Żołnierze 5. Wileńskiej Brygady AK, cz. 1

fot. zdjęcie ilustracyjne / ze zbiorów Czesława Czaplickiego

Jednym z najsłynniejszych oddziałów partyzanckich podczas II wojny światowej była 5. Wileńska Brygada Armii Krajowej, którą dowodził major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”. W lipcu 1944 roku stan osobowy brygady wynosił 500 żołnierzy. Musieli walczyć z trzema wrogami – Niemcami, a także partyzantką sowiecką i litewską. Po oficjalnym zakończeniu wojny wielu partyzantów nie złożyło broni i kontynuowało walkę przeciwko Sowietom i ich agentom – władzy ludowej. Przez szeregi brygady przewinęło się wielu wybitnych żołnierzy.

Zygmunt Błażejewicz (ps. „Zygmunt”) pochodził z Witebska, gdzie urodził się w 1918 roku. Skończył gimnazjum w Wilnie, a w 1939 roku kurs podchorążych rezerwy. Wziął udział w wojnie obronnej, a zaraz po jej zakończeniu zaczął konspirować w ramach grupy „Niemenczyn”, podległej SZP (potem ZWZ/AK). We wrześniu 1943 roku rozpoczął służbę w oddziale leśnym, który stanowił podwalinę dla późniejszej 6. Wileńskiej Brygadzie AK. W 1944 roku objął dowództwo plutonu szturmowego. Walczył przeciwko Niemcom, zwalczał wroga partyzantkę i zwykłych bandytów. Jesienią otrzymał promocję na porucznika. Służył w 5. Wileńskiej Brygadzie, gdzie był dowódcą 1 szwadronu.

Na przełomie 1944/1945 dowodził tzw. sekcją egzekucyjną. Jako dowódca poczynał sobie śmiało. W ciągu zaledwie czterech miesięcy (od maja do sierpnia 1945 roku) przeprowadził na Podlasiu szereg spektakularnych akcji bojowych i egzekucji. Atakował kolumny samochodów, posterunki milicji i wojska oraz stacje kolejowe, zabijając przy tym licznych czerwonoarmistów, agentów sowieckiego wywiadu wojskowego Smiersz i NKWD, żołnierzy KBW i LWP oraz funkcjonariuszy UB i MO. Bezwzględnie karał również miejscową ludność, jeśli donosiła komunistom na partyzantów. Nie wahał się nawet przed spaleniem w odwecie wsi Potoki, wskutek czego śmierć poniosło kilka osób.

W sierpniu 1945 r. szwadron pod dowództwem „Zygmunta”, działając wspólnie z grupą Władysława Łukasiuka (ps. „Młot”), we wsi Miodusy Pokrzywne stoczył zaciętą walkę z grupą operacyjną wroga, złożoną z wojska, bezpieki i NKWD. Wróg poniósł ciężkie straty – zginęło 18 enkawudzistów, 3 funkcjonariuszy UB, 11 żołnierzy LWP, a także dwaj konfidenci, prokurator i sędzia. Po stronie partyzantów było 8 zabitych.

„Zygmunt” nigdy nie wpadł w ręce wroga. W październiku 1945 r. odszedł z oddziału, razem z nim szeregi opuściła jego żona (sanitariuszka Alicja) i kilku innych partyzantów. Udali się do zachodnich Niemiec, skąd trafili do USA. Tam też spędził Błażejewicz resztę życia. W 2011 r. prezydent Bronisław Komorowski odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W marcu 2017 r. otrzymał awans na pułkownika. Miesiąc później zmarł – spoczął w mieście Mesa (stan Arizona).

Artykuł powstał dzięki pomocy Gminy Wrocław

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ