Ks. Isakowicz-Zaleski o proteście w Sejmie i kabarecie Wałęsy: „Strajk staje się polityczny, trzeba go honorowo zakończyć”

Dziwię się, że te panie nie biorą w ogóle pod uwagę, co się stanie z tymi dziećmi w wyniku tak długotrwałego strajku. Nie podoba mi się też wzywanie poszczególnych osób do protestujących. Dzwoniła do mnie pani Hartwich, żeby przekazać list pani prezydentowej. Dopełniłem tej prośby, miałem taką możliwość, a pani prezydentowa przyszła do nich na drugi dzień. Kto tam jeszcze ma przyjeżdżać na rozmowy? Wezwanie Wałęsy skończyło się kabaretem. Moim zdaniem to już nie ma sensu, wypalił się dalszy sens strajkowania

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl ks. Tadeusz Isakowicz- Zaleski, prezes Fundacji im. Brata Alberta w Krakowie.

 

wPolityce.pl: Protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów trwa już w Sejmie ponad trzydzieści dni. Jak Ksiądz dziś go postrzega?

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Popieram wszystkich rodziców niepełnosprawnych, jeżeli upominają się o słuszne prawa, bo te problemy – w skali całej Polski – są od wielu lat nierozwiązane. Dlatego w 2014 roku byłem na podobnym strajku w Sejmie, gdzie dołączyłem się do rodziców. Teraz natomiast widzę niepokojące rzeczy. Z jednej strony doceniam determinację rodziców i popieram ich w niektórych – nie we wszystkich – postulatach, z drugiej strony widzę, że ten strajk coraz bardziej staje się politycznym.

Wczorajsza wizyta Lecha Wałęsy w Sejmie to potwierdziła?

Tak. Moim zdaniem jego wizyta w Sejmie dobiła ten strajk, zrobił z tego kabaret. Myślę, że chyba coraz więcej osób widzi, iż to nie jest żadne rozwiązanie, że w Sejmie pojawiają się kolejni politycy, a każdy z nich stara się upiec swoją pieczeń, nic osobom niepełnosprawnym nie pomagając. Cztery lata temu w Sejmie nie było Lecha Wałęsy, ani innych polityków. Nie angażowali się w ten strajk, a teraz stają się „obrońcami niepełnosprawnych”. Uważam też, że wypowiedzi niektórych osób protestacyjnych też przekroczyły pewną granicę. Mówią, żeby nie głosować na daną partię, a później twierdzą, że to nie jest protest polityczny. Niezależnie od tego, jak te panie będą o tym zapewniały, to element polityczny jest tu przez nie same bardzo mocno wprowadzany.

Jakie widzi Ksiądz wyjście z tej sytuacji?

Rzeczą, która mnie niepokoi, to zdrowie samych osób niepełnosprawnych, które protestują w Sejmie. Trauma, jaką oni tam przeżywają, atmosfera i warunki odbiją się na ich zdrowiu fizycznym i psychicznym. Jeżeli nie od razu, to w następnych miesiącach czy latach. Dlatego już w zeszłym tygodniu proponowałem, że jeżeli dorośli chcą protestować, to jest to ich sprawa, ale niech osoby niepełnosprawne znajdą się na czas strajku w placówkach do tego przygotowanych. Wszystkie te panie są z Torunia, nasza Fundacja im. Brata Alberta prowadzi akurat tam kilka placówek, w których mogliby się znaleźć. Widzę jednak, że nie ma do tego chęci, co mnie niepokoi.

Powiedział Ksiądz, że nie we wszystkich postulatach popiera protestujących. Które z nich uważa Ksiądz za niepotrzebne?

Jeżeli chodzi o podwyższenie renty socjalnej, to oczywiście w pełni ich popieram. To  sprawa, która od wielu lat jest zaniedbana. Natomiast nie zgadzam się z tym, że liczy się tylko żywa gotówka. Pieniądze dla poszczególnych rodzin są oczywiście potrzebne, ale musi tu być kryterium dochodowe. To nie jest tak, że każdy, kto ma stwierdzoną niepełnosprawność dostaje 500 zł. Bo przecież taka osoba ma nieraz dzięki swoim rodzicom całkiem inne warunki finansowe, niż ktoś, kto rzeczywiście nie ma żadnego utrzymania. Ponadto oprócz żywej gotówki liczą się inne sprawy, jak rehabilitacja, udział w warsztatach terapii zajęciowej, ośrodkach rehabilitacyjnych czy w ogóle turnusach rehabilitacyjnych. I jest jeszcze trzecia rzecz, która moim zdaniem jest tutaj kluczowa.

Jaka?

W Polsce położone jest na łopatkach na łopatkach orzecznictwo. Oficjalnie jest ponad 4 mln osób niepełnosprawnych, to bardzo dużo w stosunku do skali społeczeństwa. Ale są różne grupy niepełnosprawnych. Zalicza się do nich często osoby z płaskostopiem, czy z lekką niepełnosprawnością. Są też osoby z porażeniem mózgowym, a więc ze znaczną niepełnosprawnością, które wymagają pełnej, całodobowej opieki. Gdyby rząd dał każdemu 500 zł żywej gotówki, to te pieniądze trafią i do tych, którzy mogą sobie poradzić, podjąć prace, być uczestnikami warsztatów terapii zajęciowej czy zakładów aktywności zawodowej, jak i do tych, którzy mają o wiele gorszą sytuację. Dlatego nie zgadzam się z tym, by wszystkim po równo dać 500 zł. Powinno się oceniać stopień niepełnosprawności i potrzeby danej osoby, jeżeli chodzi o rehabilitację oraz kryterium dochodowe. W tym senie uważam, że powinno być sensowniej to wszystko rozpisane, jakie grupy i w jaki sposób mają być wspierane.

W takim razie, jak patrzy Ksiądz na dotychczasowe propozycje rządu. One są na razie wystarczające?

Cztery lata temu protestujący mieli 14 postulatów. Rząd Donalda Tuska przyjął tylko pierwszy z nich. Wtedy te osoby nie upominały się już o pozostałe 13 punktów i zrezygnowały z protestu, gdyż uważały, że przeciąganie tej sprawy odbije się z krzywdą na ich dzieciach. Wtedy taki argument padał wśród samych rodziców, że się nie da dalej koczować w ten sposób z osobami niepełnosprawnymi i w sposób honorowy strajk zakończyli. Odnieśli sukces, bo sprawę nagłośnili i zdobyli pierwszy punkt. Natomiast w tej chwili odnieśli sukces w pierwszej sprawie i też ją nagłośnili, co uważam za słuszne. Natomiast sądzę, że tego nie da się ciągnąć w nieskończoność i  mówić, że rząd nie daje żywej gotówki, to my będziemy walczyć w Sejmie do upadłego. To znaczy do kiedy?

Do czego to może prowadzić?

Niech się coś stanie któremuś dziecku, to kto weźmie za to odpowiedzialność? Te osoby są z ogromnymi problemami psychicznymi. W tej chwili są w stresie, więc są zmobilizowane, żeby wytrzymać. Ale stres minie i momentalnie okaże się, że to będą wielomiesięczne, czy wieloletnie konsekwencje tego protestu. Dziwię się, że te panie nie biorą w ogóle pod uwagę, co się stanie z tymi dziećmi w wyniku tak długotrwałego strajku. Nie podoba mi się też wzywanie poszczególnych osób do protestujących. Dzwoniła do mnie pani Hartwich, żeby przekazać list pani prezydentowej. Dopełniłem tej prośby, miałem taką możliwość, a pani prezydentowa przyszła do nich na drugi dzień. Kto tam jeszcze ma przyjeżdżać na rozmowy? Wezwanie Wałęsy skończyło się kabaretem. Moim zdaniem to już nie ma sensu, wypalił się dalszy sens strajkowania.

Oprócz pani prezydentowej z protestującymi rozmawiali przedstawiciele najwyższych władz w państwie. Na co więc te panie jeszcze liczą?

Był u nich prezydent, premier, minister od spraw rodziny, rzecznik praw obywatelskich, pełnomocnik ds. osób niepełnosprawnych, etc. Moim zdaniem wyczerpała się już lista tych osób. A chcę przypomnieć, że cztery lata temu nie było ani prezydenta Bronisława Komorowskiego, ani jego żony Anny Komorowskiej czy kardynała Kazimierza Nycza. Byłem jedynym księdzem, który był na tym strajku. A skoro już tyle osób tam było, to moim zdaniem jest już nielogiczne, by kogoś jeszcze wzywać. Reszta to będą politycy, którzy będą starali się ten protest wykorzystywać, jak pan Petru, który fotografował się z niepełnosprawnymi i pchał wózek. To już jest skrajna hipokryzja.

Ale przecież Wałęsa wczoraj wyraźnie powiedział, że chodzi o obalenie tego rządu…

No właśnie. Ale te panie same weszły w tę retorykę, zapoczątkowując polityczną część tego strajku. Kto dziś chce wierzyć w to, że ten strajk nie jest polityczny? Moim zdaniem trzeba go honorowo zakończyć, a nie iść jeszcze głębiej w konflikt. Poza tym środowisko osób niepełnosprawnych w sprawie strajku jest ogromnie podzielone, co stanowi jego negatywny owoc. W tej chwili widać, że  te panie walczą o swoje postulaty, nie w imieniu wszystkich niepełnosprawnych. Są grupy niepełnosprawnych, które mają całkiem inne oczekiwania. Nie można więc powiedzieć, że one są reprezentantkami całego środowiska osób niepełnosprawnych. Szanuję je, ale moim zdaniem nie mają mandatu do tego, żeby wypowiadać się w imieniu wszystkich niepełnosprawnych. Bardzo mi się podobała wypowiedź dr. Bawera, który wprost powiedział, że tu nie chodzi tylko o gotówkę, ale także o aktywizację zawodową, itd. Tutaj więc dla rządu jest bardzo wiele do zrobienia, ale te panie w ogóle tego nie biorą pod uwagę. One patrzą tylko na wąską grupę niepełnosprawnych.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ