Gowin o ustawie 447: Powiedziałem w USA moim żydowskim partnerom, że nie ma i nie będzie rządu w Polsce, który zwracałby mienie jakimś organizacjom

fot: youtube

Powiedziałem moim żydowskim partnerom, że nie ma i nie będzie rządu w Polsce, który zgodziłby się na przekazanie mienia nie ich bezpośrednim spadkobiercom, ale jakimś międzynarodowym organizacjom żydowskim

— powiedział wicepremier Jarosław Gowin w rozmowie z Polsat News („Gość Wydarzeń”), nawiązując do ustawy 447.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego był pytany o przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy na forum ONZ w Nowym Jorku.

W sprawie 10/04 potrzebna jest międzynarodowa presja, by Rosjanie wywiązali się z obowiązku zwrotu wraku. (…) W ciągu ostatnich kilku lat wielu ludziom na Zachodzie opadły łuski z oczu w sprawie Rosji. Owszem, Rosja jest państwem, z którym wiele krajów UE – między innymi Niemcy – prowadzą interesy kosztem solidarności europejskiej, ale interesy interesami, a wartości wartościami. Bardzo dobrze, że głos pana prezydenta wybrzmiał tak donośnie

— zaznaczył Gowin.

Kropla drąży skałę. To nie jest tak, że to jakaś wyjątkowa akcja, którą pan prezydent przeprowadza akurat teraz. Staramy się wykorzystywać wszystkie okazje, by mówić o ważnych sprawach dla nas

— podkreślił szef partii Porozumienie.

Jarosław Gowin odpowiadał również na pytanie dotyczące ustawy 447:

Byłem w USA na czele licznej delegacji rządowej, gdy tę ustawę uchwalano. Analizowałem ją w ślad za polską dyplomacją bardzo dokładnie i powiem tak: nie wolno tej ustawy bagatelizować, ale nie ma powodu, by wpadać w panikę. Ta ustawa wprowadza pewien rodzaj presji na 46 krajów, w tym Polskę. Powiedziałem moim żydowskim partnerom, że nie ma i nie będzie rządu w Polsce, który zgodziłby się na przekazanie mienia nie ich bezpośrednim spadkobiercom, ale jakimś międzynarodowym organizacjom żydowskim

— tłumaczył.

Jednocześnie Gowin podkreślił, że temat ustawy reprywatyzacyjnej musimy odłożyć na przyszłość, bo mogłoby się okazać, że to otwarcie puszki Pandory.

Mogłoby to i ekonomicznie, i społecznie być nieakceptowalne. Przyjęliśmy inną procedurę: obowiązują wyroki sądowe. Każdy, kto uważa, że jest prawowitym spadkobiercą niesprawiedliwie skonfiskowanego mienia przez komunistów, może się o to ubiegać. I wielu się ubiega – niestety, wyroki sądów były dalekie od doskonałości

— stwierdził wicepremier.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ