Frasyniuk zdradza swoje prawdziwe pobudki i atakuje: „Z władzą opresyjną nie rozmawia się, nie ułatwia się jej zadania. Z nią się walczy”

Te spotkania nie należą do drastycznych. Oni wszyscy mają poczucie, że uczestniczą w teatrzyku— tak o swoim doprowadzeniu do prokuratury mówił Władysław Frasyniuk, który spotkał się z dziennikarzami (m.in. TVN24) przed swoim domem.

 

Z władzą opresyjną nie rozmawia się, nie ułatwia się jej zadania. Z nią się walczy. Dąży się do tego, żeby ją usunąć

— grzmiał Frasyniuk.

Zapytany o powód, dla którego jeden z funkcjonariuszy miał zasłoniętą twarz, powiedział:

Ludzie mają skrupuły. Oni wszyscy mają dyskomfort, że ich twarze zostaną pokazane.

Odnosząc się do działań prokuratora, powiedział:

Zadał mi jedno pytanie i na tym się skończyła sprawa.

Powiedziałem, że nikogo nie pobiłem, że odmawiam składania zeznań i że nic nie podpisuję. Wróciłem do stanu sprzed lat, kiedy zachowywałem się tak samo

— relacjonował Frasyniuk.

Nie obyło się bez szopki. Były polityk Unii Wolności zwrócił się do protokolantki, która musiała złożyć podpis słowami „właśnie wpisała się pani do historii”.

Oj, nie była zadowolona z tego żartu

— skomentował były opozycjonista.

Ma świadomość, że papiery zawsze zostaną i ten podpis będzie w historii Polski podpisem negatywnym a nie pozytywnym

— dodał.

Frasyniuk nie omieszkał też podkreślić swojego ego.

Jak wychodziłem, to policjanci powiedzieli, że bardzo miło, iż można było poznać

— powiedział z satysfakcją.

Maska opadła! Władysław Frasyniuk nawet nie udaje, że zależy mu jedynie na uderzeniu w rządzących.

wpolityce.pl /tvn24.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ