Pawłowicz: Nie łączmy sprawy Królikowskiego z prezydentem, Gowinem czy Kościołem, ale domagajmy się konkretnych wyjaśnień

fot: youtube

Prawnik powinien mieć świadomość, że wszystko to, co nie ma oparcia w prawie może wrócić jak bumerang i rodzić wątpliwości

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Krystyna Pawłowicz, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

wPolityce.pl: Pani poseł, jak ocenia Pani zatrzymanie Michała Królikowskiego, byłego wiceministra sprawiedliwości i całą sprawę? Szybko pojawiają się sugestie, że to uderzenie w środowiska polityczne i konkretne osoby, które współpracowały z Królikowskim.

 

Krystyna Pawłowicz: Byłabym bardzo ostrożna w łączeniu sprawy pana Królikowskiego z Kościołem, abp. Hoserem, prezydentem Dudą czy wicepremierem Gowinem. Przestrzegam przed tym, bo przypominam sobie rozmowę Królikowskiego w RMF, gdy sprawa depozytu wyszła na jaw. On wtedy zapowiadał, że spodziewa się zatrzymania, że dzieci są powiadomione, a sprawa jest tak naprawdę dęta i wymierzona w prezydenta. Obawiam się, że podobna argumentacja może zostać zaprezentowana i teraz.

 

Michał Królikowski jest profesorem na wydziale prawa i powinien zdawać sobie sprawę, że jeśli korzysta z nieuregulowanej prawem instytucji depozytu adwokackiego, to powinien dmuchać na zimne. Tym bardziej, że jest prawnikiem i umie łączyć fakty. A przede wszystkim powinien wytłumaczyć się z konkretnych działań, a nie przekierowywać zarzuty na politykę i pana prezydenta. Ustalenia służb muszą przecież mieć oparcie w konkretach.

Będziemy obserwować tę linię obrony. Dopytam o ten depozyt adwokacki, dość dziwną, niejasną praktykę.

To dziwna praktyka, która nie ma oparcia w prawie. Istnieje instytucja depozytu sądowego, niezależnego podmiotu, do którego można skierować środki, a nie do adwokata – i to jednej ze strony. Nie broniłabym tutaj i nie usprawiedliwiała działań pana Królikowskiego, tym bardziej, że ten depozyt – jak wiemy z doniesień medialnych – nie był prawdopodobnie nietykalny, tylko te pieniądze były, jak czytam, transferowane dalej.

Prawnik powinien mieć świadomość, że wszystko to, co nie ma oparcia w prawie może wrócić jak bumerang i rodzić wątpliwości.

Jeśli pan Królikowski będzie podtrzymywał swoją linię obrony, przekonując, że sprawa nie dotyczy konta i wątpliwości wokół przetrzymywania środków w jego kancelarii, a prezydenta czy politycznych wątków, to jest to irytujące nadużycie. Nikt nie atakuje prezydenta czy innych środowisk politycznych, z którymi Królikowski był i jest związany, ale trzeba wyjaśnić kwestię tych kont, pieniędzy i konkretnych wątpliwości, jakie się pojawiły.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ