Michał Piechel o awanturze w Sejmie: Czy to już jest terroryzm czy jeszcze negocjacje?

Iwona Hartwich kolejny raz została twarzą wzburzonych kobiet, domagających się zwiększenia świadczeń na dorosłe, całkowicie zależne od nich dzieci. Od czterech tygodni z grupą matek lub opiekunów niepełnosprawnych w różnym stopniu dzieci mieszkają w Sejmie.

W imieniu protestujących a także wszystkich rodziców dzieci niepełnosprawnych w Polsce udziela wywiadów. Przedstawia argumenty, które rząd musi spełnić w przeciwnym razie część sejmowych korytarzy nadal będzie zasłana materacami i śpiworami a susząca się odzież na balustradach parawanem oddzielającym przestrzeń osobistą od społecznej.

Iwona Hartwich jest liderem w grupie protestujących, tak samo było w 2014 roku. Wtedy oburzeni rodzice razem z dziećmi zebrali się pod Sejmem. O eutanazji mówili na zmianę z uregulowaniami prawnymi. Wtedy i teraz domagali się pomocy państwa, zarówno materialnej jak i socjalnej. Od wczoraj, do słusznych postulatów doszedł jeszcze jeden, wyartykułowany na konferencji. Rząd nie rozumie potrzeb osób niepełnosprawnych, trzeba go obalić, powiedziała Hartwich a syn, Jakub Hartwich dodał „jeżeli będzie ustawa, to za pół godziny nas nie będzie”. Poza tym inna matka dodała „pamiętajcie, że zbliżają się wybory samorządowe. Zróbcie wszystko, żeby żadna osoba z PiS-u nie weszła do żadnego samorządu. Dziękuję”.

Hartwich pochodzi z Torunia. Ma nieuregulowaną sytuację prawną stowarzyszenia „Mam Przyszłość”, jest aktywną fejsbukowiczką, co też wykorzystują media do zadawania niewygodnych pytań. Hatwich na żadne nie odpowiada, natomiast udziela wypowiedzi w sprawie uzgodnień rządu. Dlaczego na coś się zgadza, na inne nie i dlaczego.

Nie wiadomo kiedy matka ogłosi koniec posiedzenia korytarzowego i wróci do swojej nowej strefy ciszy i spokoju aby kontynuować rehabilitację syna, która została przerwana na czas pobytu w Sejmie. Widać, że jest zdeterminowana. Zaznacza, że walczy w imieniu wszystkich rodziców dzieci niepełnosprawnych, szczególnie dorosłych. Teraz żąda „500 zł na życie”.

Michał Piechel, radny miejski, niepełnosprawny, który z trudnością porusza się przy pomocy specjalnego wózka, balkoniku lub osób wpierających jest poruszony wrzawą wywołaną przez matki i opiekunów niepełnosprawnych.

To jest nieludzkie aby narażać ludzi – w końcu to nie są już dzieci – na taką mękę. Niemal miesiąc są bez własnego miejsca, specjalnej diety i codziennej gimnastyki.

Opiekunowie dali się tak zmanipulować przez głupotę czy świadomie? Walczą do skutku, czyli chcą obalić PIS a przy okazji załatwią 500 zł.

Każdy może sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to już jest terroryzm czy jeszcze negocjacje?

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

  1. Michał zapomniałes juz kim jesteś to że jesteś radnym nie upoważnia cie do wypowiadania sie w imieniu takich jak ja, my nie mozemy pracować tak jak ty wiec pomyśl o słabszych .Skoro pis ma pieniadze dla zdrowych ,niepotrzebne ławeczki i inne bzdury to niech pomyśli o słabszych i niepełnosprawnych bo to rola państwa zapisana w konstytucji .Widać że puknt widzenia zalezy od punktu siedzenia .

ZOSTAW ODPOWIEDŹ