Melak o żądaniach ETPC ws. ekshumacji: Niech zajmą się uchodźcami, a nie polskim śledztwem. My sobie poradzimy

smolensk.jpg

Jak pokazuje praktyka i dotychczasowe ekshumacje, że przynoszą one bardzo drażliwe, ale jednak odpowiedzi na wiele pytań. Potrafią odpowiedzieć na wiele okoliczności, które towarzyszyły śmierci naszych bliskich. Nie interweniowali wtedy, gdy śledztwo było prowadzone źle, gdy łamano wszelkie reguły i kanony postępowania, gdy nie robiono sekcji zwłok, choć można było, a interweniują dzisiaj? To jest haniebne i nie do uwierzenia

REKLAMA

— mówi w rozmowie z wPolityce.pl Andrzej Melak, prezes Komitetu Katyńskiego, brat zmarłego w katastrofie smoleńskiej Stefana Melaka, poseł PiS.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Trybunał Praw Człowieka żąda wyjaśnień ws. ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej. „To głęboka ingerencja w prawo do prywatności”

wPolityce.pl: Europejski Trybunał Praw Człowieka zażądał od strony polskiej wyjaśnień w sprawie ekshumacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Jak pan komentuje tę decyzję?

Andrzej Melak: Wydaje mi się, że niezaprzeczalną potrzebą prokuratury prowadzącej śledztwo było dotarcie do źródeł tego, co się stało nad Smoleńskiem. To jest suwerenna decyzja polskiej prokuratury, nie Komisji Europejskiej. Kiedy my zwracaliśmy się – jak pamiętam – do Komisji Europejskiej o to, by wystąpiła i pomogła nam odzyskać wrak, żeby przejęła również pewną część dotyczącą śledztwa, wtedy nam tego odmówiono – rodzinom. Dziś, gdy postępowanie śledztwa zmierza ku wyjaśnieniu wszystkich niewyjaśnionych okoliczności katastrofy, Trybunał zaczyna ingerować w nasze wewnętrzne polskie sprawy, co jest naganne. Nie powinniśmy się bać. Musimy dalej czynić swoje. Tylko prawda, która jest zamierzeniem tego śledztwa nas zadowoli i będzie potrafiła odpowiedzieć, jakie okoliczności zaistniały tam, w Smoleńsku, i spowodowały to, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku.

Jako argument uzasadniający tę decyzję podaje się ingerencję w prawo bliskich do poszanowania prywatności. Mają rację?

To są jakieś bzdurne argumenty. To się nie mieści w głowie. Jeżeli oni znają prawo, powinni szanować prawo wewnętrzne wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej. Powinni również zdawać sobie sprawę z tego – co na pewno robią – że badania sekcyjne są niezbędne w tego rodzaju wypadkach, które dotyczyły polskiego samolotu z narodową delegacją 10 kwietnia. Niepojęte jest to, co jeszcze wymyślą. 400 tysięcy podpisów przesłanych do Unii Europejskiej po to, by organizacja zajmująca się wypadkami lotniczymi uczestniczyła i wywierała swoją presję na to, by to śledztwo było dobrze prowadzone. Nie było żadnej reakcji. Prawie wszyscy nie chcieli tego śledztwa. Dziś, kiedy ono przebiega, to znaczy, że śledztwo jest prowadzone dobrze. Uważam, że śledztwo rokuje we wskazaniu przyczyn. Zaczyna więc interweniować Unia Europejska. Tak mogę to tylko określić. Niech oni zajmą się sprawami, które mają na głowie, tym, co grozi im od rzeszy uchodźców z Azji, Afryki, co grozi mieszkańcom Unii Europejskiej, a nie Polską i polskim śledztwem. My sobie poradzimy.

Z takiej postawy wynika tylko jedno: problemem jest to, że przeprowadzane są ekshumacje, a nie to, co dzięki nim wychodzi na światło dzienne.

Właśnie o to chodziło. Pomylono wszystko. Logika nie jest mocną stroną tych, którzy to ogłosili i później interweniują.

Jak pan ocenia stwierdzenie, że do śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej wystarczą ekshumacje tych osób, których rodziny wyraziły na to zgodę? Również takie stwierdzenie pada w uzasadnieniu złożenia skargi przez Helsińska Fundację Praw Człowieka.

To nieprawda. To tylko szczątkowe badanie. Trzeba zbadać wszystkie dostępne nam w Polsce dowody, które są zawarte we wszystkich szczątkach naszych bliskich. Poza tym, jak pokazuje praktyka i dotychczasowe ekshumacje, przynoszą one bardzo drażliwe, ale jednak odpowiedzi na wiele pytań. Potrafią odpowiedzieć na wiele okoliczności, które towarzyszyły śmierci naszych bliskich. Nie interweniowali wtedy, gdy śledztwo było prowadzone źle, gdy łamano wszelkie reguły i kanony postępowania, gdy nie robiono sekcji zwłok, choć można było, a interweniują dzisiaj? To jest haniebne i nie do uwierzenia.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ