Sądowy absurd z Zanzibarem w tle! Czy wrocławska temida naprawdę jest ślepa?

fot: youtube

Wygląda na to, że wrocławska temida naprawdę jest ślepa. Właśnie wydano wyrok w sprawie dwóch osób zamieszanych w aferę korupcyjną – jedną skazano za wręczenie łapówki, drugą uniewinniono od jej wzięcia. Oba wyroki są już prawomocne. Skazany to biznesmen, uniewinniony – były wiceprezydent.

Tydzień temu Michał J. były wiceprezydent Wrocławia został prawomocnie uniewinniony przed Sąd Okręgowy w procesie o korupcję, która miała polegać na przyjmowaniu korzyści w formie opłacania wakacji na Zanzibarze i Barbados. Wcześniej Michała J. został uniewinniony przez sąd pierwszej instancji, ale z wyrokiem nie zgodziła się prokuratura, która się od niego odwołał.

Wakacje byłemu wiceprezydentowi miał opłacać biznesmen Tomasz G. Ten w innym procesie, został za to prawomocni skazany. Sąd wymierzył mu karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu i grzywnę. Od biznesmena w apelacji prokuratura domagała się bezwzględnego więzienia, obrona zaś uniewinnienia.

– Sąd oddalił apelację jako bezzasadną, ponieważ ocenił, iż sąd pierwszej instancji wyciągnął prawidłowe wnioski po dogłębnej analizie każdego dowodu w tej sprawie – uzasadniła wyrok sędzia Joanna Żelazny.

Przypomnijmy, że Michał J. był przez krótki okres wiceprezydentem Wrocławia i pełnomocnikiem ds. organizacji piłkarskiego Euro 2012. W akcie oskarżenia zarzucono mu przyjęcie w 2011 r. korzyści w formie opłacenia wakacji na wyspach Zanzibar i Barbados. J. wyjeżdżał na wakacje wspólnie z Tomaszem G., właścicielem firmy, która realizowała dla miasta zlecenia związane z Euro 2012. Część kosztów, m.in. przelotów, opłacał G. Inny zarzut postawiony byłemu wiceprezydentowi Wrocławia to działanie na szkodę interesu publicznego oraz niedopełnienie i przekroczenie obowiązków. Z tego zarzutu sąd również uniewinnił J. Sąd w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że apelacja prokuratury jest bezzasadna, a sąd pierwszej instancji prawidłowo i wnikliwie rozpoznał tę sprawę. Sąd podkreślił, że nie ma jednoznacznych dowodów, na to że J. przyjął korzyść majątkową. Podkreślił też, że nie ma dowodów na obalenie twierdzenia J. o tym, że pieniądze na wycieczkę pożyczył i później je oddał.

Podczas procesu w pierwszej instancji J. zeznawał, że biletów nie kupował, ale był umówiony na rozliczenie tych opłat. Udowadniał, że oddał pieniądze i przedstawiał sądowi przelewy bankowe.

Jak to możliwe, że w tej samej sprawie wydawane są dwa różne wyroki? Czy były wiceprezydent Wrocławia to ktoś więcej niż biznesmen? Czy prawo jest równe dla wszystkich są jednak są ludzie specjalnie traktowani?

(PAP, GPC)

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ