World Games 2017 było imprezą roku Polsatu? Rozmowa z Robertem Grzechnikiem z partii Wolność

Wrocław, w lipcu zorganizował The World Games 2017 pierwsze igrzyska sportowe na które przyjechało 3500 tysiąca zawodników ze 112 krajów świata. Z udostępnionego podsumowania wynika, iż zgłoszono 54 dyscyplin.

Wrocław, jako gospodarz wydarzenia zgłosił cztery konkurencje: kick boxing, ergowiosła, futbol amerykański i żużel – z wymienionych – jedyną dyscyplinę, którą wrocławianie kochają. W ciągu 10 dni pobito 12 rekordów świata. Zawodnicy polscy zdobyli 30 medali.

Dwa dni temu Jacek Sutryk dyrektor departamentu spraw społecznych w Urzędzie Miasta Wrocławia odebrał w Warszawie statuetkę, którą „Wrocław zdobył za zorganizowanie i przeprowadzenie najlepszej imprezy sportowej roku”. The World Games 2017 transmitowało 131 krajów a oglądało – jak mówią organizatorzy – 420 mln widzów na całym świecie a w Polsce telewizory włączyło 12 milionów ludzi.

To robi wrażenie, jednak Robert Grzechnik z partii Wolność uważa, że zmarnowano duże pieniądze.

„World Games 2017 było imprezą roku…. Polsatu! Nie dziwię się Polsatowi, bo zamiast płacić za prawa do transmisji, to władze zadłużonego Wrocławia zapłaciły 19 mln zł za to, aby Polsat tę imprezę pokazał.

Zawody kosztowały 300 mln zł, a według wrocławskich władz przyjechało na nie 200 tysięcy turystów. Czyli wydaliśmy 1,5 tys. zł, na jednego przyciągniętego turystę! Taka promocja… za którą każdy Wrocławianin zapłacił 500 zł.

Nie wiem skąd wzięła się liczba 420 mln widzów na całym świecie, ale wątpię, żeby tę imprezę obejrzało chociaż 10% tego. Nawet jeśli w statystki wlicza się skakanie po kanałach.

Jeśli Państwo nie wierzą w to, że wydaliśmy 300 mln na imprezę którą nikt się nie interesuje, proszę aby każdy odpowiedział sobie uczciwie na pytania:

  1. Gdzie odbyły się wcześniejsze zawody World Games?
  2. Czy kiedykolwiek wcześniej, zanim informacje pojawiły się we Wrocławskich mediach, słyszał o imprezie Worl Games?
  3. Gdzie mają odbyć się kolejne zawody World Games?

Często pan mówi, że Wrocław jest jednym z najbardziej zadłużonych Miast w Polsce i w takiej sytuacji nie powinniśmy wydawać setek milionów na zawody!

Za pieniądze, które wydaliśmy na World Games 2017 moglibyśmy np. wybudować Most Wschodni i Aleję Wielkiej Wyspy. Tymczasem prezydent Rafał Dutkiewicz wraz ze swoimi radnymi i radnymi .Nowoczesnej starają się o kolejną imprezę o której nikt nie słyszał – Zieloną Stolicę Europy.
Przypomina to zachowanie ojca rodziny, który mając komornika na głowie, zaciąga kolejną chwilówkę i urządza balangę dla znajomych.

A może coś dobrego zostanie po TWG?

Wiele osób powie, że mamy wyremontowany Stadion Olimpijski i 50-metrową pływalnie. Tyle, że z remontem stadionu moglibyśmy poczekać (mamy przecież Stadion Miejski), a basen na Wejherowskiej działał bardzo dobrze przed modernizacją. Przypominam, że we Wrocławiu brakuje odkrytych basenów, krytych mamy wystarczająco dużo. Mogliśmy te pieniądze wydać na wiele innych, bardziej pożytecznych inwestycji, włącznie z rozbudowę komunikacji miejskiej. Potrzebujemy dróg, przedszkoli, dostępu do lekarzy ale władze Wrocławia widzą to inaczej.

Piotr Przygoński, prezes komitetu organizacyjnego World Games 2017, w rozmowie z Piotrem Brzozowskim, dziennikarzem GW (marzec 2015) powiedział: „NIE dla World Games 2017 to przede wszystkim utrata szansy na niepowtarzalne wydarzenie w historii Wrocławia i to – co chcę podkreślić – wydarzenia nie tylko sportowego, ale głównie społecznego i prozdrowotnego. Druga taka okazja, żeby głośno i wszędzie mówić oraz działać na rzecz zdrowia i kultury fizycznej wrocławian, może się prędko nie powtórzyć”. 

O tym, że prezes Przygoński myli się w ocenie, wrocławianie próbowali wytłumaczyć w bezpośrednich rozmowach czy mediach społecznościowych. Kiedy brak akceptacji społecznej był wyraźny, prezes zakomunikował: „od momentu aplikacji do tej pory na przygotowania do The World Games wydano już trochę pieniędzy. W przypadku odwołania igrzysk tych pieniędzy nie odzyskamy„.

Znowu okazało się, że wrocławianie mieli rację.

Oczywiście. Wszyscy widzieliśmy jakie było zainteresowanie sportami  nieolimpijskimi. Puste trybuny co widać na zdjęciach, mimo, że kamerzyści starali się unikać dalekich planów. Podobnie robili fotoreporterzy. Dlatego tak dużo mamy zbliżeń na grupy kibiców. Ale Ratusz nie zadał sobie pytania. Warto było?

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ