Wywiad z Radnym Mieszkałą! Ujawniamy kulisy marketingowego „sukcesu” finansów Wrocławia

Krystian Mieszkała.jpg

Dr Krystian Mieszkała – prawnik i ekonomista, radny PiS w rozmowie z Dodatkiem Dolnośląskim wyjaśnia, dlaczego urzędnicy prezydenta Rafała Dutkiewicza informują opinię publiczną o rzekomo świetnym stanie miejskiej budżetu.

Wrocławski magistrat chwali się osiągnięciami związanymi z oddłużaniem miasta. Pan te wyniki kwestionuje i mówi, że zobowiązania wymagają 6 mld a nie 3 mld zł. Czy można polemizować z liczbami?

Z liczbami się nie dyskutuje, ale diabeł tkwi w szczegółach. Ratusz podaje „wyczyszczony” wynik budżetu, a zapomina – pewnie przez przypadek – podać wyniki spółek miejskich. Jeśli zsumujemy wynik budżetu i wyniki finansowe spółek to sprawa wygląda zupełnie inaczej. Można zasugerować taką hipotezę, że Wrocław nie wypracowałby nadwyżki operacyjnej, a skonsolidowany poziom zadłużenia nie pozwoliłby uchwalić budżetu. Na marginesie dodam, że na sesji wielokrotnie wnioskowałem do władz Wrocławia o  skonsolidowanie budżetu Wrocławia z wynikami spółek miejskich. Bo gdy ja to zrobię to zapewne ratusz stwierdzi, że nie mam racji.

Możemy mówić już zatem o budżetowym marketingu?

Na potrzeby zbliżającej się kampanii wyborczej miasto operuje pojęciami, które dla mieszkańców Wrocławia mają oznaczać kolejny sukces i co ważniejsze są źle rozumiane ponieważ ich znacznie odbiega od znaczenia potocznego. Na przykład miasto się chwali nadwyżką operacyjną. Czy to Pani coś mówi? W rzeczywistości jest to dodatnia różnica między dochodami bieżącymi a wydatkami bieżącymi. Nie jest równoważone nadwyżką budżetową ponieważ występują jeszcze wydatki majątkowe np. transfery kapitałowe do spółek oraz dochody majtkowie np. sprzedaż nieruchomości! Co ciekawe, w obliczaniu nadwyżki operacyjnej nie bierze się pod uwagę wydatków i dochodów spółek miejskich. A wydatki bieżące to w 75 % wynagrodzenia zatem pensje prezesów i innych pracowników spółek nie są brane pod uwagę, a to właśnie wynagrodzenia negatywnie wpływają to ostateczny wyniki nadwyżki operacyjnej. Co ciekawe ratusz chwali się, że osiągnął nadwyżkę budżetową, ale zapomina dodać, że ta nadwyżka wynika z tego, że dochody miasta zostały podkręcone kredytami…  Jak widać marketing budżetowy mamy we Wrocławiu na wysokim poziome, zresztą długi też.

Jeżeli spółki zostałyby zlikwidowane wówczas do miasta musiałby wejść komisarz?

Mówinie, że można zlikwidować spółki miejskie to błąd. Z powodu nadmiernego zadłużenia miasta i spółek nie można byłoby uchwalić budżetu. Jest to sytuacja bardzo niebezpieczna i nawet komisarzowi nie udałoby się pomóc. Można rozważyć, co się stanie, jeśli pozostawimy jedną spółkę i w niej kumulujemy zadłużenie. Przepisy prawa nie przewidują procedury w której z długu 2,8 miliarda robi się 6 mld ponieważ teoretycznie nigdy takie miasto jak Wrocław nie powinno przekroczyć 3,5 miliarda zadłużenia. Niesyty władze omijają limity zadłużenia poprzez zaciągnie zobowiązań przez spółki i warto się zapytać pana prezydenta co zamierza z tym zrobić. I czy w ogóle dostrzega ten problem…

Co jest złego w budowaniu na kredyt? Lepiej nie budować wcale?

Nie ma nic złego budowaniu na kredyt jeśli rozmiary inwestycji są odpowiednio dopasowane do możliwości budżetu oraz służą mieszkańcom miasta. I teraz proszę się zastanowić czy wybudowanie stadionu za około 1 mld zł z kredytów przy budżecie rocznym na wszystkie inwestycje średnio 600 mln zł jest racjonalne? Mamy stadion, ale to opóźniło kluczowe inwestycje infrastrukturalne np. nie ma tramwaju na Psie Pole, nie ma Alei Wielkiej Wyspy, mamy ogromie korki i zdewastowane podwórka itp. Generalnie nie można negować faktu pożyczania na niezbędne inwestycje, ponieważ takowe służą przyszłym pokoleniom.

Dodatek Dolnośląski Gazeta Polska Codziennie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ