Wildstein: Kto powoduje Schetyną? Ośrodki III RP zapętliły się tak bardzo, że muszą ciągle licytować się na radykalizm

Gigantyczna mobilizacja. Cała Polska zjeżdża do stolicy, aby obalić władzę, która łamie demokrację. Deklaracje o ostatecznym końcu PiS-u. Wszystkie partie opozycyjne, wszystkie środowiska, media, potężne grupy i ośrodki, wszyscy, którzy mają dość, a dość mają wszyscy, przybywają pod Sejm, aby położyć kres dyktaturze Kaczora. Efekt? Cztery i pół tysiąca manifestantów, których nie potrafią rozgrzać nawet namiętne filipiki Demostenesa III RP, Adama Michnika. Zebrani odgrywają swoją rolę, ale większość wygląda jakby doskonale wiedziała, że to poroniony spektakl.

Jak to możliwe? Przecież gdyby zmobilizować choćby partyjny aktyw, nie mówiąc już o aktywach innych, demonstrantów powinno być co najmniej dziesięć razy tyle. Słyszymy o wakacjach, ale wiadomo było przecież o nich, gdy wzywano do obalenia rządu. Gdyby członkowie opozycji totalnej potraktowali serio choćby ułamek retoryki grożącej brunatną falą powinni pojawić się jak jeden mąż. A tu: demokracja zagrożona, ale wakacje ważniejsze. Jak można poważnie traktować polityków, którzy prezentują taką hierarchię wartości?

Piszę o tym nie po to, aby natrząsać się z totalnej opozycji, a w każdym razie nie wyłącznie po to. Zastanawiam się dlaczego tak w sumie wytrawny gracz partyjny jak Schetyna godzi się na kolejną kompromitację, która przełoży się na jego pozycję, o czym, jestem pewny, wie on doskonale? Wytłumaczenie jest jedno. Gdyby nie podjął tego absurdalnego przedsięwzięcia, które musiało obrócić się w farsę, straciłby więcej. Innymi słowy jego partia nie jest podmiotowa tak jak i jej przywódca i jeśli nie spełni oczekiwań mocodawców może zostać zastąpiona przez kogoś innego.

Z ugrupowaniem politycznym nie jest tak łatwo. Macherzy III RP wykreowali „Nowoczesną”. Z wiadomym skutkiem. Ale zmiana lidera jest prostsza. A czy macherzy owi są tak głupi aby nie wiedzieć, że tego typu działania są przeciwskuteczne, co pokazuje ich coraz bardziej groteskowy charakter? Przypuszczalnie sądzą oni, że należy cały czas podgrzewać atmosferę licząc, że Polacy, nie przyzwyczajeni do demokratycznych napięć, ulegną i dla świętego spokoju odsuną PiS. Zresztą poszczególne ośrodki III RP zapętliły się tak bardzo, tak bardzo przypominają postacie z „Transatlantyku” połączone wbitymi w swoje ciało ostrogami, że muszą ciągle licytować się na radykalizm.

A wracając do pozbawionych podmiotowości partii i polityków, którzy w III RP byli tylko emanacją ośrodków wpływu, po to, aby społeczeństwo odzyskało podmiotowość, musi wreszcie ich definitywnie przegonić.

autor: Bronisław Wildstein

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ