Skandal! Skazany za obronę historycznej prawdy

CudPotwórca, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Krzysztof Madej – zdaniem wrocławskiego sądu – jest winny mowy nienawiści.

Wrocławski sąd drugiej instancji wydał wyrok w sprawie Krzysztofa Madeja (zgodził się na publikację pełnego imienia i nazwiska). Sprawę warunkowo umorzono na rok próby, zasądzono 500 zł na rzecz funduszu pokrzywdzonych i 100 zł kosztów.

Przypomnijmy, że w listopadzie ub.r. Krzysztof Madej zainterweniował w szkole, w której z okazji dnia ukraińskiego wywieszono tryzub – kojarzony w Polsce przede wszystkim z rzezią Wołyńską i zbrodniczą działalnością Stepana Bandery, a jego dziecku wbrew jego woli na twarzy namalowano ukraińską flagę. Decyzję dyrektorki szkoły o wezwaniu policji, jego rodzina będzie pamiętać przez długie lata. Godzinę po zdarzeniu, do jego domu przyszło czterech uzbrojonych policjantów. Zabrali go na komisariat na oczach żony w ciąży i córki, która do dziś boi się policji. Zeznające podczas procesu w sądzie pierwszej instancji nauczycielki, w tym dyrektorka szkoły nie wiedziały, co to rzeź wołyńska. Twierdziły jednak, że Krzysztof Madej mówił, że „Ukraińcy to mordercy”. Ten jednak twierdził, że jedynie „Ukraińcy mordowali Polaków”, co jest zresztą zgodne z faktami. Od wyroku sądu okręgowego Krzysztof Madej wniósł apelację i domagał się uniewinnienia. Wczoraj zapadła decyzja o warunkowym umorzeniu postępowania, ponieważ, jak podkreśliła sędzia – winny nie zawsze powinien być ukarany. Jak podkreślił sąd w ustnym uzasadnieniu – sądzony jest człowiek, a nie zjawisko. Nie działał z premedytacją, a pod wpływem impulsu. Dopiero w szkole gdy zobaczył ukraińskie symbole zaczęły w nim buzować emocje i zachował się niewłaściwie czym naruszył prawo. Cieszy się dobrą opinią i jest niekarany. Po prostu ma negatywne doświadczenia rodzinne z Ukraińcami, a toku przesłuchań świadków ustalono, że padły z jego ust słowa: „Ukraińcy to mordercy”. Sąd przytoczył też historię jego zatrzymania i podkreślił, że cała ta sprawa dla Krzysztofa Madeja i jego rodziny to ogromne przeżycie.

Zdaniem wrocławskiego sądu, należy eliminować zachowania negatywne, które mogą prowadzić do aktów przemocy. A mową nienawiści mogą być gesty, słowa i obrazy. Dla Madeja wyrok ma być ostrzeżeniem – podkreślono w uzasadnieniu.

Krzysztof Madej po rozprawie podkreślił, że nie czuje się winny. To kwestia prawdy – zaznaczył. Od początku procesu i we wszystkich kolejnych komentarzach podkreślał, że nie można karać za prawdę. A nie ma żadnych wątpliwości, że przecież Ukraińcy mordowali Polaków.

GPC „Dodatek Dolnośląski”

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ