Fanaberie Gräfin von Thun – „PiS dąży do autorytaryzmu albo do dyktatury. Złożę pozew przeciwko Czarneckiemu. To tak denny poziom”

Nie można traktować takich rzeczy jak prywatnych kłótni, to zbyt poważna sprawa, nie bagatelizowałabym tego. Jeżeli wiceprzewodniczący PE przestrzeń publiczną paskudzi tak ohydnymi zdaniami, to to jest bardzo poważna sprawa. Chodzi o to, żeby politycy nie zachowywali się w taki obrzydliwy sposób— stwierdziła w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem w RMF FM Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein, odnosząc się do słów wiceszefa Parlamentu Europejskiego, który porównał ją do „szmalcownika”.

 

Europosłanka z ramienia Platformy Obywatelskiej zapowiedziała również, że złozy przeciwko Ryszardowi Czarneckiemu pozew

Pan Czarnecki zapowiedział, że nie zamierza wycofywać żadnych słów i jest z nich szalenie zadowolony. Szkoda mi czasu na tego Czarneckiego, bo to jest tak denny poziom. Nie siadłabym w studiu obok Ryszarda Czarneckiego— zapewniała Thun.

Poskarżyła się również na to, że czasami musi przebywać z Czarneckim w jednym pomieszczeniu, bo oboje są europosłami. Jest to dla niej bardzo niekomfortowe. Co więcej, czasem nawet musi być z nim w jednym samolocie – narzekała europosłanka.

Thun zapewniała także, że dla niej działania rządu Prawa i Sprawiedliwości to droga do autorytaryzmu albo dyktatury.

Jeśli się niszczy trójpodział władzy, to jest koniec z demokracją. Tam, gdzie nie ma demokracji, tam jest dyktatura— grzmiała Thun.

Kiedy prowadzący rozmowę Krzysztof Ziemiec zwrócił europosłance uwagę, że w Polsce nie ma dyktatury, co pokazuje chociażby liczba protestów (których w dyktaturze nie ma), Thun stwierdziła, że wcale nie mówi, że już mamy dyktaturę, ale że idziemy w tym kierunku. Dodała również, że to samo mówi w filmie.

Mówię też w tym filmie, że my się na to nie zgodzimy, społeczeństwo się na to nie zgodzi i ja bardzo poważnie to traktuje. Jeżeli politycy PiS-u uważają, że krytyka rządu PiS-u to jest wypowiedź antypolska, to znaczy każdy, kto nie zgadza się z PiS-em jest antypolski, i to, że Polska to PiS, a PiS to Polska, to jest coś niemożliwego, to jest znowu taka wykluczająca polityka— mówiła europosłanka PO, dodając, że jest przekonana, że ogromna ilość obywateli nie zgadza się z polityką PiS i jest za wolnością, demokracją i członkostwem Polski w UE.

Dopytywana o to, czy wzięła by drugi raz udział w filmie telewizji ARD, gdyby wiedziała, jakie wywoła on emocje, zaczęła dopominać się o fakty, które pokazują, co było w nim propagandowego. Dodała, że mówi w nim prawdę o tym, że Polska idzie w kierunku dyktatury, na co przykładem ma być chociażby działalność policji. Wyjaśniła, że „na własne oczy” widziała, jak policja wchodzi w tłum i wyciąga z niego przypadkowo wybrane osoby.

Ale ja z dużym szacunkiem właśnie do Polaków się wypowiadam: walczmy cały czas, dbajmy o naszą demokrację. To jest najcenniejsze, co mamy w Polsce— stwierdziła Thun.

Róża Thun wytłumaczyła też, po co było jej potrzebne 800 tys. euro. Te pieniądze są przeznaczone na badania… proszków do prania, a konkretnie ich jakości i różnić w poszczególnych krajach unijnych.

Ja zajmuję się bardzo konkretnymi rzeczami. I bardzo wielu Polaków narzeka na to, że jakość produktów, która przyjeżdża do Polski importowanych, że firmy przesyłają tu gorsze produkty. Ale na szczęście jesteśmy w Unii Europejskiej i na poziomie unijnym można to skontrolować— powiedziała europosłanka Platformy Obywatelskiej Róża Thun.

 

wpolityce.pl/rmf fm

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ