Powraca fala nienawiści wobec żołnierzy NSZ

fot. zdjęcie ilustracyjne / ze zbiorów Czesława Czaplickiego

Dlaczego do dzisiejszych czasów ludzie walczący w szeregach Narodowych Sił Zbrojnych są poddawani krzywdzącym opiniom i oceniani jako osoby o skrajnych poglądach? Dlaczego przypisuje im się faszystowskie poglądy i odmawia bohaterstwa?

Czy postać Czesława Czaplickiego nie jest zaprzeczeniem takich poglądów? We współczesnej publicystyce pojawiają się co rusz pejoratywne epitety wobec tego pokolenia niepodległościowego.

Przyczyn tego należy i można szukać w naszej historii, nie tylko tej zakłamanej, ale i tej z ostatnich lat. NSZ był formacją wojskową najbardziej znienawidzoną przez sowieckich okupantów i komunistów polskich. Wiele jednostek NSZ nie pogodziło się z nadejściem nowego okupanta i nie złożyło broni. Postanowili walczyć doi końca. Była to starcie z góry skazane na niepowodzenie, ale oni wierzyli w to, że Dawid może wygrać z Goliatem.

Wyzwoliciele ze wschodu wyłapywali polskich patriotów na różne sposoby. Podstępem, zwabiając na rozmowy, poprzez agenturę czy poprzez zmasowane akcje wojskowe. W eksterminacji podziemia niepodległościowego w latach 40 i 50. tych uczestniczyły też polskie jednostki wojskowe. Miało to charakter ograniczonej, ale jednak, wojny domowej. Żołnierze NSZ wykonywali wyroki śmierci również na komunistach, przedstawicielach narzuconej nam siłą władzy.

Do historii przeszła słynna akcja W Krasnosielcu, gdzie z UB-ckiej katowni oddział NSZ-u współdowodzony przez Czesława Czaplickiego uwolnił kilkudziesięciu więźniów. Po tym zdarzeniu, podczas którego w walce i z wyroku podziemia zginęło kilku UB-wców, władza wiedziała, kto uczestniczył i dowodził tej brawurowej eskapadzie.

Kiedy ogłoszono amnestię niektórzy żołnierze podziemia ujawniali swoją działalność, ale często bywało, ze i tak po jakimś czasie trafiali za kratki i wytaczano im sfingowane procesy.

Czaplicki nie miał złudzeń, co może go czekać, jeśli zostanie schwytany, dlatego ukrywał się przez 18 lat bezustannie tropiony. Miał szczęście, że na jego ślad trafiono dopiero w 1963 roku, kiedy już nie skazywano żołnierzy podziemia na śmierć, chociaż mu takim wyrokiem grożono.

Wroga niechęć do NSZ trwała przez cały okres PRL-u. Jeśli jeszcze mogły się ukazywać prace o bohaterstwie żołnierzy Armii Krajowej, to o tej formacji mówiono i pisano zawsze fałszywie albo w ogóle.

Władza przez lata zacierała ślady swoich zbrodni, przypisując je właśnie m.in. żołnierzom NSZ-u. Kiedy nastała wolna Polska, trzeba było też wiele lat poczekać, aby prawda o patriotyzmie ludzi niepokornych mogła się przebić do ogólnej świadomości społecznej.

Entuzjastami NSZ nie były i nie są też wszystkie środowiska AK-owskie, bo NSZ negatywnie oceniała choćby Powstanie Warszawskie. Wiele formacji nie podporządkowało się rozkazom swojego dowództwa nakazującego złożenie broni. Do końca pozostali wierni swojej przysiędze.

Kiedy w 2011 roku po raz pierwszy zaczęły się obchody Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych , wydawało się, ze pewne tendencje zostaną na trwale odwrócone. Obchody 1 Marca zyskały przez ostatnie lata dużą rangę a w organizację uroczystości włączyło się wiele środowisk młodzieżowych – narodowych, harcerskich, różnych stowarzyszeń i środowisk kibicowskich.

Doszło do kuriozalnej sytuacji, że organizatorzy obchodów są w ostatnich latach po objęciu władzy przez PiS atakowani jako krzewiciele rzekomo faszystów i bandytów. Powróciła narracja jak z ponurych lat stalinowskich.

Hańba tym, którzy nie potrafią uszanować Pamięci naszych Boahterów!

Czesław Czaplicki pisał o swoim leśnym oddziale , którym dowodził jako ppor. pod pseudonimem „Ryś”: Na rękawach mieliśmy naszyte tarcze kształtem podobne do szkolnych, z białym orłem na czerwonym tle i napisem w górnej części:” Narodowe Siły Zbrojne, a w dolnej: Bóg-Honor-Ojczyzna. Odznaki te wykonała Pomocnicza Służba Kobiet NSZ jeszcze podczas okupacji niemieckiej.

Janusz Wolniak

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ