Wieści z „Kaczykistanu” – „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, gazeta redagowana przez idiotów

Jakie określenie pasowałoby najlepiej do „Polski Kaczyńskiego”? – rozważał niedawno Konrad Schuller na łamach opiniotwórczego dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”). Myślał, myślał i wymyślił:

Będziemy musieli znaleźć dla tego tworu inną własną nazwę, która tak trafnie odda jego wyjątkowość, że niemożliwy będzie jakikolwiek sprzeciw. Ta nazwa już istnieje: to Kaczykistan— podsumował w swej korespondencji z Warszawy.

FAZ” nie jest jedyną gazetą, która przyprawia polskiemu rządowi i nam, Polakom, krzywe gęby. Jeśli oprzeć się na niemieckich mediach, Polska to taki kraj, w którym psy tyłkami szczekają, który UE wyciąga jak osła za uszy z wielowiekowego zacofania, a ten jeszcze kopie, bo wdzięczności od polskiego, ciemnego luda próżno oczekiwać. Wydawać by się mogło, że gorzej o Polsce pisać się już nie da. A jednak! Udowodnił to właśnie „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, gazeta redagowana przez debilów dla debili. Że za ostro, że przesadzam? Absolutnie nie!

FAZ” zestawił oto kilka wypowiedzi obcokrajowców osiadłych w Niemczech, a konkretnie z Iranu, Turcji, Ugandy, Francji, USA i Polski. Wszędzie źle, z wyjątkiem szczęśliwej, spokojnej – ma się rozumieć – Bundesrepubliki. Tym razem nie jest to zdanie komentatorów tego dziennika, mogą być przecież posądzani, …co byłoby absurdalne, o stronniczość, realizację jakichś politycznych celów, lecz opinie postaci najbardziej wiarygodnych, bo samych zainteresowanych.

Swą ojczyznę z wyboru odnaleźli w Niemczech, ale pochodzą z krajów, w których wiele się zmienia pod względem politycznym— zagaja „FAZ”.

Polskę „reprezentuje” niejaki Dawid Tomaszewski z Berlina – jak przedstawia go gazeta – „Modedesigner in Deutschland”. Nie będę opisywał, ani streszczał, co wydzielił z siebie na użytek redakcji ów delikwent, ocenę pozostawiam Czytelnikom. Uprzedzam, trzeba mieć nerwy jak postronki, by doczytać do końca. Oto moje wierne tłumaczenie całości: * * *

Śledzę każdego dnia, co dzieje się w polskim parlamencie, co tam się obecnie rozgrywa jest dramatyczne. Kraj jest de facto rządzony przez Jarosława Kaczyńskiego, przewodniczącego narodowo-konserwatywnej, rządzącej, polskiej partii Prawa i Sprawiedliwości (PiS). Wywodzący się z tej samej partii prezydent Andrzej Duda jest właściwie tylko przedłużeniem ramienia Kaczyńskiego. Ministrowie są obierani przez jego partię, prawa partii opozycyjnych są coraz bardziej ograniczane. Raz w miesiącu odbywają się wypominki za zmarłego brata bliźniaka Kaczyńskiego i nikt nie może przeciw temu protestować. Sposób, w jaki lżeni są opozycyjni parlamentarzyści byłby w innych europejskich krajach nie do pomyślenia.

W minionych dwudziestu latach Polska dokonała ogromnego wzlotu, nastąpił szalony wzrost gospodarczy i wstąpienie do UE. Oczywiście ostatni rząd miał także problemy, jak np. z korupcją, to jednak nie było niczym niezwykłym, jako że kraj, który przed stu laty nie istniał, znajdował się dopiero w procesie powstawania. Mimo to ludność nie dostrzegała tego pozytywnego rozwoju, na czym skorzystał Kaczyński.

W kampanii wyborczej PiS chętnie przedstawiał się jako partia dla wszystkich i tym samym zdobył poparcie mniej wykształconych obywateli. Podwyższył na przykład dodatki na dzieci i niesamowicie dotuje Kościół katolicki, co jednakowoż rujnuje budżet. Ale przez to zyskuje poparcie dużej części ludności, przede wszystkim straszych, wierzących, którzy nie korzystali na rozwoju. Ja tego nie rozumiem, bo przecież akurat starzy znają wojnę i komunizm. Wraz z reformą sądownictwa wszystko coraz bardziej zmierza w kierunku totalitaryzmu. Jeśli rząd może wywierać wpływ na konstytucję i sądownictwo, to nie ma to nic wspólnego z demokracją. Prowadzonych jest coraz więcej kampanii przeciw prawom kobiet, homoseksualistów i innych mniejszości. Jak dotąd Unia Europejska niewiele zrobiła przeciw temu.

Przy rządzącej, tak konserwatywnej partii Polska od dwóch lat stoi w miejscu. Co osiągnięto w minionych dwudziestu latach jest zagrożone i może zostać znów zniszczone. Z drugiej strony każdego dnia wychodzą na ulice protestować setki, tysiące ludzi. W utworzonej w 2015 roku liberalnej partii „Nowoczesna” pnie się polityk Kamila Gasiuk-Pihowicz. Ma 34 lata, jest dobrze wykształcona, zaangażowana, to jest dla mnie ta nowa Polska. To daje nadzieję.

Gdyby niemiecccy czytelnicy mieli jeszcze jakieś wątpliwości, co do sytuacji w naszym kraju, teraz mają jej opis z pierwszej ręki. Zamiast mojego komentarza, obietnica: postanowiłem odwdzięczyć się „FAZ” równie pięknym za nadobne i napisać wkrótce tekst w analogicznym stylu o Niemczech. Jak pytał, szanowni niemieccy koledzy redaktorzy, Wasz rodak, mistrz propagandy Joseph Goebbels: „Chcecie totalnej wojny?” To będziecie ją mieli.

autor: Piotr Cywiński

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ