Skandaliczne słowa niemieckiej rozgłośni o filmie IPN: Nie ma w nim nic o Polakach, którzy uczestniczyli w Holokauście

„Z lewej strony swastyka, z prawej sierp i młot, a pośrodku bohaterski polski żołnierz. Za pomocą tej hollywoodzkiej animacji Instytut Pamięci Narodowej (IPN) w Warszawie chce przybliżyć polską historię szerszej publiczności. Ale jaki obraz historii jest tu przekazywany?” – pyta niemiecka rozgłośnia publiczna „Deutschlandfunk”.

I sama sobie na to pytanie odpowiada. Jest to jej zdaniem oczywiście obraz niewłaściwy. Tak w każdym razie twierdzi historyk z Instytutu Europy Wschodniej Wolnego Uniwersytetu w Berlinie, którą „DFL” zapytał w tej sprawie o zdanie.

Nie mam nic przeciwko popularnemu, wręcz sensacyjnemu stylowi filmu, ale jego treść jest problematyczna. My Polska oraz wy, inni: to nie takie proste

—przekonuje Gertrud Pickhan. Według niej „należy wskazywać na odwagę Polek i Polaków, którzy pomagali prześladowanym Żydom, ale jest równie ważne, by pokazać, że istniała także druga strona”.

Byli Polacy, którzy pomagali żydom za pieniądze. A przykład Jedwabnego pokazuje, że byli też tacy, którzy uczestniczyli w eksterminacji polskich żydów

—cytuje „DFL” historyk z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie. Sposób w jaki została w filmie przedstawiona epoka komunizmu, także nie podoba się Gertrud Pickhan. Jej zdaniem „szerokie poparcie Polaków dla komunizmu „zostało zamiecione pod dywan”. Znów Polacy wyszli na bohaterów, oczywiście niesłusznie.

Zdaniem niemieckiej rozgłośni film IPN wpisuje się w nacjonalistyczną politykę historyczną rządu PiS.

Tradycyjnie w polskiej polityce historycznej czołowe miejsce zajmowała martyrologia polskiego narodu. Film IPN opowiada zupełnie inną historię, o Polakach jako bohaterach, którzy odnoszą zwycięstwo, a nie o Polakach jako nieudanych bohaterach, a to jest już prawie kontr-opowieść

—twierdzi Gertrud Pickhan. Jej zdaniem to „przerażająco prosty obraz historii, ale „silni mężczyźni mają obecnie polityczną koniunkturę”. Historyk kończy swój wywód cytatem niemieckiego pisarza Bertolta Brechta: „Nieszczęśliwy to kraj, który potrzebuje bohaterów”.

Trudno to nawet komentować… Najwyraźniej niemieckie media idą w zaparte, byle zakrzyczeć prawdę historyczną.

ŹRÓDŁO: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ