PROF. W. MODZELEWSKI: W PODATKACH ZŁE JEST ICH SPRYWATYZOWANIE

To, co się działo złego przez lata w podatkach, to jest ich prywatyzacja, tzn. zdominowanie procesu tworzenia projektów, przepisów prawa przez ten tzw. biznes legislacyjny – powiedział w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja ekonomista prof. Witold Modzelewski.

Prof. Witold Modzelewski odniósł się do reform w prawie podatkowym. Gość Radia Maryja zwrócił uwagę na to, że „problem, z którym musi zderzyć się obecna władza, jest bardziej złożony, a stan rzeczy, który wymaga naprawy – nieporównywalnie bardziej skomplikowany”.

– Okazało się – od dawna było to wiadomo, tylko teraz mamy tego namacalne przykłady w dziedzinie podatków – że demokracja czasami jest dość słabym ustrojem, ponieważ nie jest w stanie wpłynąć na działanie tych rzeczywistych sił, które np. kształtują projekty ustaw. Żeby to wyjaśnić: procedura demokratyczna i parlamentarna jest transparentna. Wszyscy wiemy, jakie głosy były w dyskusjach parlamentarnych, tylko nikt nie wie skąd się wziął projekt. Czyli projekt jest procedowany demokratycznie, natomiast nie wiadomo, kto go napisał i tu dochodzimy do istoty problemu. To, co się działo złego przez lata w podatkach, to jest ich prywatyzacja, tzn. zdominowanie procesu tworzenia projektów, przepisów prawa przez ten tzw. biznes legislacyjny, który nazywa się optymalizacyjnym, podatkowym, który już dość dawno – zwłaszcza zaczynając od Unii Europejskiej – zrozumiał, że rządzi ten, kto pisze projekt, a nie ten, kto go uchwala i to, co się działo przez lata 2007-2015, to była wręcz probówkowa wersja, obraz tej patologii procesu legislacyjnego, bo ustawy się załatwia – podkreślił ekonomista.

Prof. Witold Modzelewski odniósł się także do tematu lobbingu liberalnego, który przychodzi do Polski, wskazując, że to, co nazywamy tzw. grą interesów (…), czyli to, co już dość dawno – bo 10 lat temu – charakteryzowało i nadal charakteryzuje funkcjonowanie organów Unii Europejskiej, a także większość państw starej Europy, że mamy do czynienia z biznesem podatkowym, który polega na tym, że można zarabiać na podatkach.

– Czyli nie służą one ponoszeniu ciężarów publicznych, ale temu, żeby na tym zarobić. To było wielkie odkrycie, które zmieniło kształt zainteresowania. Mniej istotne jest to, jak się stosuje prawo, a ważniejsze jest to, jak się je tworzy. Przecież Panama Papers na tym polegała – kancelaria prawna w Panamie wymyślała przepisy, które to uchwalały władze panamskie, a te przepisy służyły temu, żeby można było dzięki Panamie unikać opodatkowania w innych krajach. To jest ten sam mechanizm, który się w Polsce pojawiał. (…) To jest cecha liberalnej demokracji. Tu towarem stały się ustawy, podatki, można było i można w dalszym ciągu kupić sobie niepłacenie podatku i to, co było istotą programu wyborczego, to było jasne i jednoznaczne opowiedzenie się przeciw tego rodzaju działaniom – powiedział gość „Aktualności dnia”.

Ekonomista wskazał, że występują tutaj trzy bardzo istotne władze: media, eksperci oraz układy urzędnicze. Dodał, że „dobrze, iż o tym mówimy i widzimy, że państwo Polskie, aby naprawić to, co jest złego, musi sprostać również temu wyzwaniu. Nie jest to ani proste, ani łatwe, ale najważniejsze – wymaga determinacji ze strony rządzących”.

– Paradoks polega na tym, że są tu trzy władze, które są bardzo istotne. Zacznijmy od mediów, bo „fakt medialny”, polegający na tym, że się przedstawia „to są bardzo złe przepisy, niekorzystne dla podatników, a teraz trzeba stworzyć takie, które będą korzystne”. Potem pojawia się drugi aktor sceny – doradca, ekspert i mówi, że on się na tym zna i jego obiektywna wiedza pozwala ustalić to, co jest właściwe, czyli to, co nazywamy atrofią świata eksperckiego. (…) Ekspert niestety też stał się kimś zależnym i realizującym i to nie jest do końca uczciwe, że przedstawia swoją wiedzę jako niezależną, a faktycznie działa w cudzym interesie. No i trzecia grupa to jest ten nie zawsze jasny układ urzędniczy. Może tu nie być ani jednego czynu zabronionego. To wszystko może się mieścić w granicach prawa, ale właśnie takiego prawa, które to wszystko niejako legalizuje albo nie przeszkadza, bo przecież całą wiedzą tego tzw. lobbingu medialnego jest to, jak trafić na biurko właściwego urzędnika, żeby tam pojawił się ten projekt – podkreślił prof. Witold Modzelewski.

źródło: radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ