Stanisław Srokowski: Dlaczego Polacy nie mają wiedzieć jaka była rzeczywista historia naszego własnego narodu? Przecież Kresy – to było pół Polski!

MP Pomnik ofiar kresowych

Kresowianie przez 70 lat walczyli z wielkim trudem – i w zasadzie to ciągle trwa – o to, by w świadomości zbiorowej pojawiła się wiedza, że na Kresach była zbrodnia. Że dokonali jej ukraińscy faszyści. Bowiem UPA należała do Międzynarodowej Organizacji Faszystowskiej. W polskiej świadomości zbiorowej przez dziesięciolecia trwało milczenie. Poza grupą nielicznych ludzi, świadków tamtych zbrodni dokonanych na Polakach, wiedza i pamięć o 200 tysiącach wymordowanych na Wschodzie była śladowa. Na przeszkodzie stały – i nadal stoją – systemy polityczne. Przed transformacją w Polsce, to komunizm skutecznie blokował każdą informację o rzezi wołyńskiej, o banderowcach, o ziemiach polskich zabranych nam w wyniku podziału w Jałcie i Poczdamie.

Nie inaczej jest w nowej rzeczywistości, od 28 lat nie mamy pełnej możliwości dotarcia do świadomości zbiorowej, twierdzi Stanisław Srokowski. Takie małe zgromadzenia, przy okazji kolejnych rocznic, dają możliwość opowiedzenia o tym co działo się z ludnością kresową „…i powoli sączymy informacje do naszej świadomości, żebyśmy wiedzieli, jak naprawdę było. Z dotarciem do mediów, do społeczeństwa, do prawdy, było i jest nadal bardzo trudno. Badania socjologiczne wykazały, że nasza praca, przynosi efekt”. Jeszcze 10 lat temu, tylko 14% Polaków wiedziało co się naprawdę na Kresach zdarzyło, z roku na rok te statystyki poprawiają się. To pokazuje, jaki jest przerażający stan zaniedbania i na tym tle, należy zwrócić uwagę na to, skąd się może brać taka nieufność do środowisk kresowych które mówią prawdę?

Skąd się bierze niechęć do ujawniania rzeczywistych faktów? Skąd ta próba manipulacji? Przecież przemilczanie jest też próbą manipulacji. Dlaczego Polacy nie mają wiedzieć jaka była rzeczywista historia naszego własnego narodu? Przecież to było pół Polski. To było ogromne terytorium i kilka milionów ludzi poddanych straszliwym zbrodniom. Dlaczego państwo polskie ciągle się broni prze prawdą? Czy myśmy byli ludem gorszego Boga? Jak to się dzieje, że jedne problemy, jedne dramaty podnosi się jako ważne w świadomości zbiorowej, drugie spycha w ciemność, w mrok, w gąszcz niejasności”.
Niezrozumiała jest polityka rządu.

Wielu Kresowian, ofiar i ich potomków a także powiększającej się liczby świadomych Polaków, zastanawia jeden fakt. Do tej pory mamy ciągle brak otwartej, rzetelnej i uczciwej polityki naszego rządu wobec narodu polskiego. W zeszłym roku Sejm przyjął uchwałę w sprawie upamiętnienia masowych mordów popełnionych w latach 40-tych przez Ukraińców. Polacy oczekiwali ustawy, pomimo to, dla ludzi z Kresów jest to krok milowy w obronie tożsamości i historii, która odwołuje się do II RP. Przecież Kresowianie w takim samym stopniu, jak inne części Polski uczestniczyli w procesie zdobywania niepodległości. To nie jest tak, podkreśla Stanisław Srokowski, że „myśmy byli tylko ofiarami mordu. Nasi ojcowie, bracia, synowie brali udział we wszystkich procesach politycznych, które doprowadziły do tego, że dzisiaj mamy jaką taką wolność. Konkretnie mowa o żołnierzach wyklętych, którzy poszli do lasu, bo nie godzili się na system komunistyczny.

Były ich tysiące. Ale rzadko mówi się o tym, że w większości, to byli ludzie Kresów. Że to byli chłopcy, którzy wywodzili się z rodzin kresowych, tworzyli organizacje polskiego podziemia, którzy organizowali system antykomunistyczny. Dlaczego? Bo my na Kresach, byliśmy pierwszą częścią narodu, która doświadczyła straszliwych skutków komunizmu. To my pierwsi wiedzieliśmy – już w 39 roku – co to jest komunizm (…) kiedy Moskale weszli na Kresy i zaczęli zakładać pierwsze kołchozy i kiedy z kościołów zaczęli tworzyć pierwsze magazyny. Wiedzieliśmy, na czym opiera się system komunistyczny, dlatego też widząc, w jakim kierunku idzie ten proces społeczny i polityczny – nasi bracia, synowie i ojcowie – poszli do podziemia. Nie mogli i nie chcieli budować komunizmu, tak jak duża część społeczeństwa, która się zapisała do partii i tworzyła zręby tego systemu. Komendanci Armii Krajowej, w przeważającej mierze to są ludzie Kresów, jak: Michał Tokarzewski-Karaszewicz, Tadeusz Bór-Komorowski, Franciszek Niepokólczycki, Wincenty Kwieciński, Zygmunt Szendzielarz, Romuald Rajs, Danuta Siedzikówna, Józef Walczak, Henryk Borowy-Borowski, Wacław Walicki, Anatol Radziwionik, Witold Pilecki – to wielcy ludzie i wszyscy z Kresów. Dlaczego o tym się nie mówi? Spychanie nas w dół, mówienie że to dziki lud kresowy, nic nie znaczy w Polsce. A to jest właśnie ten lud, który dźwignął tę Polskę, który szedł do podziemia aby Polska była niepodległa”.

Jest 2017 rok, wyrosły już trzy pokolenia, sprawa krwawej niedzieli nadal jest otwarta.
Polacy na Kresach przeżyli siedem wieków. W czasie ostatniej wojny byli zabijani, wypędzani, w końcu ich wysiedlono. Ich dobytek rozkradziony, zniszczony, często spalony. Czyż teraz nie mają prawa, nawet do pamięci?

Program wspierany przez Fundacje KGHM Polska Miedź

kghm
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ