Siostra M. Iwona Król – cicha bohaterka Wschowy

foto: Civitas Christiana

W piątek 15 września Oddział „Civitas Christiana” we Wschowie zorganizował uroczystość przypominającą lokalnej społeczności postać siostry M. Iwony Król, elżbietanki, którą określono mianem Cichej Bohaterki Wschowy.

Postać bohaterki piątkowego spotkania znajduje swoje upamiętnienie w przestrzeni miejskiej poprzez okolicznościową tablicę jej poświęconą znajdującą się w bezpośrednim sąsiedztwie domu zakonnego sióstr elżbietanek w tym mieście. Poza tym w roku 2014 Rada Miasta przyznała siostrze Iwonie Król pośmiertnie tytuł honorowego obywatela Wschowy. Inicjatywa Stowarzyszenia, wsparta przez Muzeum Ziemi Wschowskiej, jest kolejną cegiełką służącą upamiętnieniu tej lokalnie zasłużonej postaci, lecz także przyczynia się do wzmacniania lokalnej pamięci historycznej osadzonej na katolicyzmie i polskości.

Pierwszą częścią uroczystości było złożenie kwiatów pod wspomnianą tablicą, w której oprócz „Civitas Christiana” brali udział przedstawiciele samorządu na czele z burmistrzem miasta, inne organizacje społeczne, siostry elżbietanki ze wschowskiego domu, siostra prowincjalna z Poznania oraz mieszkańcy miasta, zarówno, ci którzy znali siostrę Król osobiście, jak i nieco młodsze pokolenie, które o tej osobie słyszało jedynie z przekazów starszych mieszkańców. Postaci Cichej Bohaterki Wschowy poświęcona była druga część uroczystości odbywająca się w Sali Muzeum. Składała się ona z prelekcji pani Joanny Pawłowskiej połączonej z prezentacją multimedialną oraz wspomnień i świadectw przybyłych mieszkańców, sióstr elżbietanek oraz rodzonej siostry i najbliższej rodziny, która przybyła na spotkanie z rodzinnych stron siostry Iwony na Kaszubach.

Iwona, a właściwie Anna Król przyszła na świat 12 maja 1908 roku w miejscowości Mordy koło Kartuz. Od najmłodszych lat odczuwała powołanie zakonne, któremu stanowczo sprzeciwiał się jej ojciec. Jednakże w końcu pod wpływem pewnych przeżyć osobistych zgodził się z wolą córki i ta w roku 1930 mogła wstąpić do Zgromadzenia Sióstr Św. Elżbiety w Poznaniu. II Wojna Światowa zastała ją posługującą w Domu Starców w Pucku, skąd jeszcze we wrześniu 1939 roku została wypędzona przez Niemców wraz ze współsiostrami, najpierw do Gdańska, by następnie w dość zawiły sposób znaleźć się u elżbietanek we Wrocławiu. Te z kolei skierowały ją do pracy w zgromadzeniu we Wschowie, z którą związała ona resztę swojego życia, czyli do roku 1990.

Wschowa położona była w granicach tzw. Starej Rzeszy, co wiązało się z ogromnymi utrudnieniami dla funkcjonowania polskiej siostry zakonnej. Początkowo miała tam pracować jako pomoc domowa w domu zgromadzenia. Kiedy jednak niemieckie siostry dowiedziały się, że przybyła Polka jest pielęgniarką, szybko wystarały się o zmianę jej pracy. Ponieważ do kwestii narodowych podchodziła pryncypialnie i odmówiła podpisania folkslisty, spotkały ją liczne szykany zarówno ze strony władz hitlerowskich, jak i duchowych. Na szczęście dla bohaterki kluczowa dla niej okazała się postawa lokalnej społeczności Wschowy, w tym także niektórych przedstawicieli lokalnego hitlerowskiego establishmentu, którzy zapobiegli jej wywiezieniu z miasta, jak i umożliwili jej pracę z chorymi. Posiadając pewne możliwości, lecz, co nie jest bez znaczenia, działając z ogromną odwagą, niosła pomoc medyczną zarówno Niemcom, jak i przebywającym w czasie wojny we Wschowie polskim robotnikom przymusowym, przekazując im lekarstwa i wpływając na miejscowego lekarza, który wykonywał zabronione dla Polaków zabiegi i operacje.

Cicha Wschowska Bohaterka prawdziwych aktów heroizmu dokonywała również w okresie bezpośrednio późniejszym, kiedy Niemcy w roku 1945 opuścili miasto, a okolicą rządziła radziecka komendantura. Był to czas bardzo trudny z powodu swoistego sowieckiego bezprawia. Siostra zasłynęła z tego, że z okolicznych kościołów wyniosła większość paramentów liturgicznych tudzież konsekrowanych hostii, którym groziła profanacja ze strony radzieckich żołnierzy. Najbardziej spektakularnym czynem siostry było wyniesienie z kościoła we Wschowie bomby zegarowej, która wybuchła na otwartej przestrzeni kilka godzin później. W ciągu kilkudziesięciu następnych lat siostra Król nadal służyła, tym razem już polskim mieszkańcom poprzez posługę w kościele i pomoc medyczną. Można powiedzieć, że jej unikalna wiedza lekarska przez wiele lat przyczyniała się do uratowania życia wielu ludziom.

Trudno pisać pełen napięć życiorys osoby, którą określa się mianem Cichej Bohaterki, dlatego tak ważna jest pamięć ludzka i świadectwa. Kilka z nich pojawiło się na spotkaniu. Nieco większa liczba wspomnień znalazła się w wydanej przez lokalny Oddział „Civitas Christiana” i wspomniane Muzeum Ziemi Wschowskiej pozycji książkowej poświęconej siostrze. Prezentując ją, Zdzisław Rygusik, wspomniał, że jest to swoisty lokalny sposób upamiętnienia XX-lecia Stowarzyszenia i chyba trzeba stwierdzić, iż jest to dobry pomysł. Wspomniana publikacja oprócz krótkiej biografii bohaterki i jej osobistej relacji z lat wojennych zawiera również wspomniane świadectwa oraz pewną liczbą zdjęć. To, co najważniejsze, by zachować pamięć o tej ważnej dla lokalnego środowiska osobie.

Piotr Sutowicz

Źródło: Civitas Christiana

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ