Kompromitacja sędziego Wojciecha Łączewskiego! Podważał na rozprawie wybór prezes TK, ale został odsunięty od sprawy!

sedzia.jpg

Chciał się popisać i być bohaterem mediów, a skończyło się wstydem i przeniesieniem sprawy do sądu wyższej instancji. Mowa o sędzim Wojciechu Łączewskim, który kilka tygodni temu zakwestionował na rozprawie pełnomocnictwo od Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej. Sędzia nie zdążył nawet pisemnie uzasadnić kuriozalnej decyzji, a już, jak podaje RadioRMF.FM, odebrano mu tę sprawę i przeniesiono ją z sądu rejonowego do sądu okręgowego. Czy przełożeni Łączewskiego uznali, że sędzia nie nadaje się do prowadzenia sprawy?

Z relacji radia RMF.FM wynika, że Łączewski miał uznać, iż w przekonaniu sądu, sędzia Julia Przyłębska została wybrana na prezesa Trybunału Konstytucyjnego nielegalnie, bo wbrew przepisom ustawy. Z kolei relacji świadków, do których dotarł portal wPolityce.pl  wynikało, że sędzia Wojciech Łączewski celowo zaplanował swoją prowokację. Już na początku rozprawy, 23 czerwca, zwrócił się o pełnomocnictwo do radcy prawnego Trybunału Konstytucyjnego. Ale nie było to rutynowe zapytanie, gdyż Łączewski wprost spytał, czy prawnik reprezentujący trybunał posiada pełnomocnictwo od wiceprezesa Stanisława Biernata.

Gdy sędzie dowiedział się, że pełnomocnictwo podpisane jest przez prezes Julię Przyłębską, zarządził kilkuminutową przerwę. Następnie wrócił na salę i uznał, że pełnomocnictwo od prezes Przyłębskiej to za mało i nie dopuścił do uczestniczenia prawnika z TK w sprawie.– mówił informator portalu wPolityce.pl.

Dziś nastąpił żałosny dla Wojciecha Łączewskiego finał tej sprawy.

Sprawa miała wrócić na wokandę za kilka dni. Łączewski otrzymał zaś dziś decyzję, że Sąd Rejonowy uznał się za niewłaściwy do jej rozpatrzenia i skierował sprawę do sądu wyższej instancji, czyli do Sądu Okręgowego. Tam zajmie się nią już inny sędzia.– czytamy w portalu rmf24.pl.

wpolityce.pl RMF.FM

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ