Szewczak chce komisji śledczej ds. marnotrawienia pieniędzy przez rząd PO-PSL: „Czy byli tacy ślepi, że nie zauważali tych strat?”

fot. youtube.com

Skala strat w ciągu dwóch kadencji rządu POPSL tylko na podatku VAT, to wedlug prof. Modzelewskiego, wybitnego fachowca, blisko 150 miliardów zł. Stąd moje częste pytania i wątpliwości, czy być możne nie byłaby potrzebna komisja śledcza, by to wyjaśnić. Czy minister Rostowski, minister Szczurek, byli tacy ślepi, że nie zauważali skali tego problemu, tych strat, okradania budżetu i okradania nas?

— powiedział w wywiadzie dla wPolityce.pl poseł PiS Janusz Szewczak.

wPolityce.pl: Obserwujemy bardzo dobre wyniki polskiej gospodarki, za I kwartał nastąpił wzrost przychodów z tytułu prawie każdego podstawowego podatku. Czym jest to spowodowane według Pana?

Janusz Szewczak: Przypominam, że półtora roku temu mówiliśmy na łamach portalu wPolityce.pl, tygodnika Wsieci, że te działania przyniosą pozytywne i znączace efekty. Wtedy byliśmy odsądzani od czci i wiary. Przypomnę tylko, to co mówił pan Ryszaed Petru, że czeka nas druga Grecja, brak bilansowania budżetu i tak dalej. Oczywiście jest dokładnie odwrotnie. Jeden z najniższych deficytów w całym 26-leciu za pierwszy kwartał tego roku, ponizej 1 mld zł, to niespotykana historia. Znaczące wzrosty dochodów podatkowych, o kilkadziesiąt procent w przypadku VATu, 15% w przydapku CITu, rownież z akcyzy, PITu. Niespodziewanie wysokie zyski spółek Skarbu Państwa na giełdzie.

Portal money.pl podaje, że największe 20 spółek Skarbu Państwa od czasu przejęcia władzy przez PiS uzyskało wzrosty na poziomie ponad 17 proc. Natomiast WIG20 w tym samym okresie urósł tylko o blisko 8 proc.

Wystarczyło trzymanie tej zasady o której mowila premier Szydło, o której ja też mówiłem wielokrotnie, że trzeba nie kraść, nie marnotrawić publicznych pieniędzy, mądrze inwestować, wydawać oszczędnie te pieniądze i wydawać je tak, żeby to się odbywało z korzyścią dla portfeli Polaków i budżetu państwa. Bo przecież to nie jest tak, że przez 8 lat rządów POPSL nie wydawano pieniędzy. Wręcz przeciwnie, Platforma oddawała je lekką ręką, tylko że były one albo marnotrawione, albo szły do cudzej, zagranicznej kieszeni, albo mieliśmy gigantyczną skalę afer, przestępstw, wyłudzeń tych podatków. Skala strat w ciagu dwóch kadencji rządu POPSL tylko na podatku VAT, to wedlug prof. Modzelewskiego, wybitnego fachowca, blisko 150 miliardów zł. Stąd moje częste pytania i wątpliwości, czy być moze nie byłaby potrzebna komisja śledcza, by to wyjasnić. Czy minister Rostowski, minister Szczurek, byli tacy ślepi, że nie zauważali skali tego problemu, tych strat, okradania budżetu i okradania nas?

Czy są już konkretne pomysły dotyczące powołania takiej komisji?

Nie ma na razie żadnego stanowiska oficjalnego, jest to mój autorski pomysł, ale wydaje się, że to pytanie jest zasadne, bo te pieniądze były w systemie, one szły do czyichś kieszeni. Pytanie jest do czyich kieszeni, w jaki sposób, dlaczego brak szczególnego zainteresowania tym tematem wyakazali poprzednicy. To są olbrzymie kwoty. Do tego dochodzą złe, nietrafione inwestycje zagraniczne spółek Skarbu Państwa za POPSLna gigantyczną skalę. Ja przypomnę KGHM, który się boryka ze sprawą Sierra Gordy, to jest utopionych co najmniej kilkanaście miliardów złotych. Lotos, który szukał gazu na Morzu Norweskim, gdzie po wydaniu prawie 2 mld zl okazało się, że gazu nie ma. Police, które wydały w Afryce blisko miliard zlotych, a potem się okazało, że nie kupiły żadnej fabryki, tylko kupowały z jakiejś kopalni cudzej minerały.

Należałoby w takim razie rozliczyć także nietrafione inwestycje w Polsce, typu zakup Pendolino.

Ależ oczywiście. Nie tylko Pendolino, to były często również marnotrawne i głupie wydatki, które były tylko formą wytransferowania pieniędzy. To co zrobiło Pekao, zabrało tego żubra niebieskiego i wydało ciężkie pieniądze na zakup tej paskudnej jedynki od Włochów. Teraz po repolonizacji wracamy do tego żubra. Realizujemy pewną nową formę podejścia do gospodarki. Z jednej strony uszczelniamy system podatkowy, gdzie wlaśnie złodziejstwo, marnotrawstwo zostaje drastycznie przecięte. A z drugiej strony mamy pomysły, jak dalej się wybijać na suwerenność gospodarczą. My dzisiaj mamy wzrost bardzo dobry, 4 proc., widać, że te kraje, które nie mają euro, rozwijają się szybciej. Polska ma proc., Rumunia prawie 6 proc. Natomiast kraje euro rozwijają się zdecydowanie wolniej, w granicach 0,5 – 1,5 proc. My również szukamy nowych pomysłów na rozwój gospodarczy, to są i te kwestie innowacyjne i te kwestie startupów, ale to są też pomysły na repolonizację gospodarczą.

Czy planowane są repolonizacje kolejnych banków?

Zobaczymy. Mamy przykłady kolejnych banków, które z Polski się wycofują, mamy na przykład Deutsche Bank, ale on ma olbrzymią pulę kredytów frankowych. Chciwość co poniektórym bankom zaślepiła oczy i odebrała rozum. Nie można się zgodzić na to, aby tej kwestii nie załatwić. Oni z reguły sprzedają swoją część „zdrową”, mieliśmy kilka takich przykładów – BPH, Raiffeisen Bank, mamy teraz Deustche Bank, a zostają z pulą kredytów frankowych. Pojawia się pytanie, komu zostawiają ten pasztet, kto w razie czego będzie za niego opowiadał, kto poniesie te koszty, gdyby doszło na przykład do przewalutowania. Na razie się nie mówi o przewalutowaniu. Mówi się o tym, że to powinna być droga sądowa i wydaje się, że ona byłaby też dla wielu klientów korzystna, bo sądy zaczynają orzekać po myśli klientów. Ustawa sprejowa, prezydencka, ona nie rozwiąże problemu, ona dotyczy tylko małego wycinka problemu, tych przeliczników kursu. Natomiast nadal stoimy przed pytaniem, co będzie, jeżeli wystąpią jakieś wojenne wydarzenia w globalnym świecie, np. w Korei Północnej czy pojawi się konflikt polityczny o dużym znaczeniu. Wtedy z pewnością frank może znowu poszybować w górę.

Czy jest w państwa partii jakiś pomysł, jak ten problem definitywnie rozwiązać?

No wlaśnie nie za bardzo. Na razie w piątek podkomisja sejmowa będzie zajmować się projektem prezydenckiej ustawy antyspreadowej, ale powtarzam, problem nadal jest. Mamy blisko 130-140 mld zł w ramach tych tzw. kredytow frankowych i one w dużej mierze ograniczają naszą koniunkturę gospodarczą, bo przecież ci ludzie koło 20 mld rocznie muszą oddać do sektora bankowego, który w połowie jest zagraniczny, a więc połowa tych środków na pewno jest transferowana z powrotem za granicę. Gdyby te pieniędze trafiały do polskiej gospodarki, to na pewno miałyby znaczenie chociażby dla handlu.

Jest jeszcze kilka tych rygli, które blokują nasz wzrost. Widzimy też nieuczciwe działania UE, protekcjonistyczne, tu Francja wyróżnia się szczególnie.

Na przykład przez blokowanie rozwoju polskich firm transportowych.

No tak, ponieważ tutaj mamy duży udział. My mamy szansę wybić się na jedno ze znączacych państw rownież w geopolitycznym rozdaniu. Oczywiście nie wiemy, jak się potoczy konflikt niemiecko-amerykański. Niemcy chciały zapanować znowu nad światem, tym razem przy pomocy eksportu, handlu, przemysłu, niemieckiego kapitału.

Niektórzy mówią, że cała UE na tym się opiera.

Tak, ponieważ euro jest glównie korzystne dla Niemiec, oni mają nadwyżkę handlową. Zanim w Niemczech nie będzie gorzej, to nie będzie lepiej na pewno w Grecji czy Portugalii. Widać, ze ten model unijny nie funcjonuje, rozpada się. Pomysły na straszenie tych mądrzejszych państw, jak Polska czy Węgry, nic nie pomogą.

Rozmawiał Adam Stankiewicz

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ