Lokatorzy bezskutecznie błagali Gronkiewicz-Waltz o pomoc! Wściekła się, gdy przybyli do niej z radnym: „Dobrze wiecie, że z PiS-em nie rozmawiam”

hanna.jpg

Hanna Gronkiewicz-Waltz była całkowicie bierna wobec dramatu lokatorów nieruchomości przy Dahlberga 5, którzy stali się ofiarą brutalnych działań czyścicieli kamienic! Obraz skandalicznej bezczynności warszawskiego ratusza wyłania się dobitnie z zeznań świadka Komisji Weryfikacyjnej. „Nie uzyskaliśmy żadnej pomocy, nawet obietnicy pomocy od prezydent” – powiedział.

Wiceszef komisji weryfikacyjnej Sebastian Kaleta zarzucił stołecznemu ratuszowi brak reakcji na dramatyczną sytuację lokatorów po reprywatyzacji, którym podnoszono czynsze, grożono eksmisją. Według Kalety w czerwcu 2007 r. ówczesny burmistrz dzielnicy Wola, członek PO Marek Andruk spotkał się „ze znanym kolekcjonerem kamienic” Markiem M., który oświadczył, że celem jego aktywności jest to, żeby podnosić mieszkańcom czynsze aż wpadną w spiralę zadłużenia, a następnie doprowadzić do ich eksmisji. Jak mówił Kaleta, „w 2007 r. PO zarządzająca Warszawą miała pełną świadomość, jakie działania zamierza podejmować Marek M. w kamienicach, które przejął on w procesie reprywatyzacji”.

Świadek zeznający podczas poniedziałkowej rozprawy Komisji Weryfikacyjnej opowiedział o kuriozalnym zdarzeniu w ratuszu!

W czerwcu 2007 w ratuszu miasta odbyło się spotkanie lokatorów z prezydent Warszawy Hanną Gronkiewicz-Waltz. Na spotkaniu byli przedstawicie BGN Jakub R. i Biura Polityki Lokalowej Piotr Stankiewicz. Wraz z lokatorami na spotkanie przybył radny PiS Paweł Terlecki. Zaskoczeniem dla lokatorów była reakcja prezydent na obecność radnego, która powiedziała: „Ale zrobiliście wejście. Przecież dobrze wiecie, że z PiS-em nie rozmawiam”. Zażenowany sytuacją radny Terlecki opuścił spotkanie by nie szkodzić lokatorom. Atmosfera była napięta z obu storn. (…) Lokatorzy pytali: Co z nami będzie?

— relacjonował świadek.

Działania mające na celu zmuszenie lokatorów do opuszczenia zajmowanych od kilkudziesięciu lat lokali mieszkaniowych, odbyło się przy biernym przyzwoleniu urzędników miasta

— zaznaczył Janusz Baranek, zwracając uwagę na niekompetencje urzędniczą w dzielnicy Wola.

Lokatorzy zadają sobie pytanie: czy urzędnicy są zastraszani czy też skorumpowani przez czyścicieli kamienic? Lokatorzy wielokrotnie informowali miasto o problemach, utrudnieniach i panującej sytuacji w kamienicy

— mówił.

Nie uzyskaliśmy żadnej pomocy, nawet obietnicy pomocy od prezydent

— odparł.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ