na środowisko sędziowskie. Oczywiście marginalizuje on liczne patologie w wymiarze sprawiedliwości, ujawniane przez media.

W państwie PiS sędziowie są od miesięcy obiektem niesłychanej nagonki ze strony władzy. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i jego zastępcy nazywają ich „kliką”, „sitwą” i „patologią”. Posłuszne media szczują opinię publiczną, przytaczając wciąż te same przykłady rzekomego zepsucia „kasty sędziowskiej”. Celem tej nagonki jest zniszczenie konstytucyjnej niezależności sądów – jedynej władzy, która nie jest dziś w Polsce kontrolowana przez partię Kaczyńskiego.Populizm, oszczerstwa i pomówienia to metody przyjęte przez partię bezwzględnie dążącą do celu.

— histeryzuje Czuchnowski, który nie przyjmuje do wiadomości, że obowiązkiem mediów jest pisanie o patologiach i nieprawidłowościach.

Żołnierz Michnika szybko też „ujawnia” o co chodzi w jego kuriozalnym wywodzie.

Przygotowanie ogniowe mające poprzedzić atak – wprowadzenie przez Sejm ustaw podporządkowujących sądy politykom. Może się to stać jeszcze w maju. Opluwanym i poniżanym sędziom władza każe milczeć. Prezydent Andrzej Duda dał im w sobotę wykład o „apolityczności” i zabraniał zabierać głos w sprawach publicznych. Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł kazał im rozliczać się za czasy stalinowskie. Wcześniej też zakwestionował ich prawo do zabierania głosu.

— pisze Czuchnowski i personalnie obraża ministra Warchoła. Robi to, jak zwykle, w sposób chamski.

W carskiej Rosji na kogoś takiego jak Warchoł mówiło się „stupajka”. Pasuje jak ulał do prostackich wywodów tego urzędnika czy raczej czynownika władzy.

– twierdzi Czuchnowski w GW.

Ideolog z Czerskiej kończy swój komentarz kolejną kompromitacją: „demokratyczna i praworządna Rzeczpospolita była na tej sali”. To dość osobliwy wniosek. Warto przypomnieć Wojciechowi Czuchnowskiemu, że ponad połowa Polaków ma jak najgorsze zdanie o wymiarze sprawiedliwości. To nie wina sędziów , Panie Redaktorze?

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ