Ostra wymiana zdań! Zembaczyński: Obraz Frasyniuka w kajdankach będzie koszmarem PiS! Horała: „Czy pan sobie jakieś żarty robi?!

fot. twitter.com

Mówienie, że jest to jak PRL, jest śmieszne i obraźliwe dla wszystkich ofiar tego reżimu. (…) Wyobraźmy sobie, że jakiś opozycjonista w PRL występuje wieczorem w telewizji

— powiedział na antenie TVP Info poseł PiS Marcin Horała.

Politycy goszczący w programie „Minęła Dwudziesta” komentowali sprawę doprowadzenia na przesłuchanie Władysława Frasyniuka. Doszło między nimi do ostrej wymiany zdań!

 

To najgorsza z wizytówek tych rządów. Srebrne bransolety na nadgarstkach ikony walki o wolną Polskę – Władysława Frasyniuka – to obraz, który będzie koszmarem rządów PiS

— straszył poseł Nowoczesnej Witold Zembaczyński.

Jego nieposłuszeństwo obywatelskiej jest w pełni uzasadnione

— stwierdził.

Marcin Horała przypomniał, że Frasyniuk złamał prawo.

Dokonał zamachu na wolność legalnego zgromadzenia. Policja, która musiała chronić praw obywateli, spotkała się z jego atakiem

— powiedział.

Mówienie, że jest to jak PRL, jest śmieszne i obraźliwe dla wszystkich ofiar tego reżimu. (…) Wyobraźmy sobie, że jakiś opozycjonista w PRL występuje wieczorem w telewizji

— dodał.

Jak zaznaczył Marcin Horała, obywatelskie nieposłuszeństwo powinno być według zasad kierowane wobec władzy, a nie obywateli, jak robił to właśnie w trakcie miesięcznic smoleńskich Frasyniuk. Poseł PiS dodał, że w jego ramach nie mieści się również używanie przemocy – czego Frasyniuk dokonał wobec funkcjonariusza policji.

Poseł Wolnych i Solidarnych Adam Andruszkiewicz opowiedział o swoim dziadku, który zatrzymywany przez UB był brutalnie bity.

To co robi PO i Nowoczesnego z tego zatrzymania to cyrk

— stwierdził.

Jednak poseł Nowoczesnej dalej próbował straszyć…

Reżim Jarosława Kaczyńskiego próbuje napisać historię od nowa!

— oskarżał w kuriozalny sposób.

Ciężko to komentować. To stek absurdów. Czy pan sobie jakieś żarty robi, mówiąc o reżimie? To niesmaczne porównania

— odparł Marcin Horała z PiS.

Za czasów Donalda Tuska służby specjalne wchodziły o 6 rano, nie dlatego, że ktoś popychał policjanta, ale śmiał napisać żart o Bronisławie Komorowskim

— dodał poseł partii rządzącej.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ