Pierwsze bramki, pierwsze punkty

football-stadium-1-1540703.jpg

Po emocjonującym spotkaniu Śląsk wreszcie sięgnął po komplet punktów, ogrywając Lechię Gdańsk. Wrocławskiej publiczności szczególnie przypomniał się Marco Paixao.

Spotkanie ułożyło się w sposób wymarzony dla Śląska. Już w 5 minucie wynik meczu otworzył Piotr Celeban, strzałem głową wykorzystując dośrodkowanie Sito Riery. Sześć minut później rajdem popisał się Jakub Kosecki, ściął do środka, ale jego strzał był niecelny. W 16 minucie spróbował Robert Pich, niestety dla gospodarzy niecelnie.

Trzy minuty później pierwszą groźniejszą sytuację miała Lechia. Marco Paixao uderzał z lewej strony pola karnego, ale tylko nad poprzeczką. W 29 minucie było już 2:0. Kosecki otrzymał dobrą piłkę, minął wychodzącego z bramki Kuciaka i z kilkunastu metrów wpakował futbolówkę do opuszczonej bramki.

W 33 minucie strzałem z kilkunastu metrów z lewej strony odpowiedział Jakub Wawrzyniak. Jakub Wrąbel interweniował niepewnie, ale ostatecznie chwycił piłkę w ręce.

Po przerwie gdańszczanie ruszyli z większym animuszem. Już w 48 minucie Marco Paixao zdobył bramkę kontaktową, by cztery minuty później strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego doprowadzić do wyrównania. Lechia wciąż nacierała, a Śląsk w niczym nie przypominał dobrze zorganizowanej drużyny z pierwszej odsłony.

W 71 minucie Pich uderzał z dystansu, ale Kuciak był na posterunku. Chwilę później wrocławianie znów zmusili golkipera z Trójmiasta do interwencji. W 74 minucie Sito Riera opuścił murawę na noszach, a jego miejsce zajął Michał Mak.

Dwie minuty później uderzał Marcin Robak. Wydawało się nawet, że jeden z obrońców zagrał piłkę ręką, ale gwizdek arbitra milczał. W 77 minucie kontrę wyprowadziła Lechia, jednak strzał z lewej strony pola karnego Lewandowskiego okazał się niecelny. Za chwilę to Kuciak musiał ratować swój zespół po uderzeniu Picha z kilku metrów, wybijając na rzut rożny.

Była to o tyle niefortunna interwencja, że doskonale dysponowany strzelecko był Piotr Celeban, który po stałym fragmencie gry ponownie umieścił piłkę w siatce gości. Śląsk miał jeszcze okazje do podwyższenia. Do końca meczu wynik nie uległ już jednak zmianie i WKS mógł świętować pierwsze w sezonie zwycięstwo.

 

Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk 3:2 (2:0)

Bramki: Celeban (5, 80), Kosecki (29) – M. Paixao (48, 52)

Żółte kartki: Srnić (50), Robak (61), Madej (65) – Lewandowski (57), Łukasik (72), Vitoria (84)

Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków)

Asystenci: Jakub Ślusarski, Marcin Lisowski

Widzów: 13 500

Śląsk: Wrąbel – Pawelec, Celeban, Tarasovs, Cotra, Srnić, Chrapek (64. Madej), Kosecki (85. Piech), Riera (75. Mak), Pich, Robak; trener Jan Urban

Lechia: Kuciak – Wawrzyniak, Vitoria, Stolarski (80. Kovacević), Nalepa (46. Kuświk), Nunes, Matras, Schikowski (46. Lewandowski), Łukasik, Flavio Paixao, Marco Paixao; trener Piotr Nowak

żródło: dolny-slask24h.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ