Wolniak: Lista hańby czy chwały?- we Wrocławiu Nowoczesna rozbiła plenerowe miasteczko

Na początku sierpnia na placu „Solidarności” we Wrocławiu Nowoczesna rozbiła plenerowe miasteczko. Miejsce nieprzypadkowe, bo tam mieszczą się siedziby PiS-u i dolnośląskiej „Solidarności”.

„Lista hańby. To oni niszczą polskie sądy”. Takie hasło wypisano na banerze partii. Zresztą oprócz hasła pojawiły się jeszcze cztery kontenery, agregat prądotwórczy i przenośna toaleta. Nad miasteczkiem umieszczono wielki napis: „Letnie warsztaty demokracji”. Na miejscu, w miasteczku, a także w Internecie można posłuchać dyskusji członków tej partii oraz ich gości. Zostawmy na boku partyjne dyskusje i wyrażane tam poglądy. To ich święte prawo. Mogą do woli wszystko krytykować, od wszystkiego się dystansować, wszystko potępiać. Takie są reguły demokracji. Nie mogę się jednak zgodzić z tym, by w przestrzeni publicznej pojawiały się nieprawdziwe komunikaty.

Lista chwały

Na wzmiankowanym wyżej banerze, tzw. liście hańby pojawiły się zdjęcia i nazwiska 17 dolnośląskich posłów: Piotra Babiarza, Przemysława Czarneckiego, Mirosławy Stachowiak-Różeckiej, Jacka Świata, Anny Zalewskiej, Krzysztofa Kubowa, Ewy Szymańskiej, Elżbiety Witek, Mariusza Orion-Jędryska, Beaty Kempy, Michała Dworczyka, Wojciecha Murdzka, Adama Lipińskiego, Marzeny Machałek, Wojciecha Zubowskiego, Ireneusza Zyski i Kornela Morawieckiego.

Wielu z nich znam osobiście i nie są to osoby w najmniejszym stopniu czymkolwiek zhańbione. A infamia kiedyś oznaczała nie tylko utratę dobrego imienia, ale także pozbawienie praw obywatelskich.

Dzisiaj mało kto waży słowa. Obrażanie przeciwników politycznych stało się powszechne. Jeszcze niedawno zdarzało się przede wszystkim w okresie kampanii wyborczych, teraz – na co dzień. A przecież parlamentarzyści mają prawo do wyrażania swoich poglądów w inny sposób, w sejmowej sali. Mogą głosować za, przeciw albo się wstrzymać od głosu. Są jeszcze inne metody dość często praktykowane w tej kadencji. Mianowicie wyjście z sali. Nieoddawanie z premedytacją głosu, by zerwać kworum. Na szczęście żyjemy w kraju, w którym dzięki demokracji parlamentarnej możemy co cztery lata dać tym albo innym ludziom mandat do reprezentowania nas.

Miłosierdzie gminy

Niektórzy mają krótką pamięć. Telewizja, nawet pod rządami Platformy, wielokrotnie przekazywała informacje o tym, jak niezawisłe rzekomo sądy traktowały obywateli. Nie można było liczyć na sprawiedliwość komorników, syndyków, prokuratorów czy bezdusznych sędziów. Warto przypomnieć sobie reportaże redaktor Jaworowicz czy też codzienne programy na żywo pokazujące krzywdę różnych ludzi i grup społecznych bezsilnych w konfrontacji z organami czuwającymi nad praworządnością.
Dopiero teraz Komisje Sejmowe obnażają skalę matactw, marnotrawstwa i krzywdy. Oczywiście nie jestem tak naiwny, by wierzyć, że za sprawą ustawy wszystko się poprawi. Ale coś się zmienia: do budżetu płyną miliardy, bezrobocie spada, powstają nowe inwestycje. Tymczasem niektórych ludzi ogarnęło takie zacietrzewienie wobec obecnego rządu, że plują na własny kraj, własny rząd, podżegają obcych, wciągają do ataku Komisję Europejską. To jest dopiero hańba.

Bezkarność ogłupia

Wszystkie sondaże wskazują, że naród w większości nie dał się ogłupić i nie wierzy w zarzuty o braku demokracji w Polsce, chociaż głosiciele tych poglądów spokojnie chodzą po ulicach i obrażają innych.
Boję się tylko tego, że ta bezkarność może ich bardziej rozzuchwalić i stworzyć wrażenie słabości Państwa. Na szczęcie nasze Państwo nie ulega naciskom, daje wyraźny przekaz, że stoi po stronie obywateli.
Dobro jest zazwyczaj skromne, nie lubi się chełpić. Zło nie ma żadnych hamulców, dlatego może niektórym się wydawać, że rzeczywiście w Polsce dzieje się coś niedobrego. Owszem istnieje zagrożenie, ale to obrońcy starego porządku są zagrożeniem dla naszej ojczyzny.

Wbrew temu, co głoszą, mają na sumieniu rabunkową politykę gospodarczą, upadek wielu zakładów pracy, degradację pracownika, niewolniczą pracę i niegodną człowieka płacę. To właśnie pokazali przez lata swoich rządów i nie można im wierzyć.

autor: Janusz Wolniak

źródło: gazeta Obywatelska

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ