Radny na sesji: Choinka jak lalka w agencji towarzyskiej

Paweł Kuźniar, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

To się dzieje w Karpaczu!

Kilka dni temu w Karpaczu rozebrano sztuczną choinkę, która wraz z iluminacjami kosztowała podatników ponad 140 tys. zł. Wokół drzewka pojawiło się wiele kontrowersji – nie tylko z powodu ceny, ale także komentarzy miejskich rajców. Podczas sesji w ratuszu, radny Tomasz Stanek najpierw pochwalił działania magistratu. Przyznał jednak, że zbulwersowała go sprawa sztucznej choinki. Porównał ją do lalki w agencji towarzyskiej.

– Karpacz położony jest, można powiedzieć, w lesie. Otoczony jest Karkonoskim Parkiem Narodowym – mówił radny. – Po prostu mi się płakać chce, jak widzę sztuczną choinkę w Karpaczu. To tak jakbym prowadził agencję towarzyską i bym moim klientom lalki plastikowe sprzedawał – dodał.
Wypowiedź przerwał mu inny radny, który zauważył, że Stanek najpierw chwali magistrat, później krytykuje.
– To jest psychologia, najpierw się głaszcze, a potem się jedzie – odpowiedział mu Tomasz Stanek.

W dolnośląskim kurorcie głośno również o deptaku. Miastu po raz kolejny nie udało się pozyskać unijnego  dofinansowania na jego przebudowę. Przebudowa deptaka kosztować ma ponad 8,5 miliona złotych (5,3 miliona miało zostać pozyskane z Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych). Nie wiadomo jednak czy wobec problemów z uzyskaniem środków zewnętrznych, ostatecznie inwestycja nie będzie skromniejsza. Ani czy w ogóle ruszy.

Innym poruszanym w Karpaczu tematem są nieprawidłowości przy przebudowie ul. Parkowej. Obecnie Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze prowadzi śledztwo w tej sprawie. Za rządów byłego burmistrza Bogdana Malinowskiego miasto otrzymało 3 mln zł dofinansowania z „Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych”. Decyzją wojewody dolnośląskiego, magistrat miał zwrócić prawie 2 mln zł. Okoliczności związane z powstaniem po stronie gminy Karpacz obowiązku zwrotu pieniędzy stały się przedmiotem prokuratorskiego  śledztwa. Chodzi o wyrządzenie gminie znacznej szkody, niedopełnienie obowiązków przez burmistrza, poświadczenia nieprawdy przez urzędnika i wprowadzenie w błąd wojewody. Przez kilkanaście miesięcy śledztwo było zawieszone, dopiero po zmianach w prokuraturze sprawa ruszyła na poważnie.

GPC

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ